Jak wyemigrować do Nowej Zelandii?

 

Najczęstsze pytanie dotyczące emigracji jakie słyszę to „Myślę o wyjeździe – ile muszę mieć pieniędzy?”, a najważniejsze jakie ja chcę zadać to „Dlaczego chcesz emigrować na Antypody?”. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na koszty, to tak jakbym ja zapytała „mamuś, a ile kosztuje wychowanie dziecka?”.

Jeżeli znasz język na tyle, żeby przejść egzaminy państwowe, masz wyższe wykształcenie i kilkuletnie udokumentowane doświadczenie zawodowe, jeżeli tu byłeś, podoba Ci się kraj, ludzie oraz życie na końcu świata i jesteś w stanie inwestować przez pierwszych kilka lat bez nadziei na zyski, to chętnie z Tobą porozmawiam.

Jeżeli jesteś wkurwiony na Polskę, chcesz podnieść stopę życiową, albo zależy Ci tylko na pieniądzach, to Dania, Belgia, albo Austria są trochę bliżej. 

Wskazówki – miej konkretny plan, np. „jestem kartografem, chcę pracować w zawodzie w New Plymouth”, zamiast „przyjadę na miejsce i jakoś wszystko się ułoży”. Nie oglądaj się na innych, każdy emigrant ma własną historię. Nie słuchaj rad i jęków o takim strasznym i ciężkim życiu na emigracji szczególnie od Polaków żyjących w Polsce. Nie porównuj się, nie analizuj co komu ile zajęło, tylko skup się na sobie. Ostrzegam, jeszcze masz szansę przestać czytać! Gdybym ja w 2013 roku weszła w Internet i zaczęła czytać kilkuletnie bolączki innych dotyczące emigracji na Antypody, nigdy bym nie wyjechała i życie by mnie ominęło. 

Ludzie są okrutni, będą upierać się, że marnujesz czas i pieniądze, albo, że wrócisz do Polski, bo i tak Ci się nie uda. Będą pytać „A co jeśli Wam się nie uda?”, tak z troski oczywiście, tak tylko o Twoje ewentualne niepowodzenie będą pytać z ciekawości.

Uda się, uda, tylko rób swoje i trzymaj się jak najdalej od tego rodzaju ludzi.

New Zealand, South Island

 

Żeby móc pracować w Nowej Zelandii Polacy potrzebują wizy, wjazd w celach turystycznych jest bezproblemowy – pieczątka na lotnisku, masz prawo zostać w kraju przez 3 miesiące bez możliwości legalnej pracy. Najłatwiejszą wizą jaką można dostać jest working-holiday, wydawana każdego roku w lutym, trzeba się spieszyć, bo wizy rozchodzą się w kilka minut. 100 szczęściarzy na 38 milionową Polskę co roku dostaje taką wizę i ma prawo tu przyjechać na 12 miesięcy, pracując u jednego pracodawcy nie dłużej niż 3 miesiące.

Warunki:

– nie przekraczać 30 roku życia,
– wyciąg z konta na minimum 4,200 dolarów nowozelandzkich w momencie aplikacji na jedną osobę jako dowód, że będziesz w stanie na początku się utrzymać
– bilet powrotny, lub dodatkowe pieniądze na jego zakup

3,5 000 zł kosztuje bilet w jedną stronę Warszawa – Auckland, ile więc kosztuje roczny przyjazd do Nowej Zelandii do pracy? 4,200 NZD plus bilet lotniczy to 20 000 zł na początek.

Więcej szczegółów tutaj => https://www.immigration.govt.nz/new-zealand-visas/apply-for-a-visa/about-visa/poland-working-holiday-visa

Jest to jakaś opcja, ale nie jest to najlepsza wiza, bo daje tylko ograniczone prawo do pracy, z drugiej jednak strony daje coś dużo cenniejszego, coś czego na przykład my nie mieliśmy – czas. Przez rok będąc już tu, na miejscu, można rozeznać się w rynku pracy, można przejść się na kilka rozmów kwalifikacyjnych i przy odrobinie szczęścia znaleźć pracodawcę dzięki któremu będzie można aplikować o work permit (pozwolenie na pracę).

