Tutaj są tylko rekiny, ale to jak w całej Australii

 

Znowu jestem w Australii!

 

Podróżując przez Australię można nabawić się niezłej paranoi. Łatwo się w niej zakochać jak i jeszcze łatwiej można się odkochać. Ten kraj cały żyje, w krzakach ciągle coś szeleści, skrzeczy, przelatuje Ci nad głową lub pełza pod nogami. Przed założeniem butów zaglądasz do środka czy coś tam już nie siedzi. Psy dingo, rekiny, kazuary, krokodyle i jadowite: szkaradnice, meduzy, węże, pająki, płaszczki, pijawki, żaby, ślimaki, skorpiony i ośmiornice to zwierzęta, których w Europie raczej nie widuje się na co dzień, bo żyją gdzie indziej.

To gdzie indziej nazywa się Australia.

Nowozelandczycy i Australijczycy lubią sobie doskwierać, lubią sobie udowadniać który kraj jest lepszy i każdy mieszkaniec prędzej umrze niż przyzna rację sąsiadowi. Byliśmy już w Queensland, mieszkaliśmy w Australii 15 miesięcy i wiedzieliśmy mniej więcej czego się spodziewać, jednak w kraju o wielkości Stanów Zjednoczonych zawsze znajdzie się coś nowego do odkrycia. Cieszyłam się jak dziecko kiedy wylądowaliśmy, gdybym mogła położyłabym sobie ten kraj na dłoni i cały obcałowała. Jeśli powietrze pachnie trawą cytrynową i eukaliptusem to znaczy, że znowu jestem w Australii!!!

 

 

Pierwszy raz w Australii?

 

Na lotnisku w Coolangatta celnik zeskanował mój paszport, spojrzał w monitor i mówi – „First time in Australia?” (Pierwszy raz w Australii?). Byłam pewna, że żartuje więc czekałam na jakiś uśmiech, przecież on musi widzieć wszystkie pieczątki i całą historię, ale chwila minęła a on nadal patrzył na mnie z taką powagą jakby to był jakiś konkurs na mówienie prawdy i dopiero kiedy powiedziałam „no, we’ve been here many, many times before” (nie, byliśmy już tu wiele razy) to zrobił się normalny. Kiedy powiedzieliśmy gdzie teraz mieszkamy to się zaczęło:

Do you guys Like Australia? (lubicie Australię?)

Of course we do, it’s a beautiful country, the same like New Zealand is. (Bardzo lubimy, to piękny kraj, tak samo jak piękna jest Nowa Zelandia)

Yeah, sure. Australia is just so much better, right? (Ta, jasne, może i tak, ale Australia jest dużo, dużo lepsza, prawda?)

I can’t really answer that question having New Zealand Residence, you know? (Mamy rezydenturę w Nowej Zelandii, może pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi).

78 godzin za kółkiem

 

Powiedział, że rozumie i życzył miłej zabawy. Wynajęliśmy samochód z pełnym ubezpieczeniem i planem przejechania 4,5 000 kilometrów wschodnim wybrzeżem pomiędzy Gold Coast a Airlie Beach. Przez te dwa tygodnie nie mieliśmy żadnych zobowiązań, terminów, rezerwacji w hotelach czy umówionych spotkań. Nie zabraliśmy ze sobą laptopa, nie włączyłam telefonu przez cały pobyt. Wieczorami patrzyliśmy w gwiazdy i rozmawialiśmy, spaliśmy codziennie gdzie indziej. Trzeba się naprawdę lubić, żeby podróżować w ten sposób.

Samochód czekał na nas na lotnisku Coolangatta, kupiliśmy mapę, zgrzewkę wody, zatankowaliśmy do pełna i tyle nas widzieli. Zostawiając przez przypadek prawo jazdy w domu przeszłam samą siebie, w wyniku czego mój mąż spędził za kółkiem łącznie 78 godzin.

Dlaczego lepiej jest nie prowadzić po zmroku?

 

Robiło się późno, powoli kończył się zachód słońca i już nie było czasu na wybrzydzanie dotyczące miejsca noclegowego. Jedyne czego nasze ubezpieczenie nie obejmowało to wypadek na drogach wymagających napędu na cztery koła oraz wypadek spowodowany w wyniku prowadzenia po zmierzchu. Oto powody:

 

 

Kangury to szaleńcy, samobójcy, największe przekleństwo kierowców. Każdego wieczora gdy zachodzi słońce zaczynają ustawiać się wzdłuż drogi by móc się ogrzać na jeszcze ciepłym asfalcie. Gdy widzą przejeżdżające samochody głupieją ogłuszone blaskiem reflektorów i wskakują prosto pod koła.

Tutaj są tylko rekiny, ale to jak w całej Australii

 

Spędziliśmy noc w Rockhampton dokładnie w miejscu, w którym przebiega Zwrotnik Koziorożca i kierowaliśmy się dalej na północ. Znaki ostrzegające przed rekinami jakoś nie robiły na mnie wrażenia, poza tym ja zostaję na płyciźnie, nigdy nie zapuszczam się tam gdzie nie czuję dna, ale od kiedy obok gęstych krzaków po raz pierwszy zobaczyłam „crocodiles inhabit this area”  (ten teren zamieszkują krokodyle) odskoczyłam od wejścia na plażę jak oparzona. Byliśmy w Tannum Sands na południu Wielkiej Rafy Koralowej. Im wyżej mieliśmy jechać tym niebezpieczniej miało być, ale byłam zdziwiona, że to już?

 

 

 

Czy tu bezpiecznie można pływać?


Od kilku dni pluskamy się na każdej plaży a teraz zaczęli straszyć mnie krokodylami? Na miejscu opalały się kobiety, chodziły psy, biegały dzieci. To wolny kraj. W miejscach gdzie
 nie było żadnych znaków ostrzegawczych, co zdarzyło się na palcach jednej ręki, pytałam ludzi o bezpieczeństwo (najważniejsza zasada – seek local knowledge).

Is it safe to swim here?, pytam się jednej Pani. (Czy tu bezpiecznie można pływać?)
Yeah, in general it is. There are only sharks here, like everywhere in Australia, so don’t go any further. (Ogólnie to tak, tutaj są tylko rekiny, ale to jak w całej Australii).

Ironia Australii – setki tysięcy pięknych plaż z których nie za bardzo można korzystać.