Dzieci innego Boga

 

Podziały na lepiej i gorzej urodzonych, nierówności społeczne, wyzysk, odwracanie się od siebie plecami. Wiem, że każdy ma swoje problemy i nikt nie chce czytać o głodzie, biedzie, HIV i oleju palmowym, ale na Ziemi mamy siedem miliardów ludzi, z czego 1/3 nadal żyje bez dostępu do toalety. Prawie miliard pozostaje bez wody pitnej. W między czasie gdzieś przewijają się w mediach plany kolonizacji Marsa – czy to możliwe, żebyśmy żyli w tak niedorzecznych czasach, żeby to wszystko działo się w tym samym momencie?

Ja mam szczęście, w każdej chwili mogę wziąć prysznic, moja lodówka pęka w szwach, na dolnej półce zawsze jest coś do picia, a Ty?

Przychodzą powoli pierwsze zdjęcia mojej adoptowanej na odległość dziewczynki Melizy, 7-latki z Kenii. Dostałam informacje z opisem jej sytuacji życiowej, aktualne zdjęcie. Nadal czekam na skany opłat i dzienniczka szkolnego. Może kiedyś doczekam się listu od niej. Wszystko odbyło się bardzo szybko, bo wyglądało mniej więcej tak, że Andrzej zdążył wziąć prysznic, a ja zdążyłam adoptować dziecko. Nie, wiem, że to poważny temat, także tak bardziej na serio, to korespondowałam z fundacją od tygodni, wszystkie kwity czekały już wypełnione na dysku, akurat kiedy on brał prysznic dostałam e-mail dający mi zielone światło na sfinalizowanie transakcji i dopełnienie formalności.

Przy jej imieniu i nazwisko jest liczba 1325 – Meliza jest tysiąc trzysta dwudziestym piątym dzieckiem adoptowanym na odległość przez polskie rodziny.

 

W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do darmowej edukacji oraz tego, że umiemy pisać i czytać. Jak opowiadam o tym w Nowej Zelandii to ludzie przecierają oczy ze zdumienia, a na wzmiankę o darmowych studiach to już nie wierzą. Za te same geodezyjne studia, które mój mąż dostał od Polski w prezencie, w Nowej Zelandii płaciłby 8 000 $ rocznie, także wejście w dorosłość w wieku 25 lat zaczynałby z saldem 40 000 $ na minusie. (nie trzeba mieć całości, jest wspaniałe rozwiązanie kredytowe bez odsetek na czas trwania studiów; po 5 latach, gdy człowiek zaczyna pracę odciąga mu się 2% z pensji aż do spłaty całości).

U nas wygląda to trochę inaczej. Najpierw robi się jedne studia, jak coś nie pasuje zawsze można zmienić kierunek, potem rachu-ciachu drugie studia, następnie szast plast trzaska się jakąś podyplomówkę, bo czemu nie, przecież nie zaszkodzi mieć dodatkowy papier, a w między czasie hop hop z imprezy na imprezę, bo niby w Polsce bieda, ale taki co by mu na gorzałkę zabrakło, to się jeszcze nie urodził.

Darmowa edukacja w naszym kraju to niedoceniany przez Polaków fenomen na skalę światową. A to przecież zwykły przypadek, że urodziliśmy się pomiędzy granicami tak łaskawego kraju, bo gdyby edukacja kosztowała krocie, kto wie jak potoczyłoby się nasze życie?

W Kenii do szkoły chodzą najbogatsze dzieci. Meliza, moja adoptowana na odległość dziewczynka ma 7 lat, chce chodzić do szkoły, ale jej mamy Rose na to nie stać. Kiedy miała roczek ojciec wrócił do domu z nową żoną, a je wywalił na bruk. Nie miały prawa do jego ziemi, nie miały własnej ziemi, ale miały szczęście, bo zamiast na ulicy znalazły się u Sióstr Misjonarek w wiosce Laare (mała wioska w centralnej Kenii, w której mieszkańcy nadal żyją w głęboko zakorzenionej tradycji plemiennej. W wiosce panuje wielożeństwo i – według tradycji plemienia – kobieta jest odpowiedzialna za utrzymanie domu i wyżywienie dzieci.)

Meliza jest kochanym i zadbanym dzieckiem, ale jej matka Rose nie ma środków na edukację, chociaż to jedyne dziecko jakie posiada. Gdy zaczęła chodzić do lokalnej szkoły nauczyciele jej nie przeganiali bo dobrze się uczyła, ale jej długi rosły. Zamiast pokazać Melizie drzwi zgłosili prośbę o pomoc finansową na jej edukację do Misjonarzy, a Ci zamieścili apel na stronie Fundacji Księdza Orione „Czyńmy Dobro”.

Za 70 zł miesięcznie Meliza dostaje wyżywienie, ubranie (w tym mundurek szkolny), opłacane są czesne, lekarstwa, i ubezpieczenie zdrowotne, co daje jej realną możliwość wyjścia z kręgu biedy a zdobyte wykształcenie może ułatwić jej w przyszłości znalezienie pracy.

