Najpiękniejsze ujęcia 2018

 

Dopiero co robiłam podsumowanie 2017, a tu znowu minęło 12 miesięcy. Ktoś mi ostatnio napisał, że lubi podróże, ale to co ja robię to jest jednak zbyt intensywnie. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i chyba coś w tym jest, w końcu wchodziłam na pokład samolotu w tym roku 16 razy…

Mam nadzieję, że ten rok był dla Was tak samo dobry! Za nami Vanuatu, Nepal, Malezja, Niue, Wyspy Cooka i oczywiście Nowa Zelandia. Podróżowanie samo w sobie jest dla mnie jest dla mnie ogromną radością, a możliwość dzielenia się tym z bliską osobą to więcej niż kiedykolwiek chciałam mieć!

 

Najpiękniejsze ujęcia 2018

 

1. Po kilku dniach spędzonych w tropikalnych lasach Tanna, jednej z osiemdziesięciu trzech wysp Vanuatu, bez prądu i z ograniczonym dostępem do wody, mój najszczęśliwszy na świecie mąż zaczął przebąkiwać o zamieszkaniu tu na stałe…tylko czy aby na pewno wpasowalibyśmy się w tło?

 

2. Nie wyobrażam sobie być na Vanuatu i nie zobaczyć Tanna, mimo, że to faktycznie kosztowna impreza. 40 minut lotu z Port Vila przeniosło nas w środek dżungli. Spędziliśmy kilka dni śpiąc z widokiem na nieustannie aktywny Wulkan Yasur, słysząc erupcję co kilka minut przez 24/7. Pierwszego wieczoru siedzieliśmy na tarasie oniemiali, patrząc na kłęby czerwonego od lawy dymu wydobywającego się z wulkanu tuż po zachodzie słońca. Kolejnego wieczoru, po pokonaniu 300 metrów stanęliśmy na jego grzbiecie, patrząc na buchającą lawę tuż pod naszymi stopami. Jesteśmy na krawędzi Wulkanu Yasur, ale z nas szczęściarze! 🙂

Po powrocie do pokoju i bardzo później kolacji chcieliśmy tylko pójść spać! Był tylko jeden problem. Jak tu spokojnie zasnąć z erupcją wulkanu za oknem? Budziłam się tej nocy kilka razy łapiąc się na myśleniu, Yasur, odpuść choć na chwilę i daj ludziom odpocząć.

 

 

3. W czerwcu skończyliśmy 2-tygodniowe obchody 30-stych urodzin mojego męża w pięknym stylu. Zrobiliśmy Safari w Parku Narodowym Chitwan znajdującym się w południowym Nepalu. Nie wiem co jest bardziej niewiarygodne, fakt, że dzieliła nas jedynie dżungla od granicy z Indiami. Czy może to, że w miasteczku Sauraha, w którym mieszkaliśmy nie musieliśmy płacić za żadne zorganizowane safari. Nosorożce i krokodyle żyją w zasięgu wzroku, czasem nawet aż za blisko. Zdarzyło się nam iść ścieżką dwa metry od nosorożca!

 

4. Czas przenieść się na chwilę do kraju, w którym mieszkamy. Wjazd do Parku Narodowego Arthur’s Pass na Południowej Wyspie Nowej Zelandii. Jeśli tak wygląda początek, to nie mogę się doczekać co będzie dalej!

 

5. Tanna na Vanuatu jest jednym z najdzikszych miejsc jakie dotąd widziałam. Ludzie mieszkający w buszu, spędzający czas siedząc na gałęziach drzew, lub siedzący w krzakach tylko z wystającą głową. Można się nieźle przestraszyć! 🙂

Po przylocie na Tanna udaliśmy się na wschodnie wybrzeże, by spędzić pierwsze kilka dni nad oceanem. Etymologia wyrazu Melanezja, zachodniej część Oceanii oznacza „black islands”, czarne wyspy, odnosząc się bezpośrednio do ciemnego koloru skóry jej mieszkańców. Nie do końca podoba mi się definiowanie obszaru geograficznego tylko na podstawie czyjegoś koloru skóry, bo dla mnie nie ma znaczenia, czy jesteśmy czarni, różowi czy pstrokaci.

 

6. W czasie tygodniowego pobytu na Niue w sierpniu usiadłam na skałach, żeby zobaczyć zachód słońca, ale przepływające wieloryby okazały się dużo ciekawsze. Ten samotny Pan na statku, to dopiero musiał mieć widok!

 

7. Stwierdzenie, że woda na Wyspach Cooka jest „czysta” to niedopowiedzenie. Przejrzystość wody w tym kraju wchodzi na inny wymiar!

 

8. Hotel Everest View na wysokości 3880 metrów, serwujący przy ładnej pogodzie oprócz kawy i herbaty… widok na Everest. Tylko ładna pogoda, a dzięki temu spore szanse na zobaczenie Mount Everest dały mi kopa, żeby jako ostatnia osoba wdrapać się tamtego dnia na górę!

 

9. Jaskinia jaskinią, ale jaki dramat dział się za kulisami to głowa mała. Z jednej strony miałam grotę tylko dla siebie, także bajka. Z drugiej strony byłam tym samym skazana na samowyzwalacz w aparacie, co oznaczało przymusowe, zgrabne, możliwe jak najszybsze wślizgnięcie się po mokrych skałach do wody, tak by zostawić jej taflę w miarę nietkniętą i jeszcze jakoś wyglądać.

I to wszystko w 10 sekund 😂

Avaiki – jaskinia, która spośród wielu na Niue wywarła na mnie największe wrażenie.

 

10. W długi październikowy weekend po 1,5 godzinie z Auckland wylądowaliśmy w Christchurch, gdzie czekał na nas wypożyczony samochód. 160 kilometrów od miasta zaczynają się Alpy Południowe – pasmo górskie położone na wschodzie Południowej Wyspy Nowej Zelandii. Przed nami 360 lodowców i 18 szczytów wznoszących się na ponad 3,000 m n.p.m.

Jak zawsze olśniewająca, Nowa Zelandia!

 

11. Jeśli ogrom ryb jest niewystarczającym powodem do odwiedzenia Oceanii, to może będzie nim temperatura wody. 27°C! Wyspy Cooka i moja trzydziestka.

 

12. W czasie poprzedniego wyjazdu do Malezji spotkałam Polaka, który nie rozumiał co w tym kraju może się podobać. Tak w skrócie, wszystko co dla mnie było najlepsze dla niego było najgorsze, także rozmowa nie trwała zbyt długo 🙂 Jeśli dzioborożce na gałęziach nie są zachwycające, to ja już sama nie wiem. Nie dogodzisz!

 

 

Co przyniesie 2019? Ciężko powiedzieć, ale jedno jest pewne – nie zabraknie nowych pieczątek w paszporcie! 🙂