Porządna, bardzo popularna wiza na której można zacząć pracować w Nowej Zelandii to Essential Skills Work Visa, jest ich kilka rodzajów w zależności czy masz nowozelandzkie kwalifikacje zawodowe, lub czy jesteś na liście aktualnych zawodów poszukiwanych w kraju. Dużą różnicę też robi jak duży jest niedobór
pracowników w Twoim zawodzie. To ma znaczenie, czy chcesz ubiegać się o wizę jako malarz, lub masz porządną ofertę pracy na konkretne $$$ jako np. informatyk. (Nie ujmuję malarzom, i tak macie ludzie pożyteczniejszy zawód niż ja).

Pierwszy krok to sprawdzenie, czy Twój zawód wyuczony znajduje się na Skill Shortage List =>  http://skillshortages.immigration.govt.nz/

Powiedzmy, że masz dyplom polskiej uczelni wyższej i jesteś Inżynierem Budownictwa. Wpisujesz civil engineer, wiek i kraj pochodzenia i wyskakuje kilka opcji wizowych, w tym właśnie popularna Essential Skills Work Visa.

Koszt każdej aplikacji to 300$, opcjonalna pomoc agenta wizowego to okolice 4,5 000 $. Wszystkie koszty i warunki otrzymania wizy dotyczą jednej osoby: 

– musisz mieć ofertę pracy na cały etat w Nowej Zelandii na przynajmniej $37,090.68 rocznie – kwota jest skrajnie niska, to okolice minimalnej krajowej; słyszałam, że od lipca 2017 ma pójść konkretnie w górę i sporo ludzi, w tym kilkoro naszych sąsiadów już ma problem – żeby przedłużyć, lub dostać wizę muszą albo prosić o podwyżkę, albo szukać oferty pracy na nowo; podobno jeśli chodzi o minimalną wymaganą kwotę na ofercie pracy mamy ścigać Australię, w której jest 55 000$ rocznie; sąsiedzi z Indii wymieniali mi jakieś kwoty, które będą teraz wymagane na umowie o pracę, ale nie pamiętam szczegółów, nie interesują mnie pieniądze innych ludzi),

– musisz udowodnić, że pracodawca nie znalazł Nowozelandczyka na zaoferowaną Tobie pozycję – pomimo pełnego poparcia firmy nam się to nie udało, wiza została odrzucona i musieliśmy opuścić kraj,

– będziesz musiał zrobić uznanie polskich kwalifikacji zawodowych, (International Qualifications Assessment » NZQA – The New Zealand Qualifications Authority), koszty zależą od przypadku, od uczelni, od Twojego stopnia wykształcenia. Już któraś osoba z rzędu wymienia mi aktualną kwotę 700$, ciesze się, że choć raz w życiu cena poszła w drugą stronę. My za Inżyniera w 2015 roku płaciliśmy 2,000 $.

– mieć zdany, nie starszy niż 2 lata egzamin z angielskiego IELTS lub TEFL, celowo nie piszę na jaki wynik, bo w wymaganiach są zbyt duże rozbieżności, koszt 330$,

– mieć udokumentowane doświadczenie zawodowe (w zależności od przypadku od 2-5 lat), które jest zgodne z Australian and New Zealand Standard Classification of Occupations (ANZSCO),

– być idealnie zdrowym – prześwietlenie klatki piersiowej, badania krwi i moczu, koszt 200$,

– zaświadczenia o niekaralności ze wszystkich krajów w których przebywało się dłużej niż 12 miesięcy, polskie zaświadczenie to grosze, w przeciwieństwie do australijskiego, które też potrzebowaliśmy,  koszt 500$,

– oryginały wraz z tłumaczeniami wszystkich dokumentów i dyplomów – w Nowej Zelandii 50$ za stronę, taniej więc przywieźć wszystkie tłumaczenia z Polski;

Na wizę się czeka, to sprawa indywidualna, miesiąc, dwa, trzy. My z powodu cen nie korzystaliśmy z usług agentów i mieliśmy problemy z aplikacją, na pierwszą wizę czekaliśmy 4 miesiące. W międzyczasie trzeba coś jeść i gdzieś mieszkać. Słyszałam, że część ludzi koczuje w tym czasie w hostelach dzieląc pokój po 20 osób, bo jest to tańsza opcja niż wynajem w Auckland – 500$ tygodniowo plus opłaty, Internet, jedzenie; W przypadku wynajmu płaci się też na początku kaucję zwrotną zazwyczaj wynoszącą przynajmniej 4 x opłatę tygodniową, czyli średni koszt początkowy wynajmu kawalerki z kuchnią zaczyna się od 2,500$.