Około dwa złote dziennie, czyli koszt adopcji na odległość dziecka chodzącego do szkoły podstawowej nie zmieni mojego życia. Nie będę miała ani mniej na talerzu, ani mniej w szafie.

Czy ta kwota zmieni jej życie? Ciężko powiedzieć, ale jeśli Meliza skończy kiedyś szkołę, a do nas wróci karma, to wszyscy będziemy wygrani.

Meliza

 

 

  • Sonia Dynarska

    Aż się wzruszyłam! Karma na pewno wróci. Mam prośbę, może napisałabyś jakie formalności musiałaś spełnić, aby adoptować na odległość dziewczynkę. Ile to trwało itd.? 🙂 Myślę, że to byłby fajny tekst!

  • przekonałaś mnie, obgadam temat z mężem i też zaadoptujemy na odległość małego człowieczka 🙂

    • Wspaniale! <3

      • Polecasz jakąś stronę do adopcji na odległość?

        • Przeglądnęłam masę zagranicznych (najbardziej znane worldvision.org i unicef.org były 2 razy droższe i nie podobało mi się, że tylko 85% pieniędzy trafia do dziecka) i wybrałam polską stronkę i działalność naszych rodaczek (sióstr zakonnych) http://www.adopcjanaodleglosc.pl/ Aktualne projekty nadal prowadzą w wiosce Laare (tutaj => lista dzieci oczekujących na adopcję http://czynmydobro.pl/adopcja-na-odleglosc/laare-dzeci-oczekujace-na-adopcje) ; napisałam do Fundacji Czyńmy Dobro, żeby zacząć procedurę i pokierowali mnie dalej :

          Witam serdecznie,
          Wszystkie informację na temat adopcji na odległość dzieci z Laare, znajdą Pani na naszej stronie http://www.czynmydobro.pl w zakładce „projekty misyjne” (okienko z murzynkami). Tutaj bezpośredni link http://www.czynmydobro.pl/projekty-misyjne pod opisem znajdzie Pani formularz zgłoszeniowy. Przed wysłaniem formularza zgłoszeniowego proszę, najpierw skontaktować się z koordynatorem tego projektu Klaudią Zielińską, najlepiej przez e. mail adopcja@misjalaare.com nr. tel. 530 701 600 (do około 5.03.2017 p. Klaudia będzie przebywała na misji w Laare, więc kontakt telefoniczny będzie nie możliwy) Po kliknięciu w link najpierw jest opis projektu, pod opisem ABC adopcji, czyli krok po kroku co należy zrobić, żeby adoptować dziecko.

          Pozdrawiam serdecznie w imieniu Fundacji Księdza Orione Czyńmy Dobro
          Barbara Szlagor
          koordynator projektów
          e-mail: fundacja@czynmydobro.pl
          e-mail: basia@czynmydobro.pl
          strona internetowa fundacji: http://www.czynmydobro.pl

  • pomysł jest genialny, bardzo chętnie wezmę w tym udział. Zaraz zerknę na te formularze 🙂

  • Nie trzeba być z Afryki, żeby nie mieć toalety. Można być z Warszawy i wychować się w mieszkaniu komunalnym.
    Nie wyobrażam sobie, co byłoby dalej, gdybym niegdyś musiała zapłacić za studia, bo moje życie to była wtedy walka o przetrwanie. Musiałam sama się utrzymywać i studiować, nie było nikogo, kto udzieliłby mi wsparcia finansowego. To straszne, że na świecie jest tak źle i już ni mówię o studiach, ale też o głodzie, który jest wszędzie, u nas też. Wystarczy przejść się do którejś ze świetlic tpd i zobaczyć z jakim smakiem dzieciaki zajadają chleb posmarowany konserwą albo dżemem. Mam nadzieję, że ludzie, którzy adoptowali dziecko z drugiego końca świata są traktowani uczciwie i te pieniądze faktycznie trafią dla tej małej dziewczynki. Każda pomoc jest dobra. Najważniejsze, że ktoś próbuje zmienić świat na lepsze.

    • Hej, dziękuję za komentarz. Wiem, że ludzie bardzo różnie żyją, pamiętam skrajne warunki mieszkaniowe w Szczecinie. Ja też mam nadzieję na uczciwość ze strony tej fundacji, w coś trzeba wierzyć. Pozdrawiam!

  • Czasem nie doceniamy tego co mamy. A ostatnio widzę ile zła dzieje się na świecie przez chciwość i pieniądze. Dobrze, że jest możliwość pomocy. Mam nadzieję, że przyniesie ona korzyści dla tego dziecka. Powiedz mi na jaki okres jest ta adopcja (do osiągnięcia 18 lat?)? Jak to wygląda?

