Uwielbiam mężczyzn, ale tak samo jak ich lubię tak samo nie rozumiem

 

Dzisiaj obudził mnie zeskakujący na podłogę szczur. Była 5 rano, a w pokoju panował półmrok, próbowałam przez chwilę namierzyć jego lokalizację, ale szczur miał nade mną przewagę – przytomniejszy umysł i wzrok przyzwyczajony do ciemności. Przypomniał mi się wtedy jeden wyjątkowo paskudny nocleg w Chinach, gdzie w pokoju było sporo robactwa. Idąc spać zostawiłam zapobiegawczo buty i plecak na szafce. W nocy wstałam do łazienki, a zapalając w niej światło zdążyłam zobaczyć podłogę aż brązową od karaluchów, które natychmiast rozprysły się uciekając na boki. Na Fidżi przynajmniej nie było tego paskudztwa.

Zamieszkałam na Wailoaloa Beach w zachodnim dystrykcie Wyspy Viti Levu. Mój pokój przy plaży nie był zbyt ciekawy, uwierzcie mi na słowo, ale za 30 zł za dobę i tak dostałam więcej niż oczekiwałam – najlepszą lokalizację na oglądanie zachodów słońca.

 

Od początku coś mi w tej plaży nie pasowało i nie wykąpałam się tam ani razu. W autobusie miejskim zagadał do mnie lokalny mężczyzna, zapytał co tu robię i gdzie mieszkam, więc podałam mu nazwę hostelu i zapytałam czy kąpanie się na Wailoaloa  jego zdaniem jest bezpieczne, a on mówi – Ja bym się w życiu tam nie wykąpał, przyglądałaś się jak brudna jest ta woda? Tam odchodzą całe ścieki.

Własnie w tym problem, że tak, przyglądałam się i nie zdecydowałam nawet na zdjęcie butów. Na zdjęciach plaża wygląda bardzo ładnie – najwidoczniej odrobina starań i można nawet zrobić dobre zdjęcie szamba.

Fidżi składa się z 333 wysp, widziałam 7 z nich, to mi wystarczy. Najdalej dopłynęłam do Archipelagu Wysp Mamanuca, które były piękne, zadbane i grzechem byłoby się tam nie wykąpać. Na oddalone o cztery godziny Wyspy Yasawa nie popłynęłam, ciężko powiedzieć dlaczego. W pewien wieczór poznałam dwóch młodych Niemców, którzy niedawno wrócili z Vanuatu. Miałam dużo pytań ponieważ lecimy tam 30 grudnia, dobrze nam się rozmawiało, a oni mówią do mnie w końcu – słuchaj, niedługo wyjeżdżamy. Kupiliśmy 9 – dniowy karnet na Yasawa Islands, zostały nam bilety na dwa dni zwiedzania. Chcesz?

Z przyjemnością, ale sama też wyjeżdżałam następnego dnia.

Trzeba przyznać, że byli dość hojni, mogliby sprzedać te bilety za 200$. Rajskie plaże można podziwiać w różnych miejscach na całym świecie, włączając w to Nową Zelandię w której mieszkamy. Po kilku latach to robi się trochę nudne, chciałam zobaczyć coś więcej.

 

Pojechałam więc do centrum Nadi i wsiadłam w autobus do Lautoki, drugiego największego miasta Fidżi. W Lautoce miałam deja vu z dwora autobusowego w Trichy, Indiach. Myślę sobie, mój Boże, czy ja znowu mam 21 lat? Smród, brud, skwar i ubóstwo. Kaleki, ludzie bez nóg chodzący na rękach, ludzie żebrzący leżąc twarzą na chodniku. Ktoś mnie zapytał „Co Ty tu robisz, tutaj nic nie ma. Dlaczego nie popłynęłaś na jakąś ładną wyspę?”. Popłynęłam, nawet na kilka, ale chciałam też zobaczyć lokalne oblicze Fidżi, nie takie z biuletynu 5 gwiazdkowego resortu gdzie biali uśmiechają się szeroko pijąc drinka. No i zobaczyłam. Lautoka mnie przytłoczyła, tyle ludzi leżało na ulicy, że idąc trzeba było patrzeć pod nogi, żeby na kogoś nie nadepnąć. 32 stopnie w cieniu, w słońcu pali się asfalt, brałam prysznic rano, ale odczuwalnie to tak jakbym nie wzięła go nigdy. Marzyłam, żeby opuścić to miejsce więc wsiadłam w autobus do kolejnej miejscowości. Po 3 godzinach wysiadłam w Ba.

Byłam już oddalona o 5 godzin od mojego hostelu do którego zamierzałam wrócić przed zmierzchem. Usiadłam gdzieś żeby zjeść lody, a tamten mężczyzna od razu przysunął się w moją stronę z drugiego końca ławki, po czym charknął zamaszyście zieloną flegmą tuż pod moje nogi pytając:

So, how do you like Fiji? (Więc, jak Ci się podoba na Fidżi?)

Uwielbiam mężczyzn, świat bez nich byłby obrażoną planetą nierozmawiających ze sobą kobiet, ale tak samo jak ich lubię, tak samo nie rozumiem.

 

 

 

  • Ja bym raczej powiedziała, że rzecz jest o turystyce vs. codziennym życiu, nie o mężczyznach :))

  • Magda

    Po pierwsze, podziwiam Cię, że decydujesz się na podróże w takie miejsca! Nie jestem typem księżniczki, która boi się brudu, ale zdecydowanie boję się szczurów i różnego rodzaju robactwa. I chyba nie dałabym rady. A szczerze chciałabym zobaczyć takie miejsca, w których ludzie żyją swoim życiem, a my możemy zobaczyć jak to w rzeczywistości wygląda. Nawet jeśli nie spodobałoby mi się to co widzę, każde doświadczenie czegoś nas uczy! Podziwiam Cię i z pewnością będę tu wpadać 🙂 Pozdrawiam!

  • Ja Zwykła Matkaa

    A może zdecydowałaś się na nie tę podróż z powodu jakiegoś nieokrzesanego mężczyznu ?