Welcome to Great Barrier Reef, przywitano nas serdecznie

 

W sercu Wielkiej Rafy Koralowej

 

Nie wolno pływać ponieważ ten teren jest zamieszkiwany przez krokodyle różańcowe, ich atak może spowodować poważne uszkodzenia ciała lub śmierć – znaki były w  kilku językach. W razie gdyby ktoś nie mówił żadnym z nich dorzucili kilka obrazków krokodyli wraz z tłumaczeniem dlaczego te zwierzęta są niebezpieczne. Różnie bywa, może ktoś o tym nie wie? Od tamtego momentu nie postawiłam nogi na piasku.

Dojechaliśmy do Arlie Beach, serca Wielkiej Rafy Koralowej i było mi bardzo przykro, bo od teraz mieliśmy już tylko zawracać. Zanim jednak to miało nastąpić chcieliśmy się trochę zabawić, to w końcu Australia!!!

Trzeba też coś mieć z tego życia.

 

 

Daydream Island, Australia

 

Plan był taki, że skoro dotarcie tu zajęło nam 40 godzin jazdy samochodem to wypadałoby coś na tej Wielkiej Rafie Koralowej zobaczyć. Przypominam, że mówimy o powierzchni wielkości Wielkiej Brytanii, a w między czasie mąż zdążył mi oznajmić ze sto razy, że mam sobie wybić z głowy road trips na najbliższe dwa lata.

Popłynęliśmy na Daydream Island. Będąc na promie z niewielką grupą równie podekscytowanych turystów pilotka opowiedziawszy o swoim raku skóry zapytała czy ktoś ma jakieś pytania. Przez dwadzieścia lat pracy na powietrzu zdążyła dwa razy nabawić się czerniaka – Australia to wcale nie jest taki wspaniały kraj do życia jak się może wydawać.

Ja mam zawsze dużo pytań, nie jest łatwo się mnie pozbyć, ludzie cieszą się jak w końcu sobie idę i daję im spokój, więc żeby nie zająć jej połowy dnia trzeba było się zdecydować na zadanie najważniejszego:

What wildlife we might spot today if lucky? (Jakie zwierzęta mamy szansę dzisiaj zobaczyć?Spojrzała na mnie uważnie aż oczy jej się zaświeciły.

Welcome to Great Barrier Reef, przywitano nas serdecznie

 

Gdy załoga cumowała łódź, zaczęto wieszać gościom naszyjniki z muszelek na szyje. Chyba śnię na jawie, niech mnie ktoś uszczypnie!

Ponieważ stałam się oficjalnym pupilkiem dnia Pani Pilotki całe zwiedzanie Daydream Island było podporządkowane pod faunę.

Gdy z krzaków wyszedł waran wielki cała wycieczka musiała się rozsunąć, aby ta dziewczyna mogła go zobaczyć. Gdy przelatywało kakadu najważniejsze było, aby ta dziewczyna mogła mu zrobić zdjęcie. Gdy przepływała ławica ryb lub przywędrowały rozgwiazdy zgadnijcie kto pierwszy tam był? Gdy przyszedł czas na karmienie płaszczek i rekinów miałam honorowe miejsce na widowni. Gdy jedliśmy obiad podeszła do naszego stolika przepraszając, że przeszkadza, ale właśnie przyleciała kukabara i pewnie będę tym zainteresowana. Pewnie, że byłam.

Kiedy kilka godzin później spacerowaliśmy z Andrzejem po innej części wyspy nagle zza horyzontu wyłoniła się Pani Pilotka. Podbiegła do nas zdyszana ledwo żyjąc, mówiąc, że pojawiła się kangurzyca z młodym w torbie i jeśli się pospieszymy, to może jeszcze tam będzie.

Gwoli wyjaśnienia, w moim życiu nie ma zbyt wiele sportu. Ostatni raz biegłam na zajęciach z wychowania fizycznego w liceum 11 lat temu. Dobrze wiedzieć, że jeszcze to potrafię. Zaczęłam tak szybko biec, że nawet nie wiem w którym momencie zgubiłam męża.