Jakbym miała czekać na idealną okazję nigdy nie wyjechałabym poza Koszalin

 

Miałaś znaleźć towarzystwo.

Miałam i próbowałam, ale wiesz jak jest. Ludzie mają inne priorytety. Jeśli jest ochota to albo nie ma pieniędzy albo czasu.

Zrobisz jak chcesz, ja tylko proszę, żebyś nie leciała sama do Azji.

Polecę do Tajlandii i przy okazji szkoda byłoby nie przekroczyć kilku granic z sąsiadami, prawda? Byłam sama w Australii i w Królestwie Tonga, jakoś nie było problemu. Zawsze jadę i zawsze wracam, co to nagle za różnica?

W Australii mieszkałaś. Jak duże jest Tonga?

To zależy, powierzchnia kraju jest ogromna, bo rozsiana na 176 wysp, ale główna wyspa Tongatapu na której byłam jest maleńka, 20 kilometrów w prawo i 20 kilometrów w lewo.

No widzisz. Nie porównuj malutkiej wyspy do 3/10 powierzchni lądów na Ziemi. Jeśli znikniesz do Azji, zaczniesz przekraczać granice i coś Ci się stanie to nigdy Cie nie znajdę.

Próbowałam jeździć już z wieloma osobami, czy to koleżanki, partnerzy, czy znajomi i rodzina. Wcale nie uważam, że szukanie kogoś na siłę jest lepsze niż wyprawa w pojedynkę. Z obcymi ludźmi z forum podróżniczego nie chcę, bo powiedzmy, że nie jestem najlepsza w chodzeniu na kompromisy i nie chciałabym zamienić wyjazdu tej osoby w koszmar. Wśród znajomych przestałam szukać. Mój mąż jest wspaniałym towarzyszem w podróży, najlepszym jakiego miałam, ale życie weryfikuje plany po swojemu i czasami ciężko nam obojgu wyjechać. Jakkolwiek egoistycznie to zabrzmi, ja nie zmienię moich marzeń tylko dlatego. (Bycie szczerym jest wspaniałe – ludzie, dla których i tak nie było miejsca w Twoim życiu będą obrażeni i nazwą Cie bezczelnym dupkiem, a garstka która pozostanie to Twoi przyjaciele).

Zdaję sobie sprawę, że samotnie podróżująca kobieta aż prosi się o kłopoty, ale jakbym miała czekać na idealną okazję nigdy nie wyjechałabym poza Koszalin, a został mi jeszcze kawał świata do objechania!

Koniec końców dobiliśmy niezłego, bardzo praktycznego targu. Czekam na koniec pory deszczowej na Pacyfiku (listopad-kwiecień) i lecę na Fidżi, które jest na tyle duże, żeby było co robić na miejscu, a jednocześnie wystarczająco małe, żeby ewentualne poszukiwania moich zwłok we wszystkich kontenerach ze śmieciami na głównej wyspie Viti Levu nie zajęło Andrzejowi zbyt wiele czasu.

 

 

 

  • Podziwiam odwagę. Ja nie zdecydowałabym się na taką podróż w pojedynkę, trochę jednak bym się bała 😀 No i jednak lubię podróżować z bliskimi.

  • Dokładnie! Jeżeli nie chcesz rozpamiętywać swoich marzeń w kategoriach kiedyś chciałam, ale… To po prostu trzeba wstać i działać! W końcu zasada jest prosta, lepiej żałować, że się spróbowało niż że się tego nie zrobiło 🙂

  • U nas póki co na szczęście udało się podróżować wyłącznie raz – sama jestem istotą, która lubi towarzystwo innych, dlatego nie wyobrażam sobie wyjazdu w pojedynkę. Myślę jednak, że to zależy wyłącznie od moich cech osobowości – broń Boże nie krytykuje fakt, że Tobie to odpowiada! 🙂

  • Damian Losik Opencaching

    Podróżowanie samemu ma niekiedy więcej zalet, niż wypad z kimś. Z doświadczenia wiem, że w towarzystwie umyka zbyt wiele detali i szczegółów, którymi można się cieszyć odkrywając je samemu. Ale ja samolub jestem. 😉

    Pozdrawiam,
    Damian

  • Podziwiam Cię za odwagę ale jeśli chodzi o marzenia, to naprawdę warto je spełnić choćby nie wiem co 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Akurat samotnie podróżujących kobiet jest na pęczki, a spora część z nich prowadzi blogi. Oczywiście każda z nich zaliczyła mniej lub bardziej sympatyczne przygody w podróży, które związane były z tym, że są kobietami i to samotnie włóczącymi się po świecie. Ale większość nie „narzeka na swój los”, tylko cieszy się, że mogą poznawać kolejne kraje czy regiony. Ja samotnie łażę tylko po górach i jeżdżę na rowerze. W dalsze podróże udaję się z mężem, ale i w ich trakcie często się rozdzielamy i każde z nas poświęca się swojej pasji.

  • Jarek

    No to czekamy na relację… 🙂

  • a ja nadal nie odważyłam się wyjechać samej… może kiedyś w końcu przyjdzie na to pora 🙂 Gratuluję odwagi!

    • Justyna Witkowska

      też tak mam! uwielbiam przygody z mężem, ale na samotną chyba bym się nie pokusiła.

  • Uwielbiam długie samotne spacery plażą, ale jakiś dłuższych wyjazdów samotnie sobie nie wyobrażam. A Fidżi zazdroszczę okrutnie!

  • Czasem muszę podróżowac sama ale zdecydowanie wolę podróżować z moim mężem. Wspólne wspomnienia, wspólne śmiechy, rozmowy, czasem złości chwilowe bo każde by poszło w innym kierunku, ale podróżowanie razem ma też niebywałą moc, czuję wtedy jakby nasza więź stawała się jeszcze silniejsza, a miłość jeszcze piękniejsza. W pojedykę ostatnio wybrałam się na polowanie na zorzę i smutno mi było że nie mam do kogo się przytulić ani cieszyć się pięknem zjawiska. Choć nie twierdzę że samotna podróż nie daje siły, czasem trzeba się odłączyć by docenić te wspólne chwile. I choć wolę podróże we dwoje, to każdej kobiecie polecam by choć raz spróbowała wyjechać sama i zobaczyć że wcale to nie jest aż tak straszne. Bo podróże są super, nawet solo 🙂 P.S Czekam na relację 🙂

  • Warto spełniać marzenia!

  • Dużo podróżowałam sama, z różnych względów, najciężej było po raz pierwszy się zdecydować, inaczej mogłabym się nie doczekać tylu wspaniałych przygód, które udało mi się przeżyć. 🙂
    Bookendorfina

  • Podobnie sie czulam z ta ‚idealna okazja’ jak wyjezdzalam na wariata do mojego jeszcze-wtedy-nie-faceta do Wroclawia.