A może by tak rzucić wszystko?

 

Pewna para Nowozelandczyków w średnim wieku po 4 latach pracy w korporacji postanowiła rzucić wszystko… i zacząć na nowo. Skądś to znamy!!!

Im należy się szczególny szacunek, bo w złożeniu wypowiedzeń nie przeszkodziły im trzy córeczki w wieku przedszkolnym. Co zrobili? Poszli za głosem serca i postawili na ogrodnictwo, zakładając Farmster. Szkopuł w tym, że mają pasję i rękę do roślin, ale nie posiadają ziemi. Zaczęli więc szukać ludzi, którzy mają za domem kawałek przestrzeni oferując przekształcenie jej w ogrody warzywne (nadaje się każda ziemia o wielkości przynajmniej 12 metrów kwadratowych z dostępnością słońca), a jedyny obowiązek jaki należy do właścicieli to nawadnianie.

Jakie są zalety? Wspieranie lokalnych firm i rodzin „zza ściany” zamiast napychania portfeli znanym, dobrze prosperujących na całym świecie marek supermarketów i center handlowych. Wiemy co jemy – mieszkamy na przedmieściach, więc mogę pójść na wskazane adresy, żeby zobaczyć jak „moje” warzywa rosną. Chemia i pestycydy nie są używane do uprawy. 

(Dla zainteresowanych mieszkających w Auckland cena to 25$ za karton warzyw, 15$ jeśli udostępniasz swój ogród).

Nie mam ziemi, ale całą sobą popieram szaleńcze pomysły i niekonwencjonalne sposoby na życie, także zamówiliśmy dostawę w każdy piątek, bo to mój standardowy czas na tygodniowe zakupy, a warzywa w naszym króliczym duecie stanowią większość z nich. Dostawa do domu jest w cenie, także będę miała mniej noszenia, ale jeszcze nie od dzisiaj – to nie sklep, że mogę pójść i wziąć co chcę. Musimy poczekać aż warzywa urosną!