Długa jak lista moich marzeń

 

Jak wiele osób ja również co roku spisuję marzenia na kartce, żeby 12 miesięcy później wrócić do niej i zobaczyć na jakie absurdalne pomysły kiedyś wpadłam. Nigdy nie udało mi się spełnić 100% planu i to jest ok. Najbardziej boje się, że pojadę wszędzie, zrobię wszystko i pozostanie tylko umierać.

Końcówka roku to również czas na wymyślanie kolejnych niedorzecznych planów na przyszłość. Nie wszystkie  moje marzenia dotyczą podróży, bo to nie jest tak, że jestem zblazowaną wariatką wyjąca do księżyca, którą podnieca tylko kawa i przecena na bilety lotnicze, chociaż nie powiem, obie rzeczy cieszą mnie cholernie. Na niektóre życzenia, które wpisuję na listę nie mam nawet wpływu, bo często nie dotyczą mnie. W tym roku na przykład życzyłam sobie, żeby bliska mi osoba poukładała sobie życie osobiste po rozwodzie. 

Często jeżdżę sama, bo uwielbiam wracać taka szczęśliwa i taka stęskniona. Latałam sama w różne miejsca, potrafiliśmy się z mężem
nie widywać po dwa miesiące będąc na dwóch Półkulach i już nie próbuję zrozumieć czemu ludzi to dziwi. Małżeństwo to chyba nie jest bycie ze sobą zrośniętym? Są inni ludzie z którymi chciałabym gdzieś pojechać, ale przekonanie ich, że oni też tego chcą, bo wcale nic nie muszą, a naprawdę wszystko mogą to syzyfowa praca. W 2017 też mam plany na dwa wyjazdy w pojedynkę, ale jeszcze nie zdradzam dokąd.

Są jednak w mojej opinii kraje i miejsca zarezerwowane na podróż we dwoje. Niekoniecznie dla męża i żony, bardziej dla drugiej osoby, z którą można cieszyć się fajną, ulotną chwilą. Są rzeczy, których nigdy nie planuję zrobić sama, bo chcę je dzielić z nim.

W marcu lecimy na Gold Coast, raju dla surferów usytuowanego na wschodnim wybrzeżu Australii w tropikalnym stanie Queensland. On był tam sam i rok później ja poleciałam tam sama. Teraz nadszedł czas, żeby zobaczyć to miejsce we dwoje. Wstępny plan to bardzo ogólnie przejechanie ok. 4,5000 km wschodnim wybrzeżem w tropikalnym Stanie Queensland kończąc na Whitsunday Island z (podobno) najpiękniejszymi plażami świata i Wielkiej Rafie Koralowej, zobaczeniem której od lat było moim marzeniem.

Bez pośpiechu, bez planów, bez spiny, czyli tak jak zawsze w Australii – no worries (brak zmartwień).

Znowu będę w mojej ukochanej Australii, kraju, w którym wszystko jest jeszcze piękniejsze niż na obrazku. Kraju, za którym nie umiem
przestać tęsknić!

12 Apostołów, Victoria, Australia

Park Narodowy Sorrento, południowa Australia
Melbourne…

 

Cztery lata temu mieszkając i pracując w korporacji w Szczecinie nie przeszłoby mi przez myślą, że będę miała okazję tam kiedyś być, mieszkać, pracować, żyć. Teraz, równe trzy lata po wyjeździe z Polski wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych, a „nie mogę” i „nie mam wyboru” to bariery, które sami sobie tworzymy. 

Planujemy wziąć lot helikopterem nad okolicami Wyspy Hamilton z widokami na bezkresne Morze Koralowe. Chcę być wtedy z nim, chcę trzymać go za rękę i piszczeć z ekscytacji – Patrz, tuż nad nami jest Wielka Rafa Koralowa, ale jazda!

Chcę widzieć wtedy jego piękny uśmiech i radość w oczach która mi powie, że jego zdaniem jesteśmy szczęściarzami.

 

Wysepka w kształcie serca na Wielkiej Rafie Koralowej naprawdę istnieje!

 

 

  • Natalia Jaranowska

    Dziękuję bardzo, już dziś zaczęłam odliczać tygodnie do ich spełnienia 🙂

  • Piękne plany i marzenia 🙂 i miłość do Australii. Ja o niej marzę od dziecka i już niedługo to marzenie ma się spełnić. Cieszę się, że tam będę i to z moją drugą połówką. Będziemy wspólnie radować się tym czasem 🙂 Piękne zdjęcia w Twoim wpisie, magiczne i wyjątkowe 🙂

    • Natalia Jaranowska

      Nie mogę już się doczekać Waszych zdjęć i relacji!

  • Wow ale cudne i plany i marzenia! 😀 Zazraszczam uprzejmie tej Australii, bo chętnie bym się tam kiedyś wybrała… pozwiedzać. 🙂 Pozdrawiam, Kasia

  • <3 Australia <3 Ja zaplanowałam na razie kilka wydarzeń w najbliższym kwartale, ale zaczekam, aż nabiorą realnego rozpędu, aby się nimi podzielić ze swoimi czytelnikami.

    Pozdrawiam,
    M.

  • Bardzo mocno trzymam kciuki, żebyś to największe marzenie zrealizowała. Z resztą jak wszystkie, które siedzą Ci w głowie. Ja wychodzę z założenia, że plany planami, ale mogę planować maksymalnie do pół roku, potem nie wiem, czy mi się nie zmieni i nie zechcę lecieć w zupełnie inne miejsce. 🙂

    • Natalia Jaranowska

      Wiadomo, plany planami, życie życiem. Ja też co roku zmieniam zdanie! 🙂

  • Patrycja Czubak

    Piękna Australia, a jeszcze piękniejsza jest Twoja miłość do męża:) Życzę udanej podróży 🙂

    • Natalia Jaranowska

      Nawet nie wiesz jak mi miło, dziękuję!

  • Super plaża!