Mężczyzna nie choruje, mężczyzna walczy o życie

 

Wpadło mi w oko zdjęcie Beaty Pawlikowskiej z Nagarkot, więc rzucam mimochodem – patrz jak w Nepalu jest pięknie! Mój mąż, który twierdzi, że nigdy nie choruje akurat od trzech dni walczy o życie – chory w łóżku, obsmarkany po pas.

Do lekarza nie pójdzie, bo przecież że nie jest chory, to oczywiste, ale z łóżka nie wyjdzie, bo jest zbyt zajęty umieraniem na katar. Skąd ta męska awersja do lekarzy? Może przez jakieś traumatyczne wydarzenia w dzieciństwie? Czyżby kazano mu popić witaminę C wodą, lub może ktoś kiedyś przyłożył mu rękę do czoła?!

Mężczyzna nie choruje, mężczyzna walczy o życie

 

Pokazałam mu zdjęcie Nagarkot a on się na to złapał jak mała szprotka na haczyk – może pojedziemy do Nepalu na Boże Narodzenie? Zaczęliśmy oglądać programy dokumentalne o kraju, o kulturze, o ludziach i jedzeniu. On był zachwycony, ja niekoniecznie, ale byłam na tak, wiadomo.

Było jednak sporo minusów takiego wyjazdu – 12 godzin w samolocie, a tyle bliższych krajów zostało do zwiedzenia, więc po co od razu lecieć na drugą półkulę i tracić dwa dni na dojazd?

Trzeba by aplikować o wizy, bilety lotnicze są horrendalnie drogie, grudniowo-styczniowe przymrozki wcale nie zachęcają, żeby wsiąść w samolot, kiedy w Nowej Zelandii będzie środek lata. Nie mamy czapek, kurtek, szalików, swetrów, trzeba by wszystko kupić w Katmandu. On, oczarowany niesamowitym bogactwem kulturowym, oczyma wyobraźni już je momo popijając tongbą z lokalnymi. Następnie robi tygodniowy trekking u podnóża Mount Everest i koniec, chce jechać i nic już tego nie zmieni.

Mijają dni,

 

on jest nakręcony coraz bardziej, więc czytamy dalej. Weszłam w „Health Information for Travelers to Nepal” i się zaczęło. Zalecane szczepienia na tężec, wirusowe zapalenie wątroby typu A i B, dur brzuszny, meningokowe zapalenie opon mózgowych, japońskie zapalenie mózgu, polio, dengę i leiszmaniozę skórną. Do tego malaria występuje na terenie całego kraju na wysokości poniżej 2000 m n.p.m.

On nie ma żadnych szczepień, ja część robiłam w 2009 przed lotem do Indii (moi Dziadkowie zapytali co bym chciała dostać na 21 urodziny, powiedziałam, że szczepienie na dur brzuszny, Babcia na to – a może coś bardziej dziewczęcego?) 🙂

Dobra, wiesz co, to zrobimy tak. Polecimy do Nepalu, ale najpierw pójdziemy do lekarza rodzinnego, zapiszemy się na wszystkie wymagane szczepienia. Zabierzemy ze sobą leki przeciwmalaryczne.

ale…

I nie, nie zrobimy lekom wycieczki krajoznawczej w plecaku, tylko zabierzemy ze sobą, żeby je codziennie łykać, plus po powrocie z podróży trzeba będzie stosować chemioprofilaktykę przeciwmalaryczną, lekarz nam powie jak długo. Zgoda?

Zzieleniał i przestał się do mnie odzywać

 

Wiedziałam, że prędzej mu kutas odpadnie, niż dobrowolnie pójdzie do lekarza. Temat umarł śmiercią naturalną, w Boże Narodzenie lecimy do Vanuatu!