Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

 

Czas mi przelatuje przez palce, zanim się obejrzę mijają już kolejne dni, tygodnie, miesiące. Wczoraj obudziłam się w nocy spoglądając na zegarek i krzyknęłam do męża już 2:30 w nocy! Szczęśliwego Nowego Roku!!!, a dziś patrzę w kalendarz i już jest pół roku później.

To jedenasty raz, kiedy wsiadam do samolotu w tym roku. Andrzej chyba ma rację mówiąc nawet mnie nie denerwuj, gdy powtarzam, że przecież od tak dawna nigdzie nie byliśmy. My już nigdzie nie wyjeżdżamy!!!, a on wkurwia się coraz bardziej. Czy tym da się znudzić? Nie. Czy tak samo mnie to ekscytuje jak wtedy, gdy latałam samolotem od święta? Tak. Czytaj dalej Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

Jeden dzień, dwa wschody słońca

Ostatnie 24 godziny przed wyjazdem to chaos. Co jeszcze zabrać? O czym zapomniałam tym razem – prawo jazdy, buty, mózg? Spakowałam nas wieczór wcześniej, tak żeby rano już tylko wypić kawę i móc ruszać. Wstaliśmy z cieplutkiego łóżka i wyszliśmy na czarną noc.

Dzisiaj spełniłam namiastkę marzenia, żeby przeżyć coś podwójnie, na przykład, żeby spędzić Sylwestra na Antypodach, a później wsiąść w samolot i spędzić go gdzieś ponownie – mogą być Hawaje, bo to najbliżej Nowej Zelandii. Różnica czasu wynosi 22 godziny, a lot zająłby zaledwie 15 godzin, więc byłby jeszcze mały zapas. Brzmi jak dobra zabawa, ale odłożyłam ten plan na za kilka lat – bezwizowy wjazd do USA z paszportem nowozelandzkim brzmi jeszcze lepiej, poza tym na dzień dzisiejszy mój mąż zablokował tę imprezę mówiąc, że jego noga nie postanie w USA dopóki króluje tam Trump. Czytaj dalej Jeden dzień, dwa wschody słońca

Gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądało w życiu byśmy tu nie przyjechali

 

Najdłuższa autostrada Australii

 

Co to za dźwięk? Co to jest?!

Dobiegał końca dziesiąty w czasie tego wyjazdu zachód słońca, innymi słowy za nami był kolejny dzień jazdy przez najdłuższą autostradę Australii – Highway 1, bagatela 14 500 kilometrów. Spokojnie, nie przejechaliśmy jej całej, trzeba coś sobie zostawić na emeryturę. Znaleźliśmy parking na poboczu i zatrzymaliśmy się natychmiast, nikt o zdrowych zmysłach nie prowadzi w Australii po zmierzchu. Irytujący, głośny, piskliwy, okropny dźwięk nie dawał za wygraną, niech ktoś to wyłączy bo zaraz oszaleję. Wyszliśmy z auta żeby sprawdzić co to jest?! Co jest grane?!

Czytaj dalej Gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądało w życiu byśmy tu nie przyjechali

Jestem miłą osobą dopóki ktoś mnie nie wkurwi

 

Dużą rysą na naszym idealnym planie emigracji do Australii był fakt, że mój mąż nie znał języka, a jeszcze większą to, że miał inne wyobrażenia na temat tempa nauki. Przygotowania trwały pół roku, w między czasie wzięliśmy ślub. Lecieliśmy do Melbourne na wizach studenckich, ale, że nie mieliśmy pieniędzy na studia językowe w Australii dla dwóch osób to decyzja była prosta – lecę doczepiona do wizy jako małżonka.

Jestem po dwóch filologiach. Moje nadzieje były takie, że jeszcze przed wyjazdem on skończy 3-miesięczny kurs językowy w Szczecinie, żeby mieć łatwiejszy start i mniejszy szok kulturowy, a jego plany były takie, że będąc już na miejscu w kraju otoczony Australijczykami szybko zacznie mówić.

Czytaj dalej Jestem miłą osobą dopóki ktoś mnie nie wkurwi