A on mu odpowiedział: „Nie rozumiem Cię”

 

W Sylwestra spełniliśmy marzenie mojego męża i ruszyliśmy w busz

 

To był chyba pierwszy raz od maleńkości, kiedy w Nowy Rok nie zobaczyliśmy ani jednego wystrzału fajerwerków. Dla wielu zabrzmi to jak dramat, dla niego był to prawie ideał. 

Prawie, bo jeszcze piękniejszą ewentualnością byłaby realizacja scenariusza o apokalipsie i nas, jedynych ocalonych ludzi na świecie, który to scenariusz opowiada za każdym razem z takim przejęciem i wypiekami na twarzy tak jak ja wspomnienie o tamtym dniu, gdy zjadłam cały półmisek jagodowych babeczek i prawie pękłam z radości. 

Czytaj dalej A on mu odpowiedział: „Nie rozumiem Cię”

Po pierwsze – nigdy nie idę za tłumem

 

Do Ośrodka Pandy Wielkiej w Chengdu w prowincji Sichuan słynącej z ostrych przypraw jechałam 48 godzin

 

W pociągu, który wlókł się w nieskończoność zaczęłam rozmawiać z ludźmi. Czymże jest bariera językowa po 20 godzinach monotonnej jazdy?

Kiedy Twoja zaplanowana trasa wynosi kilkanaście tysięcy kilometrów, czy to lubisz czy nie dużo czasu spędzasz przemieszczając się. Czasami, szczególnie w tak ogromnym kraju jak PRC dzień polega tylko na usadowieniu tyłka w pociągu. Po kilkunastu godzinach w przedziale, nawet Ci najbardziej nieśmiali, lub tacy jak ja niełaknący nowych znajomości w końcu i tak nawiązują kontakt.

Poznałam w ten sposób młodą Chinkę niedługo kończącą studia. Była bardzo ciekawa nas, obcokrajowców i miała mnóstwo pytań.

Czytaj dalej Po pierwsze – nigdy nie idę za tłumem

Lawendowe pola Nowej Zelandii

 

Ohhh i wooow

 

to najczęściej wykrzykiwane przez nas zwroty w trakcie grudniowo-styczniowej jazdy dwóch tysięcy kilometrów przez Południową Wyspę Nowej Zelandii. Kraju, który bombarduje Cie nowymi widokami, kiedy Ty jeszcze nie zdążyłeś się otrząsnąć z wrażenia po wcześniejszych. Kiedy Ty jeszcze wcale nie chciałeś się z nich otrząsnąć!!!

Czytaj dalej Lawendowe pola Nowej Zelandii