Zwiedzanie Pacyfiku w jeden weekend

 

Mieszkając na Pacyfiku mamy ogromne szczęście mogąc otaczać się różnorodnością kulturową, a na jej cześć już po raz 26-sty została zorganizowana w Auckland „Pasifika”. Jak dla mnie jest to zarówno weekend wyzwań intelektualnych (bo kto do cholery by wiedział gdzie jest położone Tokelau?), jak i magii – Festiwal Wysp Pacyficznych to jedyny dzień w roku, kiedy mogę być w dziesięciu krajach niemalże jednocześnie. Wyspy Cooka, Niue, Fidżi, Hawaje, Nowa Zelandia, Kiribati, Samoa, Tahiti, Tuvalu i Tonga zapraszają!!!

 

1.  Aotearoa

 

Mój kraj, mój dom, moja codzienność. Wszystko się zaczyna i kończy właśnie tutaj, lecz mimo, że mieszkam w tym kraju od trzech lat, to spotkanie i rozmowa z Maorysem, rdzennym mieszkańcem Nowej Zelandii nie należy ani do codzienności, ani do rzadkości. Nadal nie wiem co mam myśleć o ludziach z wytatuowanymi twarzami, także chyba nie pozostaje nic innego, jak zaakceptować ich odmienność. Mijam hawajskie barbecue i docieram na Tuvalu.

 

 

 

2. Tuvalu, czyli co to za kraj i gdzie jest położony?

 

 

 

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie w tym roku przedstawienia mieszkańców Terytorium Tuvalu, więc zaczęłam szukać biletów lotniczych do stolicy kraju, Funafuti. Okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo się tam dostać nawet dla mnie, osoby mieszkającej na Pacyfiku (ilość połączeń z Europy ciężko mi sobie wyobrazić). Loty do Tuvalu są możliwe jedynie przez Suva, stolicę Fidżi, która jest oddalona 6 godzin jazdy autobusem od Nadi, największego miasta zachodniego dystryktu Wyspy Viti Levu, do którego mam regularne połączenia z Auckland. (Przypomniałam sobie godziny spędzone w rozklekotanych, zatłoczonych busach na Fidżi i to byłaby dłuuuga droga). Na dodatek międzynarodowe Lotnisko Funafuti operuje zaledwie trzy dni w tygodniu, a przez pozostałe dni pas startowy jest wykorzystywany jako ryneczek i plac zabaw. Z ciekawości zaczęłam sprawdzać ceny noclegów na wszystkim znanej stronie oferującej zakwaterowanie na całym świecie i na Tuvalu wyskoczyło mi 0 wyników… Co by nie mówić, to byłaby ciekawa podróż!!!

 

 

 

3. Tonga

 

Z Tuvalu przeniosłam się na Tonga i była to miła odmiana pojawić się w kraju który znam, widziałam i dobrze wspominam.  Tym razem to nie był szok kulturowy!

 

 

 

4. Samoa

 

Mijam reprezentantów Lini Lotniczych Air New Zealand próbujących mnie namówić na lot na Rarotonga, Wyspy Cooka, ale udaję niewzruszoną. Oni nie wiedzą, że nie muszą mnie namawiać!

Zamiast tego przenoszę się na również mi znane Samoa. Samoańczycy to prości, bezpośredni i z mojej perspektywy szczęśliwi ludzie. Cieszą się tym co mają, zamiast narzekać, że czegoś im brakuje, jak również wiedzą czym jest wdzięczność. (Cecha którą chciałabym zobaczyć u wielu Polaków i Nowozelandczyków!!! Generalnie ludzi).

 

 

 

5. Fidżi

 

Mijam ręczne wyroby mieszkańców Niue oraz market z rzeźbami pochodzącymi z Tahiti, na które lecimy w przyszłym roku. Można się wykończyć tymi podróżami, trzy kroki dalej jestem znowu w innym kraju!

 

 

Tak bardziej na poważnie, to chyba muszę wrócić na Fidżi,  tak zwany raj pocztówkowy za jaki ten kraj jest uważany. Być może taki był, miliony turystów i tony śmieci temu.

Wygląda na to, że zmarnowałam tydzień w tym kraju skacząc z wyspy na wyspę. Kogo obchodzą jakieś głupie plaże, skoro mogłam zostać w jednym miejscu i skupić się na tym co jest naprawdę istotne… na podziwianiu przedstawicieli płci brzydkiej.