Jedyny lek, który działa na wszystko – jechać dalej

 

Śpisz?

Tak.

Przecież widzę, że masz otwarte oko.

O mój Boże, mówi mój mąż patrząc na telefon. JEST 6 RANO.

Chcesz ze mną lecieć na Niue w przyszłym miesiącu?

Co?

Jest wyprzedaż z Air New Zealand na którą czekałam. Lecisz ze mną na Niue w przyszłym miesiącu? 

Czytaj dalej Jedyny lek, który działa na wszystko – jechać dalej

Mount Everest – oczekiwania kontra rzeczywistość

 

Tongariro Northern Circuit

 

W trakcie ostatniej przerwy Bożonarodzeniowej, idąc 50 kilometrów przez Nową Zelandię dostałam radę, która pomogła mi wytrwać do końca. Siedzieliśmy przemoknięci i zmarznięci w Chatce Oturere, w centralnej części Północnej Wyspy w Parku Narodowym Tongariro. Pomimo kalendarzowego lata pogoda nas nie rozpieszczała. Przez pierwsze dwa dni nie przestało padać.

Suszyliśmy z mężem buty przy kominku położonym w centralnej części izby, łącznie trzy pokojowej chatki, którą dzieliło maksymalnie 26 osób. Dla niektórych byłyby to ciężkie, brutalne warunki, nie mające być może nawet nic wspólnego z wakacjami, dla nas było to błogosławienie – chatki na trasie Tongariro Northern Circuit, 1 z 9 Wielkich Szlaków Nowej Zelandii rozeszły się w tym terminie w ciągu kilku tygodni.

Czytaj dalej Mount Everest – oczekiwania kontra rzeczywistość

Wszystkie drogi prowadzą do Namche Bazar

 

Ponieważ Himalaistka ze mnie żadna, z całej podróży w Himalaje najgorsze były dla mnie Himalaje. Marzenie mojego męża! Otumaniona namiętnościami zgodziłam się na wyjazd. Skoro i tak chcę pojechać wszędzie, co do dla mnie za różnica w jakiej kolejności?

Mimo, że jestem w przyzwoitej formie najbardziej bałam się, że nie podołam fizycznie. Dużo chodzę na co dzień, zaczęłam dodatkowo wchodzić co weekend na Górę Eden w moim mieście Auckland. Tylko nadal, niewielkie wzgórze w porównaniu z trekkingiem przez Himalaje to jak porywać się z motyką na słońce.

Czytaj dalej Wszystkie drogi prowadzą do Namche Bazar

Nepal – do zobaczenia następnym razem?

 

Nepal nas absolutnie zauroczył. Pierwszy raz od kilku lat zamiast cieszyć się powrotem do domu, opuszczałam Katmandu smutna. Nie dlatego, że to był koniec wakacji, w końcu kolejne są zawsze na horyzoncie. Bardziej przykro mi było opuszczać kraj o tak niezwykłej różnorodności. 

Nepal i tylko Nepal?

 

Gdzie indziej na świecie dziś mogę iść z przewodnikiem przez dżunglę z populacją 120 tygrysów na przestrzeni kilkuset kilometrów, a kilka dni później patrzeć na ośnieżony szczyt Mount Everest? Tylko w Nepalu!!!

Czytaj dalej Nepal – do zobaczenia następnym razem?