Przecież to właśnie różnorodność sprawia, że świat jest taki piękny

 

Jeszcze taki dzień, kiedy mielibyśmy smak na to samo nie nastąpił. Pożerałam właśnie chińskie naleśniki na wynos a mój mąż delektował się hinduską papą, kiedy przysiadł się do nas bezdomny. W Wellington cały czas coś jedliśmy, także złapać nas akurat na tym nie było niczym trudnym.

Ludzie lubią otaczać się rzeczami, na zmianę kupują i wyrzucają, kupują i wyrzucają – czy ktoś wytłumaczy mi ten fenomen? Czy ładne rzeczy sprawiają im wizualną przyjemność? Bo na tym polega ekonomia? Chcą, potrzebują, lubią? Czy chodzi o poczucie bezpieczeństwa? Chcą coś zostawić swoim dzieciom? Czy może im więcej mają rzeczy tym lepiej im ze sobą? Lubią mieć, bo to im daje poczucie bogactwa, spełniania, wygodę, satysfakcję? Wiadomo, wszyyyyscy chcą być bogaci bo, wtedy człowiek jest taaaki szczęśliwy!

Piszę jakbym była przedstawicielem innego niż ludzkiego gatunku, bo może tak jest? Poszłam któregoś dnia do sąsiadki na polsko-chińskie plotki, stanęłam w progu i aż jęknęłam. Kurwa, ile gratów!

Może napijemy się kawy u mnie?  (Why don’t we get some coffee at my place?)

Spoko. Weszłyśmy piętro wyżej. Stanęła w progu naszego mieszkania i aż jęknęła:

Dlaczego tu tak pusto? (Why is it so empty?)

Bezdomny dosiada się do nas łapiąc mnie w momencie gdzieś między jednym a drugim kęsem naleśnika, pyta co jemy i czy nam smakuje. Nic od nas nie chce, sam też czeka na jedzenie na wynos. Grzecznie odmawiamy browarka. Zadziwiające – im ludzie mniej mają, tym chętniej się tym dzielą. Pytam go:

Gdzie dzisiaj śpisz? (Where are you staying tonight?)

Na tej ławce. Tak, na tej na której siedzimy. Każdego wieczoru schodzi się tu stała ekipa ludzi, jest w porządku. (On a park bench, might be even this one. Every night lots of people gather here, it’s all right)

Pracował całe życie aż się wkurwił i rzucił wszystko, pojechał po całości. (My przynajmniej wynajmujemy mieszkanie – jeszcze.) On woli być wolnym i mieć niewiele, niż pracować i mieć niewiele więcej. Od lat się przemieszcza – zdążył już przejść Nową Zelandią kilka razy wzdłuż i wszerz. Nie zrobił tego wszystkiego żeby podróżować, bardziej w ramach protestu i gniewu na system. To był chyba pierwszy raz kiedy rozmawiałam z jakimś Maorysem (rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii).

Z przyzwoitą w tym kraju pomocą socjalną i emeryturą ten gość musi mieć do dyspozycji więcej gotówki miesięcznie niż ja! Wcale nie musiałby tak żyć, tylko, że jemu to pasuje. Przecież to właśnie różnorodność sprawia, że świat jest taki piękny.

Nie chciałabym wylądować bez dachu nad głową, bo jednak nie ma to jak ciepły prysznic i podusia, ale z moim mężem szaleńcem to nigdy nie wiadomo, ostatnio coś zbyt często mówi o przeniesieniu się na bezludną wyspę i hodowli marchwi.

Mam w życiu dwa marzenia:

1. Zobaczyć cały świat (być w każdym kraju i zwiedzić go chociaż mniej więcej).

2. Mieć psa i kota – chciałabym je przygarnąć w tym samym momencie, żeby się od małego wychowywały i znały od zawsze.

Całą resztę marzeń spełniłam, lub spełniam każdego dnia. Ich kolejność nie jest przypadkowa, mam priorytety i nie zmienię ich przed realizacją (zdaję sobie sprawę, że każdy inny facet już dawno by mnie kopnął w tyłek). Miałam kota 17 lat, wiem z czym wiąże się posiadanie zwierząt. Nie mogę tak zrobić, że je przygarnę, a później będę znikać z domu kilka razy w roku, dlatego niech na razie pozostaną moim pragnieniem. Wizja spełnienia marzenia nr 1 jest bardzo przygnębiająca, bo to nie może być przecież tak, że całymi latami latasz, pływasz, jedziesz, idziesz, pokonujesz zakręty i góry, później wdrapujesz się na kolejne, potem tylko jeszcze zobaczmy jaki jest widok za kolejną górą, później serio skarbie ta już będzie ostatnia i tak przez wiele lat a tu nagle bum, to już koniec, od teraz żaden kraj nie będzie dla Ciebie nowy. To będzie bardzo dobry czas na spełnienia marzenia numer dwa.