Także pytacie, ile muszę mieć pieniędzy? 

Sporo, a to są minimalne koszty na jedną osobę w najlepszym przypadku jaki istnieje – masz porządną ofertę pracy i dostajesz wizę za pierwszym razem. My dostaliśmy za trzecim, a w między czasie musieliśmy opuścić kraj. Pierwszy work permit dostaliśmy tylko na rok, także po 12 miesiącach płaciliśmy na nowo, ale udało się go przedłużyć już o 2 lata.

Rezydenturę, czyli pozwolenie na pobyt stały dostaliśmy po 2 latach dlatego, że firma przedłużyła ofertę pracy i zawód mojego męża nadal był na Skilled Shortage List w Nowej Zelandii. Koszt 3,000$ (2,505 $ koszty rezydentury, plus 500$ za wysłanie podania). Z rezydenturą mamy prawa emerytalne, możemy mieszkać w Nowej Zelandii do końca życia, możemy głosować i korzystać z państwowej opieki medycznej, ale przez pierwsze 2 lata musimy przebywać w kraju dłużej niż pół roku każdego roku. Ostatnio wstrząsnęła mną historia jednego Polaka – wydał na studia w Australii 50 000 $ i w momencie ich ukończenia zmieniły się przepisy – na dyplom, który zdobył nie mógł już aplikować o wizę, jego zawód zniknął ze Skilled Shortage List. Dobra rada – warto przyjeżdżać mając już papier w kieszeni.

W naszym przypadku to Australia była krajem pierwszego wyboru, a do kraju, który dziś nazywamy domem trafiliśmy przez przypadek. Wiem, że opowiadając często skaczę z kraju na kraj, bo zostawiłam w Australii kawałek serca i może to wywołuje zamęt w ludzkich głowach, ale litości, jeśli jeszcze raz usłyszę, że te kraje to to samo, stracę wiarę w ludzkość. Australia i Nowa Zelandia to dwa osobne kraje, a jedyne co je łączy to Królowa Elżbieta II.

Czy te kraje leżą blisko siebie? Biorą pod uwagę skalę Pacyfiku, tak. Ja mam tak blisko do Australii jak Wy z Warszawy do Islandii, a jeśli chciałabym zobaczyć Australię Zachodnią to mam tak blisko, jak Wy z Warszawy do Etiopii. Niemalże po sąsiedzku!

 

New Zealand Permanent Residency bez żadnych restrykcji dostaniemy za 1,5 roku, koszt 190$, możliwość ubiegania się o obywatelstwo za 5 lat, koszt 470$, na końcu paszport, koszt 180$. Obstawiam, że w 2023, na 10 lat po wyjeździe z Polski całkowicie zamkniemy temat dokumentów. (Przepisy w zeszłym roku znowu uległy zmianie i rodacy wyjeżdżający z Polski teraz będą musieli poczekać kilka lat dłużej).

Czy nadal ktoś ma ochotę na życie na Antypodach, czy może jednak Polska wcale nie jest taka zła?

Nie ma uniwersalnej recepty na szczęście, każdy idąc przez życie inwestuje w coś innego – w nieruchomości, w dzieci, własne biznesy, w siebie, w swoje pasje i to jest porządku, byleby żyć zgodnie ze sobą.

Emigrantem trzeba się urodzić. Jak przejdzie się już to całe kilkuletnie bagno wizowe można cieszyć się pięknym, spokojnym życiem w niezwykłym kraju po drugiej stronie globu. Niemożliwe nie istnieje.

 

 

  • Dla mnie emigracja tak daleko to jakaś totalna abstrakcja. W życiu bym się nie odważyła na taki krok!

