Metropolie nocą – Shanghaj

Płynąc promem z Mana Island na Viti Levu na Fidżi poznałam sympatycznego studenta, Chińczyka, mieszkającego od trzech lat w Wellington, stolicy Nowej Zelandii. Prom płynął niecałą godzinę, więc zaczęliśmy rozmawiać o podróżach, a ponieważ spędziłam w jego kraju 6 tygodni i miałam kilka zdjęć na telefonie zaczął zasypywać mnie pytaniami. Opowiedziałam mu w pigułce, że pokonaliśmy 13 000 kilometrów transportem publicznym przez dwa kraje, Chiny i Mongolię, często brudni i wytrzęsieni po wielu godzinach spędzonych w autokarach bez dogodności cywilizacyjnych. Wyjazdy które ja lubię tylko nieliczni nazwaliby „wakacjami”. Żeby go przypadkiem nie urazić wolałam nie wchodzić w szczegóły moich wrażeń z Chin, ale on chciał posłuchać turystycznego punktu widzenia.

 

Did you like it? (Podobało Ci się w Chinach?)

Well, let’s say I’m not coming back to China. (Powiedzmy, że nie wrócę już do Chin)

Why not? (Czemu?)

You can be honest and tell me what you think. (Spokojnie, możesz mi szczerze powiedzieć).

I hated that people were spitting everywhere. Even travelling by train you had to be careful about your backpack and shoes as there was saliva everywhere. (Nie podobało mi się, że ludzie plują. Nawet jak podróżowaliśmy pociągiem trzeba było uważać na plecak i buty, trzeba było robić uniki, żeby nie dostać czyjąś charką).

So thinking about China the first thing that comes to your mind is spitting? (Więc piersze co Ci przychodzi do głowy myśląc o moim kraju to plucie?)

Yes, even in Auckland Airport we have „no spitting” signs for arriving Chinese people. It’s disgusting. (Tak, nawet na lotnisku w Auckland (Nowej Zelandii) mamy specjalne znaki dla Chińczyków „prosimy nie pluć”, plus wyjaśnienia, że podłoga i śmietnik mają inne przeznaczenie. Zdziwionych Chińczyków kieruje się do toalety.)

Śmiał się, rozumiał. Wiedziałam, że mieszkając od 3 lat w Nowej Zelandii potrafi się już zdystansować ze swoim krajem pochodzenia i nie weźmie tego za urazę.

And what did you like the most about China? (A co Ci się podobało?)

I did love Shanghai actually. (Bardzo podobał mi się Shanghai).

Why is that? (Czemu?)

Because it was the least chinese city I have seen. (Ponieważ był najmniej chiński w porównaniu z całą resztą miast jakie widziałam).

So the thing you liked most in China was something that was the least chinese? (Czy dobrze rozumiem, że w Chinach podobało Ci się coś, co było najmniej „chińskie”?)

Yep. (Dokładnie).

Pokazałam mu chińską wizę w paszporcie, był bardzo zaskoczony, bo nigdy żadnej nie widział (ja też nigdy nie widziałam polskiej wizy turystycznej u żadnego obcokrajowca). Pytał czy ciężko ją było dostać. Moja aplikacja została odrzucona za pierwszym razem, ale nie powiedziałabym, że ciężko jest dostać turystyczną chińską wizę. Wystarczyło tylko poprawnie wypełnić druki.

Shanghai kojarzy mi się z wolnością, miało to być ostatnie miasto na mojej liście z którego po kilku dniach wracałam do domu. Odliczałam dni do opuszczenia Chińskiej Republiki Ludowej i cieszyłam się jak dziecko kiedy ta chwila w końcu nadeszła. Zamieszkałam w samym centrum, ponieważ uwielbiam metropolie nocą. Bund w Shanghaju to nadbrzeżna promenada ciągnąca się 1,5 km, z której rozpościera się wspaniały widok na dzielnicę Pudong.

 

Po lewej stronie wieża telewizyjna Oriental Pearl Tower (piąta najwyższa wieża na świecie), po prawej Shanghai Tower – najwyższy wieżowiec w kraju, drugi najwyższy na świecie, zaraz po Burdż Chalifa w Dubaju. Budowę rozpoczęto w 2008 roku z założeniem ukończenia w 2013, więc kiedy stanęłam pod nim w czerwcu 2015 nawet do głowy mi nie przyszło, że może być nadal zamknięty.

Poniżej zestawienie jak zmienił się Shanghai w latach 1994-2015, kiedy dumą miasta była jedynie wieża telewizyjna Oriental Pearl Tower (piąta najwyższa wieża na świecie). Wielkie otwarcie Shanghai Tower miało nastąpić w czerwcu 2016, z zaledwie 3 letnim poślizgiem, a w rzeczywistości miało miejsce jeszcze 3 miesiące później. Do Chin się już nie wybieram, więc widocznie nie było mi pisane na nią wjechać!

 

 

  • Nie dotarliśmy do Shanghaju miko, że był taki pomysł w trakcie pobytu na Filipinach. Zaskakujące jest Twoje podsumowanie Chin. Naprawdę nie ma tam nic fajnego? To aż tak nieprzyjemny kraj?

    • Jak dla mnie nie było tam nic fajnego oprócz jedzenia, po które mieszkając w Nowej Zelandii blisko Chinatown nie muszę jeździć na drugą półkulę. Wszystko zależy co kto lubi, wiem, że są ludzie szalenie zakochani w Chinach. Dla mnie 6 tygodni to było zdecydowanie za długo!

  • Anna Kot

    fajnie się czytało 🙂

  • Ania Kucharzyna

    Jestem w stanie uwierzyć, że mogło być średnio. Mam znajomego, który jako muzyk pojechał koncertować do Japonii, bardzo się cieszył na taką podróż, a na miejscu przytłoczyło go dosłownie wszystko – ilość ludzi, światełek, budynków… Nie wszystko, co „egzotyczne” musi nam się podobać 😉

    • Mój mąż bardzo marzy o Japonii i wiem, że w końcu tam pojedziemy, ale ja boję się właśnie tego przytłoczenia, dlatego próbuję przeforsować Nepal 🙂

  • Justyna Witkowska

    są takie miejsca, które chce się odwiedzić i tkwi to gdzieś zakorzenione w podświadomości. na mojej liście nie znajduję nic z Chin. Szanghaj wydaje się być miażdżącym kolosem, który zapewne przytłoczyłby mnie swoim ogromem.

  • Szanghaj kiedyś zobaczę – wiem to 😉 A z tym pluciem – to jestem w szoku.

  • Ann

    Mój mąż bardzo marzy o tych właśnie rejonach, ja niekoniecznie, ale pewnie prędzej czy później tam pojedziemy 🙂