Obudź mnie, kiedy będziemy w Australii

 

Jak przetrwać lot, kiedy serce pęka z oczekiwania i radości? Na początku było trochę nostalgicznie, bo jednak jak samolot startuje a ja zostawiam za sobą miejsca w których się powoli zakochuję oraz widoki na niekończącą się zieleń, to przychodzą różne myśli. Cholera, po co wyjeżdżać z kraju, który ma wszystko?

 

Wkrótce po starcie Nowa Zelandia znika z pola widzenia i robi się trochę smutno. Przed nami 3 mln km2 wód Morza Tasmana i 3 godziny do zabicia. Może spróbuję zasnąć. Obudź mnie, kiedy będziemy w Australii, dobra? Ale na serio, obudź mnie od razu jak pojawi się zarys lądu!

Nie zasnęłam, bo okazało się, że los miał dla mnie inne plany. Kiedy steward postawił przede mną buteleczkę czerwonego wina już nie miałam wątpliwości w jaki sposób zmarnować ten czas. Yeah, why not?

Po pierwszej lampce wina próbowałam sobie przypomnieć dlaczego na Boga przestaliśmy pić alkohol i które z nas mogło wpaść na tak irracjonalny pomysł. Nic nie wymyśliłam. Nieważne, teraz trzeba zapamiętać, żeby nigdy więcej nie popełnić tego błędu w przyszłości. Mój mąż, w teorii ciałem obok, w praktyce był już dawno na innej orbicie chmielowej rozkoszy i zbyt dobrze się bawił, żeby go zasypywać pytaniami, szczególnie, że również targał nim wewnętrzny dylemat – czy piąte piwo to dobry pomysł? Po drugiej lampce wina już wiedziałam, że ostatnie 2 lata bez alkoholu to był największy błąd w moim życiu i przyrzekłam sobie to solennie wynagrodzić.

Podobno były jakieś turbulencje, podobno lot trwał trzy godziny, podobno przelecieliśmy nad Morzem Tasmana i dotarliśmy do wschodniego wybrzeża Australii, a ja jedyne co pamiętam to moją butelkę wina oraz to, że byliśmy z mężem bardzo szczęśliwi.

Natalia, ktoś śpiewa.

Nie reaguję bo nic nie słyszę.

Natalia, ktoś śpiewa.

Nie reaguję bo nic nie słyszę.

Pukanie w ramię – Natalia, KTOŚ ŚPIEWA!!!

Zapauzowałam film, rozejrzałam się dookoła. Faktycznie, ktoś śpiewa. Starszy facet kilka foteli obok ze słuchawkami na uszach słucha koncertu Crowded House i bawi się przy tym lepiej niż my na własnym ślubie. Śpiewa, klaszcze, gwiżdże, podryguje, aż nadchodzi refren, apogeum szczęścia, i ja sama nie wiem czy samolot to wytrzyma, bo on wtedy ile sił w płucach:

Everywhere you go, always take the weather with you
Everywhere you go, always take the weather
Everywhere you go, always take the weather with you
Everywhere you go, always take the weather,
THE WEATHER WITH YOU!!!

 

Ale fajnie, uwielbiam tę piosenkę woooo hoooo!!! Jeszcze jedno wino i śpiewam z nim.

 

 

 

  • Bardzo chciałabym polecieć kiedyś do Australii! Mieszkacie w Nowej Zelandii? 🙂

    • Tak, od 2 lat. Wcześniej mieszkaliśmy 1,5 roku w Melbourne, także trochę Australii już widzieliśmy, ale nadal za mało, by spocząć na laurach 🙂

      • Wow 😀 my na razie mieszkamy w Londynie, ale marzy nam się jakiś cieplejszy kraj 🙂

  • Świetny wpis, żartobliwy – lubię takie 🙂 Czyli rozumiem, że zarysu lądu nie widziałaś? 😀
    A tak serio – trochę Wam zazdroszczę. Mieszkać w Nowej Zelandii i do Australii mieć tylko 3 h lotu.

  • Kamila Kania

    Uśmiałam się do łez 🙂 Oczyma wyobraźni widzę trochę siebie w roli tego dziadka wczuwającego się w koncert -winko, mała samolotowa przestrzeń i mój ulubiony zespół, czego chcieć więcej? 🙂 Byśmy razem pośpiewały 😀
    (zapraszam do nas gotowidodrogi.wordpress.com)

  • Mateusz Waligóra

    Australia kojarzy mi się głównie z pustyniami ale na konwencję farmy pośród winnic pisze się choćby zaraz! Jakie plany na Australię?

  • Lubię tego typu poczucie humoru, dzięki temu teksty nie nudzą się. 😉

  • Anna Zachariasiewicz

    Super! Australia to moje marzenia 😉 Gdzie Wam się lepiej mieszkało w Australii czy w Nowej Zelandii?

    • Zdecydowanie w Nowej Zelandii, nie ma lepszego kraju do życia, który by mi przyszedł na myśl. Australia to Twoje marzenie podróżnicze czy emigracyjne?

  • Damian Losik Opencaching

    Trochę przypomniała mi się moja podróż PKP z Koszalina do Włocławka. Atmosfera w pociągu bardzo szybko zaczęła przypominać porządne, wiejskie wesele – każdy z każdym i co miał. W międzyczasie zaliczyliśmy awarię i dwugodzinny postój, bodajże w Tczewie, o którym pewnie część ludzi nie miała nawet pojęcia. 😉

    Pozdrawiam,
    Damian

  • Australia to moje marzenie!

  • Też bym tak chciała umilic sobie lot 🙂 A do Australii kiedyś polec bardzo bym chciała.