  • Damian Losik Opencaching

    Temat emigracji jest mi zupełnie obcy i nie mam pojęcia, jak to wygląda z innymi krajami, ale warunek dotyczący wyciągu z konta to dobry pomysł. Państwo przynajmniej wie, że nie ma do czynienia z totalnym darmozjadem i jest to chyba skuteczną barierą dla emigrantów polujących jedynie na socjal. Nowa Zelandia, jak dla mnie, kusi przede wszystkim widokami… sytuacji ekonomicznej/politycznej nie znam zupełnie. 😉

    Pozdrawiam,
    Damian

  • Mój szwagier rozważa emigrację tam – przekażę mu ten tekst 🙂

  • Bardzo fajny tekst, pełen przydatnych informacji. Z pewnością przyda się wszystkim emigrującym 😉

  • Znam masę osób marzących o Nowej Zelandii. Jednak te osoby mają właśnie podejście – wyjadę, jakoś to będzie.

  • Zdecydowanie nie dla mnie, ale moja znajoma rozważa Australię 🙂

  • Paulina R-w

    totalne zdjęcia…jak mnie kiedyś na maxa wkurzy dobra zmiana skorzystam z twoich rad 😛

    • jak jeszcze nie jesteś na maxa wkurzona to gratuluje wytrzymalosci 😉 to jeden z glownych powodów dla ktorych odrzucilem totalnie mozliwosc przeprowadzki z powrotem do Polski

  • Kiedyś przeszło mi to przez myśl, że fajnie byłoby tam zamieszkać, ale w życiu nie pomyślałabym, że tyle z tym zachodu! Świetny artykuł, bardzo konkretny.

  • Święta prawda! Nie ma co oglądać się na innych ludzi tylko działać.

  • Wspaniały kraj! Myślę, że na sto procent ci się uda i zostaniesz tam już na zawsze :).

    • Już mamy wizy „na zawsze” i chcemy zostać. Na zawsze i jeden dzień dłużej!

  • Ale przepiękny kraj! To tam z tego co się orientuję kręcono Władcę pierścienia?

  • hey, fajny arytkuł. Naprawdę bardzo pomocny dla osób, które myślą o wyjeździe do NZ. Ja mieszkam od półtora roku w Nowej Zelandii. Obecnie w Auckland i za tydzień wysyłamy podanie o rezydenturę. Kwalifikujemy się z partnerką na dzień przed ostatnim wyborem aplikantów na starych zasadach. Na nowych byśmy się nie załapali… Z naszych doświadczeń mogę tylko dodać, że odnośnie kwalifikacji IQA koszt jest zawsze taki sam. To jest coś ponad 700 dolarów i dla wszystkich krajów, kierunków, więc trochę zdziwiło mnie że piszesz, że zależy od indywidualnego przypadku. Poza tym większość kierunków z polskich państwowych uniwersytetów jest zwolniona z tej oceny (List of Exempted Qualifications czy coś takiego) i wystarczy dyplom po angielsku dostarczyć. Niestety żadna z naszych szkół nie była na liście z jakiegoś powodu i musieliśmy płacić za papierek ktory doslownie tylko mowi ze na przyklad nasz licencjat to rzeczywiscie licencjat. I jeszcze jedna uwaga 500 nzd w Auckland to gruba przesada jeśli mówimy o wynajmie pokoju. My za pokój dwuosobowy razem placimy 350 tygodniowo w centralnej części i to juz razem ze wszystkimi rachunkami, internetem, parkingiem. A dla jednej osoby to mozna oczywiscie znaleźć dużo taniej.

    • hej, dziękuję za komentarz. My za IQA płaciliśmy w 2015 roku $ 2,000. Już druga osoba mi wymienia kwotę $700, uwierz mi, to nie były dla nas najlepsze czasy, wolelibyśmy kwotę $700 😉 Co do kosztów 350 tygodniowo za mieszkanie (nie pokój) ze wszystkimi opłatami i Internetem nigdy nie widziałam – może źle szukałam. Powodzenia z rezydenturą!!!

