It’s Vanuatu, Baby!

 

Zapytałam ostatnio męża co zrobimy z krajami, w których panuje wojna, a on powiedział, że poczekamy aż się skończy, a w międzyczasie zwiedzimy resztę świata. Doprawdy, toż to jak miód na moje uszy! 5 lat po ślubie, już nie żadne papierowe chuchro, a „drewniana rocznica” w maju, a ja nadal zachodzę w głowę – skąd ja Ciebie wzięłam idealny człowieku?  Ponieważ na dniach lecimy na Vanuatu czytam mu na głos najciekawsze fragmenty opowiadań „30 days in the South Pacific”.

Some customs spread throughout the archipelago, like kava drinking, a strong belief in mana (supernatural forces), and a taste for human flesh. (Do zwyczajów rozpowszechnionych na archipelagu można zaliczyć picie kavy, wiarę w ponadludzkie siły i upodobanie do ludzkiego mięsa).

((W końcu złapałam jego uwagę, podnosi głowę znad komputera i czeka na to co będzie dalej.))

According to an article published in 1923, human was considered more tender than pork. While not exactly defending cannibalism, Cifo Seimo, the oral histortian, did offer a logical explanation „Many of the tropical fruits we have today were introduced by the Europeans, but our fathers say that in the 18th century Vanuatu had 1 million people. Cannibalism was a way to feed everyone. Not necessary today. The last report of cannibalism was in 1969, in the northern part of Vanuatu”. (Według artykułu opublikowanego w 1923, ludzkie mięso określono delikatniejszym niż wieprzowina. Historyk, Cifo Seimo niekoniecznie bronił kanibalizm, który miał miejsce w przeszłości, ale logicznie wytłumaczył jego przyczynę – Wiele owoców tropikalnych, które mamy dzisiaj zostały sprowadzone przez Europejczyków. Wedle naszych ojców w 18 wieku na Vanuatu żyło milion ludzi, a kanibalizm był sposobem na wykarmienie wszystkich. Dzisiaj już nie ma takiej potrzeby. Ostatni przypadek kanibalizmu zanotowano w 1969 roku w północnej części Vanuatu).

Ciężko mi uwierzyć, że w 1969 roku, kiedy moja mama chodziła do Szkoły Podstawowej jedzenie ludzkiego mięsa na Vanuatu było nadal praktykowane. Andrzej patrzy na mnie z wielkim grymasem, bo wie, że to nie koniec.

Still, I came across a newspaper article from the late 1980s about local authorities constructing a high fence around the main cemetery in Port Vila to prevent people from digging up graves and sucking the bone marrow from dead bodies. Despite this gruesome legacy, the Ni-Vanuatu are among the friendliest people I’ve encountered. (Natknąłem się również na artykuł z końca lat osiemdziesiątych, kiedy lokalne władze nakazały konstrukcję wysokiego płotu dookoła głównego cmentarza w Port Vila, by zapobiec wykopywaniu ciał i ssaniu szpiku kostnego ze zwłok. Pomimo tych makabrycznych zapisków mieszkańcy Vanuatu należą do najbardziej przyjaznych ludzi jakich kiedykolwiek poznałem).

Lądujemy w stolicy Vanuatu, Port Vila za kilka dni. To będzie mój drugi raz w Melanezji, zachodniej Oceanii, męża pierwszy.

Pójdziesz ze mną zobaczyć, czy dookoła cmentarza w Port Vila nadal jest wysoki płot mający chronić zwłoki przed konsumpcją?

Pewnie, że pójdę.