Samoa – 2892 kilometrów w stronę raju!

 

Pogoda w Auckland nie ułatwiła powrotu do domu. Słyszałam głosy, że mamy „fajnie”, bo mieszkamy tak „blisko” tych wszystkich wysepek. Na Pacyfiku nic nie jest blisko. 

Auckland – Samoa to 2892 km. Przed wyjazdem zaczęłam sprawdzać pogodę na nasz pobyt i załamałam się. Codziennie 100% opadów przez cały wyjazd, gradobicia i burze z piorunami.


Poważnie, im bardziej zbliżał się dzień wylotu, tym według prognozy nad Upolu miało zbierać się więcej granatowych chmur. Zamiast olejku do opalania i tego typu wakacyjnych rzeczy kupiłam dla siebie i męża peleryny wodoszczelne, spakowałam gigantyczny parasol, kurtki przeciwdeszczowe i wodoszczelny aparat (na wyspach pacyficznych jak leje, to tak jakby świat miał się skończyć).

Przygotowani na najgorsze, z całym zestawem, dzięki któremu w razie deszczu nie zostalibyśmy uziemieni w hotelu ruszyliśmy na lotnisko. Obiecałam sobie, że nawet najgorsza pogoda nie zepsuje mi tych wakacji i jakikolwiek promień słońca będzie miłym zaskoczeniem.

Na miejscu wielka niespodzianka.  4 godziny lotu do stolicy Apia przeniosły nas w tropiki – bezchmurne niebo i najcieplejsza „zima” jakiej doświadczyłam w życiu – 30 stopni w dzień, 26 w nocy. Peleryny wodoszczelne leżą w szafce nietknięte. Nauczka na przyszłość, że chyba nie ma sensu zbytnio planować!

Zwiedzanie państewek wyspiarskich na Pacyfiku mogę nazwać oficjalnie moim nowym hobby. Uwielbiam panującą na nich atmosferę, duchotę, uśmiechniętych i szczęśliwych ludzi.

Duma i satysfakcja widoczna w czyichś oczach bez względu, czy posiada się mało, czy dużo – ludzie są promienni, ciekawi kim jesteś. Są również zadowoleni z tego co robią w życiu i bardzo dumni ze swojego pochodzenia.

Martyna Wojciechowska w swojej książce „Samoa. Kobieta na Krańcu świata” pisze:

„Kraj ten jest prawdziwym rajem. Owoce można tu zrywać wprost z drzew, najwygodniej spać na plaży pod gołym niebem, można kąpać się do woli w ciepłym oceanie, wygrzewać na słońcu, a za strój wystarczy nam kawałek materiału nazywany lava-lava i klapki, choć nawet premier kraju chodzi w siedzibie rządu na bosaka. Na Samoa nikt się nigdzie nie śpieszy, nikt na nikogo się nie złości, za to wszyscy się do siebie uśmiechają i są dla siebie mili. Każdy też może być tu kim chce.” 

Po takim klimacie i scenerii ciężko było powrócić i przyzwyczaić się na nowo do (i tak niezbyt srogiej) zimy w Auckland i trybu kurtka-herbata-termofor. Tak samo jak ciężko uwierzyć, że na Samoa średnia roczna temperatura wynosi 27 stopni!

 

Południowo-wschodnie wybrzeże Samoa. Nikt mi nie wmówi, że świat nie jest piękny! 🙂
Południowo-wschodnie wybrzeże Wyspy Upolu

To Sua Ocean Trench. Pamiętam jak w 2009 roku po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcie To Sua (Wielka Dziura) i nie mogłam uwierzyć, że takie miejsce faktycznie istnieje. Wtedy, jeszcze mieszkając w Polsce, czyli dokładnie po drugiej stronie globu nawet by mi do głowy nie przyszło, że uda mi się tam kiedyś być, zobaczyć na własne oczy i wykąpać się w środku! Na miejscu nie mogłam uwierzyć we własne szczęście i popłakałam się z radości. Marzenie spełnione!

 

To Sua Ocean Trench. Pamiętam jak w 2009 roku po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcie To Sua (Wielka Dziura) i nie mogłam uwierzyć, że takie miejsce faktycznie istnieje. Wtedy, jeszcze mieszkając w Polsce, czyli dokładnie po drugiej stronie globu nawet by mi do głowy nie przyszło, że uda mi się tam kiedyś być, zobaczyć na własne oczy i wykąpać się w środku! Na miejscu nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Marzenie spełnione!

 

 

  • I ja to czytam przed snem….a niech się przyśni, a może kiedyś też tam będę, pięknie!

    • Natalia Jaranowska

      Tego Ci życzę!

  • Chciałabym odbyć taką podróż, pozytywnie zazdroszczę, a ta bliskość kilometrów faktycznie tylko bardzo pozorna. 🙂

  • Aga

    Piękna podróż 🙂

  • Ehh ta cześć świata jeszcze przede mną, ale dużo marzeń czeka w kolejce do realizacji:)

    • Natalia

      Coś wiem o tej kolejce marzeń do realizacji! 🙂

  • Jak pięknie! Marzę, by kiedyś znaleźć się w takim raju. Może już wkrótce?