Wizyta Prezydenta – Andrzej Duda w Nowej Zelandii

 

Nie, to nie będzie tekst o przelewaniu jadu na polską scenę polityczną, ponieważ tego jest już wystarczająco w mediach. Jak dla mnie możecie być fanami PIS, lub wręcz przeciwnie.

My nie oddaliśmy głosów trzy lata temu, także naprawdę, skoro nawet nie braliśmy udziału w kształtowaniu obecnego rządu, to nie mamy prawa narzekać. Do czego mamy prawo? Na przykład do wdzięczności i uśmiechu, na których wolę się skupić, bo tego w mediach jak na lekarstwo.

Wszystkie informacje i zmiany, które docierają do nas z polskich gazet bierzemy na klatę, w końcu rząd został wybrany większością głosów w demokratycznych wyborach. Jednego czego bym chciała to wyższej frekwencji przy kolejnych. Chciałabym zobaczyć przynajmniej 90% Polaków przy urnach wyborczych, bo taka ilość głosów pokazałaby co faktycznie naród myśli. Postawa nie głosuję, a komentuję jest dla mnie nie do przyjęcia.

 

Andrzej Duda w Nowej Zelandii

 

W trakcie wizytacji pary prezydenckiej w Nowej Zelandii, dzięki wspaniałej organizacji Polonii i Domu Polskiego mieliśmy przyjemność porozmawiać z Panem Prezydentem. Poszliśmy na spotkanie z ciekawości, głównie, żeby zobaczyć jakim Andrzej Duda jest człowiekiem i by oddać mu szacunek w najdalej położonym od Polski kraju.

 

 

W przemówieniu Prezydent dziękował za tak serdeczne przywitanie, za nieskazitelną reputację jaką cieszą się Polacy na Antypodach oraz zachęcał do powrotu z emigracji. Mówił, że gdyby wszyscy wrócili, Polska mogłaby być potęgą gospodarczą na skalę Europy. Z całym szacunkiem, ale powrót do Polski raczej nie jest mi pisany. Nie urodziłam się w Nowej Zelandii, ale najprawdopodobniej spędzę w niej resztę życia. Z całego serca jednak życzę, żeby Polska, mimo braku naszej pomocy, taką potęgą się stała.

Było mi wstyd dwa razy w ciągu tego spotkania. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz przed budynkiem stało niewielkie zgromadzenie manifestujących ludzi. Krzyczeli „Andrzej Duda to obłuda”. Stanęliśmy obok ochrony, ubierałam kurtkę, kiedy podeszła do mnie nowozelandzka Pani policjant pytając „Can you translate?”, możecie przetłumaczyć? Przetłumaczyłam co krzyczą i zobaczyłam, że jest jej bardzo przykro. W końcu to głowa Państwa Polskiego!

Drugi raz było mi wstyd, gdy po polskim hymnie włączono hymn nowozelandzki, a ja nie znałam słów. Obiecuję to nadrobić. Muszę zacząć ćwiczyć, w końcu zostały nam trzy lata do nowozelandzkiego obywatelstwa!

Na koniec powtórzę słowo które nie parzy, nie czyni ujmy na honorze i przede wszystkim nie jest oznaką słabości. Chodzi o dziękuję, dzię-ku-ję, które usłyszeć jest od ludzi coraz trudniej. Własna rodzina powtarza mi, że żyję w swojej własnej bańce mydlanej. A nawet jeżeli, to co w tym złego?

Dziękujemy za spotkanie Panie Prezydencie i zapraszamy do Nowej Zelandii częściej. W końcu to tylko dwa dni w samolocie 🙂