Bounty Island – smak raju?

 

Znałam już wiele przydatnych informacji, najważniejsze to wiedziałam gdzie kupić kawę, bo pierwszego dnia to nie byłam taka mądra i strasznie cierpiałam. Tylko kawopijca zrozumie jaki świat znowu robi się piękny po mocnym cappuccino. Kiedy byłam mała w każdy sobotni i niedzielny poranek moja mama krzyczała „kawa!!! kawa!!!” i dostawała kawę do łóżka. Nie rozumiałam. Dziwiłam się. Straciłam 25 lat życia żyjąc w niewiedzy i dopiero Melbourne zrobiło ze mnie człowieka.

Byłam na Wyspie Viti Levu na Fidżi trzeci dzień, to znaczy, że byłam już mniej więcej rozeznana co, gdzie, jak i za ile. Kupiłam tamtego ranka jednodniowy wyjazd na Bounty Island za 150 dolarów fidżyjskich (270 zł). To była najniższa cena jaką znalazłam.

Jedna Pani napotkana na ulicach Nadi nie uznawała sprzeciwu, mówiłam jej, że nie dziękuję, że już kupiłam to co chciałam, jednak dla świętego spokoju weszłam za nią do lokalnego biura turystycznego, gdzie jak usłyszeli ile zapłaciłam to złapali się za głowę. Haha haha, trzymają się za brzuch, po czym następuje kolejna salwa śmiechu.

Sweet Lord, that is so expensive!!! Trzeba było kupić u nas, byłoby cheap, cheap! Cheap, cheap!

No dobra, a ile u Was kosztuje jednodniowy wyjazd na Bounty Island?

Pamiętaj dziewczyno, kupuj zawsze u nas.

Po ich reakcji widzę, że jednak jestem ostatnim frajerem. Ty, stary, ona zapłaciła za to 150 dolarów fidżyjskich, haha haha, ze śmiechu zaraz pękną, jeden patrzy z niedowierzaniem, drugi sięga po chusteczkę, bo aż się popłakał. Po minach widzę, że dostarczyłam im rozrywki dnia, żartu tygodnia, zaraz pewnie zrobią mi zdjęcie i powieszą w ramce na ścianie jako najbardziej wyrolowany turysta 2017.

To ile u Was kosztuje ta wycieczka?, pytam po raz kolejny, po raz kolejny nie dostaję odpowiedzi.

Zaczęło się rozkładanie katalogów, wykonywanie telefonów i tłumaczenie trasy, a ja przecież miałam już kupiony ten wyjazd i siedziałam tam z grzeczności, tylko dlatego, że muszę się nauczyć częściej mówić ludziom nie, tak jak uczy mnie tego mój mąż. Domowy kurs asertywności, lekcja numer jeden. Wprowadzenie:

– Co masz mówić ludziom, którzy coś od Ciebie chcą, a Ty wcale nie masz na to ochoty?

Fuck you.

Dokładnie.

Po dwudziestu minutach przekopywania się przez biuletyny turystyczne i sprawdzanie dostępności dostałam upragnioną odpowiedź. Wyjazd na Bounty Island z nimi kosztuje 200 dolarów fidżyjskich.

 

Było nas 5 osób, które tamtego dnia przypłynęły na wyspę. Matka i córka z Ameryki, starsze małżeństwo Duńczyków mieszkających od 35 lat w Zimbabwe i ja.  Gdy zaczął się odpływ snorkeling zrobił się zbyt niebezpieczny, wiec postanowiłam obejść Bounty Island dookoła. Minęłam plantacje kokosów i rezerwat krytycznie zagrożonych żółwi szylkretowych (hawksbill turtle), aż znalazłam się na białym piasku po drugiej wyspy, gdzie można wynająć domek z ogrodem i zapomnieć o istnieniu reszty świata. Nie spotkałam nikogo od pół godziny, więc gdy zobaczyłam parę w średnim wieku opartych o palmę, przytulających się namiętnie byłam tak samo zdziwiona ich widokiem jak oni moim. Kwadrans później mógłby mnie zastać zgoła inny widok. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem i przyspieszyłam kroku, żeby mogli wrócić do tego po co tu przyjechali – cieszenia się życiem.

 

 

  • Wspaniałe miejsce i piękne zdjęcia, aż sama chcialabym zobaczyć to wszystko osobiście. 🙂

  • damian211289

    Jeszcze nigdy nie miałem okazji udać się w takie miejsce i jeśli mam być szczery, to nigdy nie ciągnęło mnie do takiej podróży. Ostatnio jednak coś mi się chyba odmieniło, bo przeglądaliśmy nawet z Damianową oferty biur podróży. Może, a raczej na pewno, nie Bounty Island, ale prędzej czy później moja noga postanie na podobnej plaży. 😉

    Pozdrawiam,
    Damian

  • Urokliwi sprzedawcy 🙂 serio 🙂 dobrze, że dopytywałaś ile u nich kosztowałby wyjazd

  • Hmmm… Wychodzi na to, że prędzej Ty powinnaś wykorzystać ich zdjęcie 😉

  • Piękne wakacje na których można zapomnieć o istnieniu reszty świata:) aż zazdroszczę;)

  • Raj na ziemi, naprawdę! A z Twoją Mamą (no i teraz też z Tobą :D) mogę przybić piątkę – dzień bez kawy to dzień stracony!