Nie z tego świata – Tongariro Alpine Crossing

 

Zlokalizowany w centrum Północnej Wyspy Nowej Zelandii Tongariro to najstarszy Park Narodowy utworzony w 1887r. W całości wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Możesz w nim spędzić jeden dzień, możesz go eksplorować tygodniami, bo obszar Parku wynosi blisko 800 km2. Wszystko zależy od tego jak bardzo lubisz chodzić.

Są miejsca, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Do takich, moim zdaniem zalicza się Tongariro Alpine Crossing uważany za jeden z najpiękniejszych jednodniowych szlaków spacerowych świata. Tak, wiem, że to brzmi banalnie, ale nabrałam się na ten banał i bardzo się z tego cieszę. Zwykle omijam „popularne atrakcje turystyczne” szerokim łukiem. Zwykle, bo jak przychodzi co do czego, to człowiek jak jechał pół świata, to jednak chce zobaczyć Wielki Mur Chiński albo Angkor Wat, więc wstaje o tej 4 rano i jedzie uzbrojony w cierpliwość do odstania połowy dnia w kolejkach.

 

DSCF1694

 

Pokonanie 19.4 km zajmuje około ośmiu godzin. To długo. To długie, wyczerpujące godziny marszu i wspaniale jest trafić w pogodę. Krajobraz tworzą trzy aktywne wulkany, z których Góra Tongariro dała o sobie znać po raz ostatni w 2012 roku.

DSCF1472

 

Zastanów się czy jesteś dobrze przygotowany. Czy pogoda jest ok? Czy masz wygodne buty,czapkę, rękawiczki, ciepłe ubranie, jedzenie i wodę? Dasz radę? Zostało Ci 13 kilometrów marszu. Jeśli odpowiedziałeś na któreś z powyższych „nie”, zastanów się nad zawróceniem.

DSCF1474

 

Przed wyjazdem dużo czytałam o szlaku i z każdą przeczytaną opinią moja poprzeczka odnośnie tego miejsca rosła, aż urosła bardzo wysoko. Miałam nadzieję, że liczby nie kłamią i, że Ci wszyscy ludzie mają powody, żeby przyjeżdżać tam w takich ilościach. Jadąc na Tongariro Alpine Crossing oczekiwałam czegoś dosłownie – nie z tego świata.

Chcecie zobaczyć o co tyle szumu?

DSCF1955

DSCF1745
Emerald Lakes / Szmaragdowe Jeziora

DSCF1715

DSCF1743

 

Zawsze przed wyjazdem oglądam zdjęcia miejsca do którego się wybieram. Bardzo często naoglądam się „przereklamowanych”, wyretuszowanych zdjęć w internecie i w rezultacie czego miejsce docelowe robi na mnie mniejsze wrażenie, bo spodziewałam się „czegoś więcej”.

W przypadku Szmaragdowych Jezior było inaczej. Naoglądałam się przepięknych, profesjonalnych zdjęć, a na miejscu… opadła mi szczęka.