    • Czas zależy od Ciebie, może być pół roku, rok lub bezterminowo aż do osiągnięcia pełnoletności. Ty wybierasz. Jeśli ktoś zmieni zdanie i zechce zaprzestać np. na pół roku to dziecko ponownie trafi do adopcji. Ja zapłaciłam za rok, a później zobaczymy. Jak wszystko będzie się układało, to chętnie przedłużę!

  • Świetna inicjatywa – dla nas tak niewiele*, a dla innych być może lepsze życie. *Oczywiście tutaj generalizuję, bo w Polsce też mamy miliony osób w bardzo ciężkiej sytuacji życiowej.

  • moja mama też pomaga – dofinansowuje budowę i wyposażenie jakiejś szkoły w Tanzanii.

  • Łukasz Ratuszniak

    Bezpłatna edukacja jest rzeczywiście sporym przywilejem, którego
    wielu ludzi w Polsce niestety nie docenia. Szkoda, bo edukacja jest
    jednym z niewielu sposobów na polepszenie własnej sytuacji na różnych
    płaszczyznach życia, nie tylko w aspekcie czysto materialnym.

  • Gdy pracowałam w tv, robiłam reportaż o adopcji serca i byłam równie zachwycona przepływem dobra, pozytywnej energii i realnej pomocy dla dzieci i młodzieży w Afryce, co przerażona tym, w jakich warunkach przyszło żyć tamtejszym młodym ludziom. Twój tekst przypomniał mi, jak wiele mamy powodów, by być wdzięczni za życie i w jak uprzywilejowanej pozycji jesteśmy (chociaż czasem wydaje się nam, że jest wręcz przeciwnie). Do wszystkich, którzy zastanawiają się nad taką formą pomocy – naprawdę warto! // Pozdrawiam, Olu

  • Daria

    Jak mnie to wkurza! Niby XXI wiek, niby postęp, a niektórzy nadal nie mają kasy na podstawowe dobra, ci lepiej usytuowani natomiast nie doceniają tego, co mają 🙁 Dobrze, że istnieją takie inicjatywy jak adopcja na odległość (bo tak się to nazywa, prawda?), przynajmniej dzieciaki z najbiedniejszych krajów mają szanse na lepszy start.

    • Tak, adopcja na odległość. Kontrasty zawsze były i zawsze będą!

  • Niestety młodzi w Polsce i tak mają trudno. Rząd próbuje wprowadzić wybrane studia jako odpłatne. Niestety nie mamy tyle pieniędzy ile Nowa Zelandia- nasze społeczeństwo jest dużo biedniejsze. Trochę oburza mnie patrzenie na Polskę przez pryzmat małych klamstewek. To że mamy co jeść, w co się ubrać, wcale nie stawia nas na wygranej pozycji. Ja np nie mogę iść w tym roku na studia, muszę iść do pracy, bo moi rodzice nie dadzą rady utrzymywać dziecka z dala od domu. Mimo, że bardzo chcę, to niczego nie zmienia. A co do adopcji małej, to naprawdę szlachetny czyn i ciekawa forma pomocy. Mam nadzieję, że ludzie tacy jak ty, zostaną kiedyś należycie wynagrodzeni 😉

    • Wiem jak jest w Polsce, nie tak dawno kończyliśmy tam studia. Obydwoje z mężem całe studia pracowaliśmy a później spłacaliśmy studenckie pożyczki, także finanse Twoich rodziców to żaden argument!

  • Fajnie, że są ludzie, którzy pomagają. U nas też nie zawsze jest kolorowo. Ile dzieci nie je codziennie, ilu ludzi zbiera nieustannie pieniądze na leczenie swoich pociech.
    Nam wmawiają, że w PL jest równy start. Miałam na studiach kolegę o tragicznej sytuacji materialnej, równy start to bzdura. Opowiedział mi jak wygląda życie w ich rodzinie (wszyscy pracują, dzieci studiują) Kto jest biedny jeszcze długo będzie się z tym problemem borykał, chyba że znajdzie się instytucja lub osoba, która faktycznie pomoże.

  • Dopiero czytając takie teksty człowiek uświadamia sobie jakie ma szczęście, że ma to, co ma. Mamy dom, możliwość edukacji, pracę, a mimo wszystko zawsze czegoś nam brakuje. A na świecie są ludzie, dla których coś co dla nas jest normą, jest czymś zupełnie poza zasięgiem. Dla nas 70 zł to nie wielkie pieniądze, dla tych dzieci szansa na przyszłość. Warto pomagać! Dzięki za ten tekst! 🙂

  • Bardzo piękny gest 🙂 Przeczytałam ten tekst i mam łzy w oczach…
    gdzieś tam na świecie jest ktoś, kto nie ma nic, a jedyne czego pragnie to móc chodzić do szkoły i być może dzięki temu polepszy swoje życie za jakiś czas.
    70 zł na miesiąc to naprawdę niewiele w porównaniu do tego, ile potrafimy wydawać na głupoty…