Nowa Zelandia, kraj w którym absurd goni absurd?

 

1. Trzeba zacząć od owiec, bo czy istnieje coś bardziej nowozelandzkiego? Kiedy ostatnio wracając z Fidżi zobaczyłam przez lufcik w samolocie zieleń i pasące się owce, już wiedziałam, że jestem w domu.

Zdajemy aktualnie egzamin na prawo jazdy (a bardziej przekształcamy polskie na odpowiednik nowozelandzki). Ucząc się teorii nie mogło zabraknąć pytania o to jak kierowca powinien się zachować na widok stada owiec! Czytaj dalej Nowa Zelandia, kraj w którym absurd goni absurd?

Zróżnicowane i kosmopolityczne – czyżby chodziło o Sydney?

 

Sydney nazywane jest ikoną (nie mylić ze stolicą!) Australii, tak przynajmniej przeczytacie w każdym przewodniku. Jak jest w rzeczywistości? Dla mnie Sydney to zażarty wróg Melbourne, bo miasta te od lat konkurują ze sobą we wszystkim. W Sydney zawsze jest jakaś impreza, a przynajmniej za każdym razem była, kiedy odwiedzaliśmy to miasto.  Sydney przyciąga pieniądze, ale również ich wymaga, także najlepiej przyjedź z otwartym umysłem, uśmiechem i portfelem wypchanym gotówką.

Czytaj dalej Zróżnicowane i kosmopolityczne – czyżby chodziło o Sydney?

Metropolie nocą – Shanghaj

Płynąc promem z Mana Island na Viti Levu na Fidżi poznałam sympatycznego studenta, Chińczyka, mieszkającego od trzech lat w Wellington, stolicy Nowej Zelandii. Prom płynął niecałą godzinę, więc zaczęliśmy rozmawiać o podróżach, a ponieważ spędziłam w jego kraju 6 tygodni i miałam kilka zdjęć na telefonie zaczął zasypywać mnie pytaniami. Opowiedziałam mu w pigułce, że pokonaliśmy 13 000 kilometrów transportem publicznym przez dwa kraje, Chiny i Mongolię, często brudni i wytrzęsieni po wielu godzinach spędzonych w autokarach bez dogodności cywilizacyjnych. Wyjazdy które ja lubię tylko nieliczni nazwaliby „wakacjami”. Żeby go przypadkiem nie urazić wolałam nie wchodzić w szczegóły moich wrażeń z Chin, ale on chciał posłuchać turystycznego punktu widzenia.

 

Did you like it? (Podobało Ci się w Chinach?)

Well, let’s say I’m not coming back to China. (Powiedzmy, że nie wrócę już do Chin)

Why not? (Czemu?)

Czytaj dalej Metropolie nocą – Shanghaj

A za co Ty mnie kochasz?

 

Kochasz mnie?

Tak skarbie.

A za co Ty mnie kochasz?

Za to, że wracając z pracy każdego dnia rozświetlasz mieszkanie swoim uśmiechem.

Za to, że cieszą Cie drobnostki. Jeśli małe rzeczy nie sprawiałyby Ci radości nigdy nie umiałbyś docenić tych dużych.

Za to, że nigdy nie dałeś mi wątpliwości, że jestem na pierwszym miejscu.

Czytaj dalej A za co Ty mnie kochasz?