Rok psa, czyli jak obchodziliśmy Chiński Nowy Rok

 

Przez pierwsze 4 dni marca największe miasto Nowej Zelandii a zarazem nasz dom, Auckland, błyszczało. Powód mógł być tylko jeden – Chiński Nowy Rok!!!

Setki ręcznie robionych lampionów zdobiły Auckland Domain, kusząc stoiskami uginającymi się od jedzenia i pokazami fajerwerków.

Zodiak chiński

 

Zodiak chiński jest oparty na 12 rocznym cyklu z innym zwierzęciem reprezentującym dany rok. W kolejności byłby to – Szczur, Bawół, Tygrys, Zając, Smok, Wąż, Koń, Koza, Małpa, Kogut, Pies oraz Świnia. Rok urodzenia odzwierciedla Twoją osobowość, która współgra z cechami kojarzonymi z zodiakalnym zwierzęciem. 2018 rok jest Rokiem Psa, które to są znane z ciepła, szczerości, lojalności i chęci pomocy. Najlepsze życzenia dla osób urodzonych w 1946, 1958, 1970, 1982, 1994, 2006 i 2018 – to Wasz rok!!!

 

 

Chiński Nowy Rok

 

Dziesiątki tysięcy ludzi chętnych na obchodzenie Nowego Roku w marcu przyszło, tak jak i my, głównie z ciekawości, by podpatrzeć tak obcą nam, chińską kulturę. Jedna z wielu zalet życia w multinarodowym mieście to możliwości. Możemy świętować Chiński Nowy Rok, możemy obrzucać się farbkami z okazji hinduskiego holi, możemy jak zawsze w styczniu spędzić Dzień Japoński w porcie, albo już za tydzień wypić piwo w irlandzkim barze w Dzień Świętego Patryka. Nie umniejszając jedzeniu ulicznemu z całego świata dostępnym na wyciągnięcie ręki! Niemieckie precle, grecka musaka, belgijka czekolada, węgierski chleb z fetą (wiem, sporo Europy, to tylko dlatego, że jest ona po drugiej stronie globu totalną egzotyką!!!), meksykańskie burrito, japońskie pierogi Miso & shiitake, samoańskie umu, a może libańskie curry z ciecierzycy?

Moje miasto Auckland

 

Auckland to mieszanina języków, barw, smaków, muzyki, akcentów i życiowych doświadczeń. Późny, letni wieczór. W powietrzu czuć miszmasz potraw porównywalny z zapachem unoszącej się woni ulicznych garkuchni, którą czuć było nawet na 88 piętrze wierzy widokowej Baiyoke w Bangkoku. Do tego każdy mówi innym językiem. Można usłyszeć włoski, hiszpański, hinduski, chiński, suahili, bengalski, arabski, polski i nawet czasem angielski! Może i urodziliśmy się gdzie indziej, mamy odmienne paszporty, różne kolory skóry, inne zapatrywania na świat i prawdopodobnie wierzymy w innego Boga, ale na ten moment stojąc w tłumie zupełnie obcych nam ludzi nic nie ma specjalnego znaczenia, bo łączy nas jedno – wszyscy nazywamy Nową Zelandię swoim domem.