Jak na wakacje, to tylko do Australii…

 

Food tourism

 

Bylibyście w stanie przemierzyć kawałek świata tylko po co, żeby coś zjeść? Nie „coś”, ale ten konkretny posiłek, o którym od lat nie możecie zapomnieć. Jakiś smak, który wywarł na Was takie wrażenie, że podświadomie dążycie, żeby go jeszcze kiedyś spróbować i postawicie na swoim, bo nie wyobrażacie sobie być w danym miejscu i tego nie zrobić. Na tym polega „food tourism”. Długo się zastanawiałam jak to dobrze przetłumaczyć i na razie wpadłam na „turystyka nastawiona na doznania kulinarne”.

Czytaj dalej Jak na wakacje, to tylko do Australii…