Szczepienia przed podróżą

 

Temat szczepień wracał do mnie nieubłaganie. Nie jest to nic przyjemnego i każdy pewnie wyobraża sobie wolną sobotę inaczej niż u lekarza, ale minęło 9 lat od mojego ostatniego szczepienia na żółtaczkę typu A&B przed wyjazdem do Indii, poza tym zmieniam kod cyfrowy w tym roku na „3” z przodu i uznałam, że czas na odrobinę więcej rozsądku. Zdarza mi się powiedzieć mężowi, że „przecież my już nigdzie nie wyjeżdżamy”, czym go doprowadzam do szału, ale tak bliżej prawdy to podróżujemy kilka razy w ciągu roku, a zamierzamy jeszcze więcej, przynajmniej ja zamierzam, więc nadszedł czas na uporządkowanie szczepień (uwaga – nie mam zamiaru nikogo namawiać na ich wykonywanie, niech każdy robi to co chce, uznaję zasadę – żyj i daj żyć innym).

Szczepienia przed podróżą

W 2009 roku dostałam w Koszalinie 3 serie szczepionek Twingrix A i B, za około 300 zł, z długością ochrony na całe życie. Były to dwie serie szczepionki wstrzykiwane z miesięcznym odstępem, trzecia już po powrocie z Indii, 3 miesiące później. Na tym moja wiedza odnośnie szczepień w Polsce się kończy.

W Nowej Zelandii każdy obywatel dostaje książeczkę szczepionek, którą trzeba pokazać na lotnisku przy wjeździe do kraju, jeśli wraca się z obszarów „zagrożonych” między innymi żółtą febrą (Afryka, Ameryka Południowa i część Karaibów).

 

 

 

Jeśli nie wiesz czy potrzebujesz szczepionki w kraju do którego jedziesz wystarczy wpisać w wyszukiwarce „vaccine country report” i wybrać cel podróży. My wybieramy się do Nepalu. Tabelka jest podzielona na szczepionki:

rutynowe dotyczące każdego turysty (błonica, tężec, krztusiec, polio),

dodatkowe zalecane (wirusowe zapalenie wątroby typu A i dur brzuszny),

pozostałe dotyczące części podróżnych (wirusowe zapalenie wątroby typu B, malaria, japońskie zapalenie mózgu i wścieklizna);

 

Zaszczepiliśmy się na błonicę, tężec, krztusiec, polio i dur brzuszny, co kosztowało 575 dolarów nowozelandzkich za dwie osoby. Do „załatwienia” została wścieklizna (3 zastrzyki na całe życie, każdy po 75$) i żółta febra 110$, którą trzeba będzie zrobić przed wyjazdem do Ameryki Południowej i Afryki (byłam w Afryce 4 razy, także lekarz przecierał oczy ze zdumienia, że nigdy nie byłam na nią szczepiona. Właściwie to nie wiem czy mi uwierzył).

No cóż, człowiek uczy się całe życie!