Brak czegoś jest dla wielu ludzi podejrzany. Nie masz samochodu bo Cie nie stać? Dlaczego nigdy go nie mieliście? Dlaczego nie przywozisz pamiątek? Dlaczego nie chcesz mieć domu? Dlaczego nie kupujecie sobie z mężem prezentów? Dlaczego nie wynajmiecie lepszego mieszkania? Dlaczego nie potrzebujecie więcej pieniędzy?Dlaczego od 4 lat nie macie pralki? Nawet na każdym lotnisku pytają – dlaczego podróżujesz bez głównego bagażu? Dlaczego lecisz na drugą półkulę mając 3,5 kilogramowy plecak podręczny?

Wspaniale, niech jeszcze dorzucą moje ulubione pytania, to będzie impreza!

Dlaczego po raz kolejny odeszłaś z pracy na cały etat? (Wizja 40 godzin tygodniowo w pracy mnie przygnębia, wolę obniżyć wymagania dnia codziennego i mieć więcej czasu),

Dlaczego nie przyjeżdżacie do Polski? (Byliśmy tam 25 lat, może teraz czas na inne kraje?)

Ludzie zamiast szczerości wolą zagłaskać się na śmierć.

Coś musi być nie tak, kiedy przy odprawie wszyscy mają torby po 25 kilogramów, lub nawet dopłacają za nadbagaż, dlaczego Ty nic nie masz? Tyle razy już to przerabialiśmy, ale Andrzej jakoś nie wzbudza podejrzeń. To mnie zabierają na rewizję osobistą, mam stać spokojnie z rękoma podniesionymi do góry, celnik pyta:

I’m going to touch your breast now, is this all right? (Położę teraz ręce na Twojej klatki piersiowej, czy to jest w porządku?)

No nie wiem, nie wiem, tak bez pierwszej randki?

Chciałabym zapytać po co? PO CO? Nie potrzebuję w domu złomu, albo nowych rzeczy z których trzeba ścierać kurz. Nie wożę toreb bo nie jestem wielbłądem. Schodzę jedno piętro i mam pralnie, po co mi pralka w mieszkaniu? Wolę wynająć auto na długi weekend 4 razy w roku niż opłacać je cały rok. Co do kredytu na dom to nawet nie chce mi się zaczynać.

Nie potrzebuję prezentów, dowodów na to, że on mnie nadal kocha. Już raz dał mi pierścionek pytając czy chciałabym spędzić z nim resztę życia, czego można chcieć więcej? Gdyby któregoś dnia mi powiedział: nie polecimy na Madagaskar, zamiast tego w Twoje urodziny zabiorę Cię do jubilera, to bym się popłakała.

Tydzień temu jak trafiłam na promocję biletów lotniczych do Nadi zadzwoniłam do niego pytając co myśli o tym, żebym zniknęła na Fidżi na ostatni tydzień czerwca, on mi mówi „Dla mnie spoko. To Twój wyjazd, organizuj go sobie jak Ci się podoba”.

Swoboda, zaufanie, wsparcie i wyrozumiałość to jedne z najlepszych rzeczy jakie można dać drugiej osobie.

Jeszcze nie znalazłam odpowiedzi, jak na razie z obserwacji widzę, że moje pytanie ludzi wkurwia. Najłatwiej by było, gdyby wszyscy byli tacy sami, a tu masz Ci los, ja tu sobie wypruwam flaki od lat, przychodzi jakaś gówniara i pyta „po co?”. Denerwuje ich, że muszą mi tłumaczyć coś tak oczywistego, ale robią to w dziwny sposób często nie umiejąc porządnie argumentować własnej tezy i w końcu wydobywają z siebie wzburzone – no…….żeby mieć!!!

A, to ja dziękuję. Całe szczęście nie potrzebuję mieć.

Dokąd dalej?

