Jak ja Tobie zazdroszczę tych podróży…

Taka to pożyje… takiej to dobrze… Jak Ty to robisz, że masz takie możliwości? Z każdym wyjazdem słyszę to samo.

Ludzie ograniczają się do oglądnięcia „ładnych zdjęć” nie zastanawiając się jak czasami okropnie może wyglądać taka na przykład dwumiesięczna wyprawa „od kuchni”. Podróżowanie bywa ciężkie i męczące i nie ma nic wspólnego z leżeniem pod palmami popijając drinka jak się ludziom wydaje. To znaczy taka turystyka też istnieje, ale nie nazwałabym jej podróżowaniem. Ciekawe jakie by były komentarze, gdyby zainteresowani zobaczyli jak wygląda od środka taki wyjazd z założeniem pokonania 12 000 km transportem publicznym przez dwa kraje azjatyckie, często bez prysznica czy innych dogodności cywilizacyjnych. Wyjazdy które ja lubię tylko nieliczni nazwaliby „wakacjami”.

Jest 3:35 rano a ja siedzę na lotnisku. Pomyśleć, że mogłabym teraz spać jak normalny człowiek. Każdy kto bywa czasem na lotnisku zna widok zalegających „po kątach” często brudnych i zmęczonych ludzi. Leżą byle jak, byle gdzie. Budzą się ze powyginani, lub z zimna w ogóle nie śpią. Nie raz byłam i nie raz jeszcze będę jedną z nich – bo tak też wygląda podróżowanie. Zakwasy i zmęczenie miną, wspomnienia nigdy. Nie da się podróżować bez chociaż kilku takich koczowniczych nocek na swoim koncie.

Mój najdłuższy przystanek między samolotami trwał 27 godzin i miał miejsce jak na ironię w Auckland (Nowa Zelandia). Jak na ironię, bo to miejsce mojego aktualnego zamieszkania.

 

Miałam możliwość opuszczenia lotniska, ale byłam po wypadku na skuterze w Guilin (Chiny), więc wizja przejażdżki do miasta i szybkiego zwiedzania miasta, które już zresztą widziałam odpadała – cieszyłam się dochodząc samodzielnie do najbliższej toalety. Kolano do tej pory mnie czasami pobolewa, została mi blizna i paskudne wspomnienie. Mój brat mówi, że nie mogę nazywać się „podróżnikiem”, jeśli nie mam blizn, więc niech będzie.

Z obserwacji wydaje mi się, że ludzie chcieliby podróżować, ale najlepiej przy użyciu teleportacji, bez godzin czekania między kolejnymi lotami, bez nocy spędzonych w półśnie drżąc z zimna czy wkurwienia ze zdrętwiałym karkiem modląc się o wschód słońca. O, zapomniałam o najważniejszym – chcieliby, ale najlepiej za darmo.

Całe szczęście tak się nie da. Kto wie, może bez tego wszystkiego podróżowanie nie byłoby już takie fajne?

 

  • Niewątpliwie bez tego wszystkiego podróże nie byłyby takie niesamowite. No i nie czerpalibyśmy z nich tyle emocji, ekscytacji i doznań, gdyby były możliwe dzięki teleportacji w każdej możliwej chwili. 😉 Życzę w takim razie kolejnych wielu udanych podróży i też troszkę Ci zazdroszczę.

    • Dziękuję bardzo i ja Tobie również życzę tego co lubimy najbardziej – wspaniałych podróży 🙂