Nepal – do zobaczenia następnym razem?

 

Nepal nas absolutnie zauroczył. Pierwszy raz od kilku lat zamiast cieszyć się powrotem do domu, opuszczałam Katmandu smutna. Nie dlatego, że to był koniec wakacji, w końcu kolejne są zawsze na horyzoncie. Bardziej przykro mi było opuszczać kraj o tak niezwykłej różnorodności. 

Nepal i tylko Nepal?

 

Gdzie indziej na świecie dziś mogę iść z przewodnikiem przez dżunglę z populacją 120 tygrysów na przestrzeni kilkuset kilometrów, a kilka dni później patrzeć na ośnieżony szczyt Mount Everest? Tylko w Nepalu!!!

Do zobaczenia następnym razem!

 

Pożegnaliśmy się z Nepalem. Mimo regularnych przerw w dostawie prądu, częstego braku ciepłej wody, choroby wysokościowej i tego, że nie mam zwyczaju wracać w te same miejsca, w przypadku Nepalu, miejmy nadzieję, nie było to zwykłe, szorstkie do widzenia. 

Ostatniego dnia robiąc końcowe zakupy na Thamelu, komercyjnej dzielnicy Katmandu młody sprzedawca ze sklepu odzieżowego rzucił do nas na pożegnanie „see you next year”, do zobaczenia w przyszłym roku! Jakby to było takie normalne, że ludzie do Nepalu wracają. A może jest, skoro ja już o tym myślę?

Dlatego zamiast „do widzenia” będzie mi łatwiej potraktować to rozstanie jako „pheri betaula” – do zobaczenia następnym razem!!!