Po co komu wifi w raju?

 

Wyjazd na Wyspę Fafa poleciła mi Tongijka, z którą rozmawiałam na lotnisku w Auckland. 

Uwierzyłam jej, że jest to destynacja warta zachodu i postanowiłam tam popłynąć głównie dlatego, że ona nie była turystką, a wychowała się na Tonga. Uznałam, że wie co mówi. Żeby podkreślić niepowtarzalność swoich wakacji turyści często mają skłonność do przesadzania i koloryzowania tego, co widzieli. Nic w tym złego, taka ludzka natura, mój mąż mówi o mnie podobnie.

Po prostu nie chciałam tracić całego dnia na coś co by nie było tego warte.

Z Nuku’alofy dopłynęłam na Fafa Island nazajutrz po przylocie na Tonga, bo później miała zepsuć się pogoda. Jak podziwiać raj, to tylko w pełnej jego krasie!

Gdzie znajduje się tam wyspa? Jak spojrzycie na mapę to… tam, gdzieś pośrodku Pacyfiku. A dokładniej na południe od terytorium stowarzyszonego Nowej Zelandii Niue, niecałe dwie godziny samolotem od Republiki Fidżi.

 

 

Na wyspie jest piękny resort, w którym miałam spędzić jeden dzień za 165 zł z transportem i wyżywieniem w cenie. Nie wiedziałam, że na miejscu będzie aż tak luksusowo. Z moimi dziurawymi butami (wyjazdówki, zawsze na wakacjach dużo chodzę i biorę takie „na dobicie”) i plecakiem, który pamięta jeszcze kurz z mongolskich stepów nie wtapiałam się w otoczenie!

Wyspa jest maleńka, można ją obejść w pół godziny (trochę nawet zbyt klaustrofobiczna). Mimo wysoko założonej poprzeczki Fafa Island wyglądała tak, jak to sobie wyobrażałam, a najpiękniejsze w tym wszystkim było to, że faktycznie była pusta.

Na miejscu pierwsze co zaraz po „hello” dostałam informacje, że napoje alkoholowe nie są w cenie oraz ile kosztuje korzystanie z wifi. No tak, zimne piwko i Internet to musi być to, co turystów interesuje najbardziej.

Zapytałam pół żartem – what do you need wifi in paradise for? (po co komu wifi w raju?), a młoda dziewczyna uśmiechnęła się do mnie niepewnie.

 

DSCF5571

DSCF5621

DSCF5634

DSCF5650

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

17

 

 

 

  • Ewa

    A do moich wakacji jeszcze tak daleko

  • Paradoks najpiękniejszych i najbardziej luksusowych (w sensie drogich) miejsc. Stać na nie tylko bogatych ludzi, a Ci jadą tam, by pracować i sprawdzać notowania giełdy.

    • Natalia

      Nie do końca się z tym zgodzę, ale rozumiem sens tego, o co Ci chodzi 🙂 To już nie te czasy, że piękne miejsca, nawet takie luksusowe są tylko dla bogatych.

    • Czy 165 zł to aż taka wysoka kwota zarezerwowana tylko dla najbogatszych? Chyba nie! Pozdrawiam 🙂

  • Zdjęcia piękne, jednakże ja Cię doskonale rozumiem. Dla mnie rajem są miejsca z dala od tłumów, wśród cudnej natury, magicznych miejsc, w których czas się zatrzymał, gdzie możesz być sam, lub tak jak ja lubię z mężem i cieszyć się urokiem chwili, tu i teraz. A takie miejsca są, tylko trzeba je odkryć 🙂 – Himalaje, Laos, góry w Wietnamie, czy mało popularne wyspy na morzach i oceanach… Pięknego dnia 🙂

  • Grzesiek dietamistrza.pl

    Zazdroszczę takich widoków, super, Czad i w ogóle Kongo bongo! 🙂 Czekam na wpis pt. jak zwiedzić 20% świata, nie będąc krezusem 😉 Pozdrawiam

  • Patrycja Pawlowska

    Raj niesamowity. Zazdroszczę! Supeeer
    Pozdrawiam Patrycja i życzę więcej takich wyjazdów 😀