Osoby które mają nie po kolei w głowie kontra zwykli śmiertelnicy

 

Wiza turystyczna do Australii, wersja uproszczona

 

Trzy tygodnie przed wyjazdem do Australii trzeba było zacząć organizować wizę. Turystyczny pobyt dla Polaków do 3 miesięcy jest bezpłatny, nie jest to nic skomplikowanego i jeśli masz po kolei w głowie to przebieg wygląda następująco :

siadasz do laptopa, zakładasz konto na stronce rządowej wydającej wizy, wybierasz opcję e-visitor, wypełniasz aplikację i wysyłasz.

Nic prostszego, także mój mąż usiadł przy laptopie czyniąc honory, ponieważ to nie była nasza pierwsza wiza do Australii zalogował się używając swojego loginu i hasła, wypełnił formularz i wysłał. Wizę dostał automatycznie na e-mail 30 sekund później. Teraz Twoja kolej, mówi do mnie.

Wiza turystyczna do Australii, moja wersja

 

Prościzna. Usiadłam do laptopa. Nie pamiętałam hasła, więc kliknęłam „reset password”. Żeby zresetować hasło musiałam znać odpowiedź a 3 pytania pomocnicze na które odpowiadałam zakładając konto dwa lata temu.

Pytanie 1. „What’s the name of your first pet?” (Jak miało na imię Twoje pierwsze zwierzątko?). Wpisuję „Sonia”. Zła odpowiedź. Andrzej – w życiu nie słyszałem o imieniu Sonia, przecież Wy wołaliście na kota „kici-kici”. Poza tym, czy Twoim pierwszym zwierzęciem nie był pies? No tak, faktycznie, tylko mieliśmy go tak krótko a ja byłam taka mała, że w pamięci zawsze mam mojego kota. Okej, masz rację, wpisuję „Joker”, imię mojego psa. Zła odpowiedź. No teraz to już jestem zła, bo to właśnie powinno być imię mojego pierwszego zwierzątka. Później miałam jeszcze żółwia, więc wpisuję „Chrumkuś”, imię żółwia. Zła odpowiedź.

Moje konto jest zablokowane na 60 minut

 

Andrzej patrzy na mnie tak długo i wymownie, moje konto jest zablokowane na 60 minut, a on nadal tak na mnie patrzy. W między czasie mówi, że to jest proste pytanie i nie mogę nie znać odpowiedzi. Prosi mnie, żebym na spokojnie wymieniła zwierzęta jakie mieliśmy w domu, więc zaczynam:

na początku były chomiki, które mój ojciec wyrzucił przez okno dlatego, że pogryzły kable i jedno z moich pierwszych wspomnień w życiu to czerwona miazga jaka została po nich na chodniku. Najbardziej dziwi mnie fakt, że potrzebowałam ponad 20 lat, żeby zrozumieć, że przemoc nie może być akceptowalna oraz to, że to nie ja powinnam się wstydzić.

Jak miałam 5 lat pojawił się pies wilczur Joker, później była kotka dachowiec Sońka i Chrumkuś, który był najbardziej rozpuszczonym żółwiem świata, bo chciał jeść tylko sałatę karbowaną. Miałam go kilka lat, a potem on zrobił się bardzo cichy, myślałam, że zasnął w sen zimowy, więc położyłam go blisko kaloryfera, żeby było mu cieplutko i czekałam do wiosny aż się obudzi, ale okazało się, że on zżółkł, bo zdechł. Mieszkałam całą zimę z martwym Chrumkusiem obok łóżka.

W naszym domu były też myszy Piątek i Sobota, ale ich dzieci zrobiło się za dużo, żeby spamiętać wszystkie imiona, potem były ślimaki i przywiezione z jeziora kijanki, mieliśmy też jaskółkę Klarę ze złamanym skrzydełkiem którą znalazłam pod domem, dokarmialiśmy ją kilka dni robakami, ale ostatecznie jej się nie udało.

Później były glonojady i dwa duże akwaria rybek, a w nich głównie molinezje i gupiki i jeszcze zawsze chciałam mieć królika miniaturkę, ale to już z moją mamą nie przeszło i całe szczęście, bo nasze mieszkanie w bloku a w szczególności mój pokój, moja pamiętna Arka Noego dzięki kilkudziesięciu myszom, których rozmnażanie wymknęło się spod kontroli już wystarczająco jebała moczem.

To może jednak skupmy się na Twoim haśle

 

Mija godzina, bardzo pewna siebie biorę laptopa, wpisuję wszystkie możliwe kombinacje hasła, którego używam najczęściej, próbuję 5 razy i moje konto jest znowu zablokowane. Andrzej odwraca się na drugi bok a ja mu życzę wspaniałego wypoczynku w Australii.

Przynajmniej wynajmując auto będziesz miał z głowy opłatę za dodatkowego kierowcę.

Natalia, to już nie jest śmieszne, skup się. Znowu zablokowałaś swoje konto na oficjalnej stronce rządowej, to przecież tylko wiza turystyczna do Australii. Czy Ty nie chcesz tam wjechać?

Mija kolejna godzina czekania, jest już środek nocy. Biorę laptopa i mówię, że teraz to już chyba znam hasło.

Udaje się. Uzupełniam formularz i wysyłam aplikację. Przez wszystkie blokady mam dodatkowe kilka stron pytań do wypełnienia i nie dostaję wizy automatycznie tylko czekamy na nią kilka dni.

Andrzej – Wiesz co? Nawet gdybym chciał, nawet kiedy próbuję, to nie da się z Tobą nudzić.