 

  • Ludzie są bardzo różni i każdy potrzebuje czegoś innego. Wielu chce być bogatym, a jak już to ma, to dopiero wtedy okazuje się, że w życiu chodzi stanowczo o coś więcej. A przynajmniej mam taką nadzieję, że może kiedyś Ci ludzie się z chęci bycia bogatym otrzepią i zrozumieją, że w życiu chodzi o coś więcej.
    Ja uwielbiam piękne rzeczy, przyznaję się w pełni – ładnie urządzone mieszkanie, piękne sukienki, torebki, buty. Estetyka też jest ważna dla mnie, bo lubię otaczać się ładnymi rzeczami, lubię ładnie wyglądać, czuć się ładnie, pić herbatę z uroczej filiżanki. Tak sobie urozmaicam i upiększam życie każdego dnia. To też potrafi dawać ogromną przyjemność. Jednak stanowczo wolę otaczać się pięknymi widokami, dlatego aż tylu tych sukienek nie mam. 😉

  • Zauważyłam, że ogólnie ludzie nie lubią jak ktoś jest inny od nich. Jak idzie pod prąd. Jak żyje tak, jak chce. Wielu ludzi chce mieć, nie zastanawia się nad być. Wielu ludzi zazdrości innym, ale nigdy w życiu nie spróbuje żyć tak jak ci, którym zazdrości.
    Bardzo dobrze rozumiem Twoje „nie chcę/nie potrzebuję”. Co prawda, nie chcę wyjść na hipokrytkę, lubię piękne rzeczy, ładną biżuterię, dobre kosmetyki i interesujące książki. Jeśli znajdę w podróży coś nietuzinkowego, to to kupuję, żeby pamiętać. Co do samochodu, kredytu na mieszkanie i kolejnej sukienki lub torebki – nie, dziękuję. Wolę kupić bilet na kolejną podróż i lepszy obiektyw do aparatu niż wydawać na coś, co będzie odbierać mi moje względne poczucie wolności.
    Świat jest zbyt piękny, żeby tracić pieniądze na zbędne duperele.

    • Najciężej jest wyznaczyć granicę co jest marzeniem a co już „zbędnym duperelem”. Podejrzewam, że dla wielu osób kolejne bilety lotnicze byłyby już takim niepotrzebnym, bezsensownym wydatkiem. Rzadko, ale czasami jednak też zdarzy mi się przywieźć jakąś małą rzecz z wyjazdu, bez przesady. Najczęściej pocztówki lub coś robionego ręcznie, lokalnie. I’m only human after all! Uwielbiam książki, ale mam świetną bibliotekę pod domem i to mi wystarczy. Pozdrawiam!

      • Święte słowa!
        Trzymam kciuki za Twoje kolejne spełniane marzenia 🙂

  • Gratuluję szczerze każdemu, kto spełniał i spełnia swoje marzenia – to niezwykle cenne 🙂

    A spotkanie bezdomnego o tak ciekawym spojrzeniu na świat uważam za coś niebywale wartościowego.

  • Czuję się zainspirowana do ponownego przyjrzenia się temu co posiadam, pod kątem tego czego potrzebuję, z czego korzystam, co mi ułatwia życie, a co tylko zajmuje miejsce w mieszkaniu i w głowie…Ponadto zastanawiające, jest to, że inni próbują nam mówić jak żyć, co jest dla nas dobre. Przecież co jest dobre dla Ciebie, nie musi być dobre dla mnie i w tym właśnie tkwi piękno…

  • Grzesiek

    Niestety najtrudniej jest zrozumieć najprostsze rzeczy

  • Świetny post. Materialne rzeczy są słabe, ale wiele ludzi przekonuje sie o tym dopiero jak traci to, co naprawdę ważne – nie polecam. Tobie życzę powodzenia w spelnianiu marzeń i pozdrawiam 😉

  • Anna Markiewicz

    Każdy żyje jak potrafi. Spełniaj swoje marzenia Natka, jesteś niezwykła i tyle 🙂

  • To dobrze, że masz marzenia – każdy po winien je mieć, mieć cel w zyciu, do którego spełnienia dąży!

  • Grzegorz Gądek

    Dobrze się czyta, w każdym razie też i kapitalna postać Ci się wkradła – bezdomny, który raczej woli być, niż mieć. Niestety, coraz częściej jesteśmy zakładnikami tego, co mamy. Dobrze, że w Twoim przypadku jest inaczej:D Pozdrawiam!

  • Anna Kot

    warto spełniać swoje marzenia 🙂

  • Aż tak „różnorodnie” bym nie potrafiła. Ale mam kumpla, który rzucił pracę w korporacji i przez 3 lata jeździł po Europie syrenką śpiąc w samochodzie 🙂

  • krykat

    Niechze Cie wysciskam, duchowa siostro :**

  • Ewelina

    Znam osobę która przeciwstawila się narzuconemu stylowi życia. To mężczyzna, który uważa że nie musi nic mieć, że nie będzie pracował, i nie chce żyć w kołowrotku jak jakiś chomik (jego słowa). Czuje się wolny ale jakoś taki samotny..

  • Mam 2 koty i psa. To są emocje 😉