5 zalet wstawania przed 5 rano

 

1. Dzień jest dłuuugi jeśli zaczyna się go kiedy jeszcze jest ciemno, a co za tym idzie jest czas na załatwienie wszystkich najważniejszych rzeczy – kawa, śniadanie, drugie śniadanie, lunch, deser, kawa, obiad, podwieczorek, kolacja i deser.

(Mija szósty rok, Andrzej dopiero niedawno przestał pytać „Gdzie Ty to wszystko mieścisz?”)

 

2. Zniżki

 

W Nowej Zelandii często można trafić na early birds discount, czyli promocje dla rannych ptaszków, np. na bilety promowe. W rejonie Auckland położonych jest około 50 wulkanów. Na najmłodszy z nich, Rangitoto, można dostać się promem. Wstawanie przed wschodem słońca aż tak nie boli, gdy przygoda na horyzoncie!

 

3. Przyroda budzi się do życia

 

Największa szansa na spokojne podziwianie ławic ryb wyskakujących z wody, węży, krabów i kangurów.

Pierwszego poranka na Tonga siedziałam na skałach z włączonym aparatem i ustawioną ostrością, patrząc w wodę przez obiektyw. Ni stąd, ni zowąd ławica ryb wyskoczyła z wody i tak mnie to zaskoczyło, że z tego wszystkiego nie zrobiłam zdjęcia. Być może niektórych chwil nie warto uwieczniać na zdjęciach, lepiej je zachować tylko dla siebie.

 

 

4. Wschody słońca

 

(my na wakacjach, 4:50 rano, jestem ubrana i gotowa do wyjścia; mój mąż otwiera jedno oko)

– Dokąd idziesz?

– Zobaczyć wschód słońca, idziesz ze mną?

(mój mąż zamyka jedno oko)

 

 

5. Pustki

 

Puste plaże tylko dla Ciebie, pustawe ulice.

 

 

I tylko jedna, jedyna wada. Wkurwiony mąż! 🙂