      • no właśnie ja pisalem o pokoju, ale małe mieszkanie za tyle ale bez oplat wliczonych tez mozna znalezc 😉

  • Mnóstwo przydatnych informacji, mądre podejście do sprawy, co prawda nie myślę o emigracji, ale tym, którzy się wahają lub noszą się z tą myślą, tekst z pewnością się przyda. 🙂
    Bookendorfina

  • ja na szczęście nie muszę myśleć o emigracji

  • Hmm o Nowej Zelandię nigdy nie myślałam, ale wpis bardzo przydatny dla tych co maja w planach tam lecieć 🙂

  • Ja o Nowej Zelandii myślałam tylko w celu odwiedzenia kraju. Jednak za daleko dla mnie i nie czuję chęci, aby tam pojechać. Chociaż jakbym miała wybierać pomiędzy Australią, a Nową Zelandią, wybrałam to drugie:)

  • Angelika Fronia

    Piękny kraj, wiele ciekawych porad i zdjęć:)

  • agnesssja

    Ciekawy post 🙂
    agnesssja.blogspot.com

  • olalala

    Fajny post 🙂 Istnieje również Essential Skills Work Visa gdzie zawód nie jest na liście zawodów poszukiwanych i wtedy można dostać wizę na rok bez żadnych dodatkowych dokumentów. U mnie pracodawca udawadnial że nie znalezli nowozelandczykow do pracy, nie musiałam przechodzić testów po ang, musiałam tak jak piszesz zapłacić 300 dolarów i mieć odpowiednie badanie antyczne. Tak zostałam przygodowy przewodnikiem jaskiniowy 😉 http://www.gap-life.com 😉 😉

    • U nas też pracodawca udowadniał, ale mimo tony dokumentów nie udało się udowodnić. Teraz po zmianach są takie przepisy, że i z zawodem ciężko jest dostać. Bez zawodu – nigdy o tym nie słyszałam. Jak dawno to było?

      • olalala

        Ta wizę mam cały czas aktualna, a aplikowalam o nią w październiku 2016. rok wcześniej i dwa lata temu równiez. Mogę ją dostać max na rok i ona nie prowadzi do rezydentury. Rzeczywiście rok temu słyszałam, że trudniej z tym udawodnianiem, ale jak widac, jeśli pracodawca potrafi to się da.

        • Jeśli nie prowadzi do rezydentury, to wszystko jasne. Ja pisząc post miałam na myśli wyjazd na stałe, zakończony nowozelandzkim paszportem.

          • olalala

            Tak tak, napisałam że to inny rodzaj essential skills, sorki może nie wyraziłam się precyzyjnie. Ale to jest też opcja, żeby się zakręcić i w ogóle zobaczyć jak nasze wyobrażenia mają się w rzeczywistości. O Nowej Zelandii mówi się w samych pozytywach, ale nie mówi się nigdy o tej drugiej stronie medalu 😉

  • Michał Czerwiński

    Hejka,
    Świetnie napisane, nic dodać nic ująć, gratuluje wytrwałości i sił, bo to jednak nie lada wyzwanie. Wiem coś o byciu emigrantem, moje chłopaki urodziły się w uk, córka na Malcie, a kto wie czy nie będzie 4-go w NZ, takie nasze wspólne Marzenie które zamienia się powoli w cel. W naszym przypadku bardzo realna jest opcja inwestycji z dużym zabezpieczeniem i „nie czekaniem na zyski” 🙂 Pozdrawiam ciepło !

    • hej, dziękuję pięknie. Świat jest zbyt duży i za piękny, żeby pozostać w jednym miejscu i zobaczyć jego cząstkę. Życzę Wam powodzenia w Nowej Zelandii i realizacji wszystkich planów z nią związaną, to wspaniały kraj. Pozdrowienia!

  • Dobrze to napisałaś. Ze swego doświadczenia wiem, że nie jest łatwo żyć na emigracji. Ja mieszkam od jakiegoś czasu w Pradze. Teoretycznie było nam łatwo bo przyjechaliśmy tu w związku z pracą męża, agenci wszystko załatwili. Praga piękna, oczy można cieszyć, oglądać spacerować. Mniej zatłoczona niż Warszawa, z której przyjechaliśmy. Ale z drugiej strony to drogie miasto. No jest coś za czym najbardziej tęsknię będąc w Pradze. Za rodziną i przyjaciółmi. A niby jest blisko do PL i można szybko pojechać. To i tak jednak nie to samo co żyć blisko, na miejscu…

  • Holly Lu

    Piękny to kraj, ale na pewno tam nie wyemigruję:-)

  • Karolina

    Ja jednak wolę mieszkać w Polsce 🙂 Ale kraj piękny

  • Solidna dawka informacji, wielu osobom może się to przydać. 😉