5 powodów, przez które Auckland nie da się lubić

 

Mąż zaskoczył mnie ostatnio nazywając największe miasto Nowej Zelandii, a zarazem nasz dom – Auckland – „śmierdzącą kupą gówna”, dzięki czemu zdobył honorowe członkostwo w moim prestiżowym klubie „nie lubię Auckland” (szkoda tylko, że nadal uparcie nie chce dołączyć do klubu „wróćmy do Melbourne”). Za co Auckland nie da się lubić?

1. Za hałas

Trzy lata temu, czyli na początku naszego pobytu, samoloty przelatujące nad miastem 24 godziny na dobę były ekscytujące. „Patrz, to Air New Zealand! Patrz, to Emirates, witamy w Auckland!!!”. Dziś muszę mieć wyjątkowo dobry dzień, żeby krzyczeć do samolotów przelatujących nad głową. W ciągu dnia nie jest tak najgorzej, bo one znikają w ogólnym hałasie 1,5 milionowego miasta – klaksonów, helikopterów telewizyjnych, karetek, prywatnych awionetek, straży pożarnych, placów budowy i darcia ryja. Nocą to już inna historia. W zeszłym roku trasy uległy zmianom, dzięki czemu samoloty są jeszcze niżej i jest ich coraz więcej, nawet o 3 nad ranem.

Czytaj dalej 5 powodów, przez które Auckland nie da się lubić