Życie to nie tylko cholerne obowiązki, po których się umiera

Spożywanie grozi ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu,

 

ostrzegają nas etykiety papierosów tuż obok zdjęcia wystających stóp z kostnicy. Wódka, leki, używki serwują nam podobnie wstrząsające przekazy. Czemu zatem nikt nie ostrzega przed korzystaniem z Internetu?

Ludzie wylewają na siebie wiadra pomyj na forach i komentarzach, bo Internet daje im poczucie anonimowości. No w końcu gdzieś mogą być sobą! Idą więc nieprawdopodobne oszczerstwa, brak szacunku i wyzwiska a powód jest z reguły jeden – ktoś ma inne zdanie. 

Tolerancji jest w Polsce jak na lekarstwo,

 

a jeśli z jakiegokolwiek powodu choć troszkę odstajesz ludzie nigdy tego nie zapomną. Przecież to się w głowie nie mieści, żeby móc mieć odmienne zdanie, lub inny pomysł na siebie, bo najlepiej to żyć pod dyktando społeczne – mówią Ci, że masz iść prosto, więc idziesz prosto, po dwudziestu latach nagle mówią Ci, że masz skręcić w lewo, ale Ty nadal idziesz prosto, bo to jest jedyna rzecz jaką umiesz.

Żeby pisać regularnie w sieci trzeba mieć twardą dupę, mocną psychikę i ogromny dystans, bo Internauci to potwory. Ja, Ty i starsza Pani mieszkająca na parterze, która na zdjęciu profilowym przytula małego pieska, lub jest otoczona wnuczętami również.

Happy New Year from New Zealand!

 

Żeby nie było tak do końca pesymistycznie (wolę określenie realistycznie), to dam Wam dwie rzeczy. 

W Nowym Roku życzę Wam i sobie dużo zdrowia, luzu, szczerego uśmiechu i spełniania marzeń – swoich marzeń do kurwy nędzy, nie oczekiwań innych ludzi. Życzę Wam, żebyście nie skupiali się na tym co Was ogranicza i zamiast mówić „nie mogę, bo…”, „chciałabym, ale…”, lub „następnym razem z Tobą pojadę” zawsze byli na „TAK!”. 

Pamiętajcie, że siedem wycieczek w roku to wcale nie jest „lekka przesada” i nigdy nie dajcie sobie wmówić, że „już chyba wystarczy tych wyjazdów, czas zająć się prawdziwym życiem”.

Muszę, muszę – nic nie muszę!

 

Życzę Wam, żebyście każdego dnia robili drobnostkę, która sprawia Wam ogromną przyjemność i nie wkręcili się w wir tej całej dorosłości, odpowiedzialności i pieprzonego „muszę, muszę, muszę”, bo życie to nie tylko cholerne obowiązki, po spełnieniu których się umiera. Amen.

Bo tak wypada?

 

Nie musisz niczego udawać. Nie musisz wierzyć w te całe kapitalistyczne brednie i robić tylko rzeczy, które mają „wartość”. Nie musisz być w związku z kimś, z kim już nie chcesz być. Nie musisz żyć wedle scenariusza innych ludzi. Nie musisz chodzić do pracy (powiedzenie moje męża – na bezrobociu najcięższe jest pierwszych 6 miesięcy, potem się przyzwyczajasz).

Nie musisz kończyć studiów. Nie musisz wychodzić za mąż. Nie musisz mieć znajomych. Nie musisz robić tych wszystkich rzeczy, które inni ludzie mówią, że musisz zrobić, żeby czuć się spełnioną osobą. Nie musisz mieć kredytu. Nie musisz się przepracowywać bo nagle odpoczynek jest traktowany jako słabość i osobista porażka. Nie musisz zakładać rodziny, żeby miał Ci kto podać cholerną szklankę wody na starość. Nie musisz mieć samochodu. Nie musisz słuchać ludzi, których pieprzenia wcale już nie chcesz słuchać. Ufffff. I w końcu nie musisz utrzymywać z kimś kontaktu tylko dlatego, że łączy Was DNA.

Nic nie musisz, wszystko możesz

 

Druga rzecz to coś bardzo optymistycznego i podbudowującego na duchu dla mnie – chciałabym się podzielić najmilszymi rzeczami, jakie przeczytałam pod swoimi tekstami w 2016 roku.

Czytam Twojego bloga. Podziwiam Cię, zawsze wiedziałam, że tak właśnie będzie wyglądało Twoje życie. Trzymaj tak dalej!

Najlepszy kawałek internetu na jaki ostatnio trafiłem! Jest to tak dobrze napisane, że aż zrobiło mi się głupio, że się z Ciebie śmieję… Cudownie piszesz!

Czasem sobie myślę, że to właśnie dzięki Tobie zaczęłam myśleć inaczej i odkrywać świat ? Pokazałaś, że to możliwe i wcale nie takie skomplikowane…

Blog traktuje o jej życiu. Ale jakie to życie!!! Widzieliście, to co ona ujrzała? Słyszeliście kiedyś cykady, tak jak ona? Mój świat nigdy nie zdołał się tam załadować. TO niewyobrażalne. Piękne. Świat jest wielki i taki różnorodny. I nie są to puste słowa, oj nie są.

Dziękuje Ci za tego bloga, czyta się super i już wiem co zrobię. Jak tylko będzie mnie stać to też zabieram moich chłopców i zwiedzamy świat. Ja tez mam ADHD tak jak Ty i zawsze mi się marzyły takie podróże… może nawet spotkamy się gdzieś w tym wielkim świecie.

Wieczór z Twoim blogiem jest dużo bardziej interesujący niż z TV. Pozdrawiam.

Widziałam zdjęcia z rożnych krańców świata ale nie zagłębiałam się jeszcze wtedy w Twój blog. Dopiero w ostatnią sobotę zaczęłam czytać od początku Twojego bloga i tak się wciągnęłam, ze po drodze przeczytałam całego na jednym wdechu co chwilę się czymś ekscytując i czytając fragmenty na głos chcąc się od razu tym podzielić. Byliśmy z mężem w wielkim szoku. Podziwiam że miałaś odwagę zostawić wszystko za sobą i zazdroszczę tych wszystkich przeżyć choć i tak pewnie nie zawsze było łatwo…

Wiedz, że czytam sobie czasami Twojego bloga i jestem z Ciebie dumna !!!! Zobaczysz, że kiedyś wydasz książkę z tych przygód.

Nie miałam pojęcia, że w czeluściach Internetu chowa się taka blogowa perełka! Cieszę się, że tu trafiłam.

Właśnie czytam Twoje blogowe wpisy w poszukiwaniu inspiracji i odwagi 🙂

Cudownie zabawny tekst 🙂 aż się popłakałam ze śmiechu, masz niezwykle lekkie pióro z tą rzadką zdolnością do inteligentnego żartu:) Zostaję na dłużej.

Świetny wpisy, aż żałowałem, że tak szybko dotarłem do końca. 🙂


Jednak w Internecie nie grasują tylko same potwory. Z całego serca dziękuję za wszystkie piękne słowa!