W Nowej Zelandii żyje się podobnie jak wszędzie indziej – różnie

 

To nie jest tak, że nie mamy żadnych problemów,

 

w Nowej Zelandii jest idealnie, a w wolnym czasie tylko upychamy forsę w materac. W Nowej Zelandii żyje się podobnie jak wszędzie indziej – różnie. Po pierwsze, są ogromne dysproporcje finansowe pomiędzy ludźmi, a po drugie jest to drogi kraj do życia. Jest tak drogo, że niektórzy 72-letni Nowozelandczycy nie mogą pozwolić sobie na przejście na emeryturę. Ich dzieci są pouwiązywane w kredyty po trzydzieści lat. Zasuwają sześć dni w tygodniu po 10 godzin dziennie, żeby mieć piękny dom, dwa samochody i jakieś Iphony. Czemu o tym nigdy nie piszę? Bo to nie jest nasza rzeczywistość. My nawet nigdy nie mieliśmy żadnej z tych rzeczy. Byłaby, gdyby i nam zależało na „posiadaniu”.

 

Czasami jak otwieram gazetę,

 

to nie mogę uwierzyć, że te wszystkie straszne rzeczy dzieją się tu, w Auckland. Wcale niedaleko od mojego domu. Ponownie, dlaczego o tym nie piszę? Bo skoro mogę mówić o czymkolwiek zechcę, to wybieram dobre tematy, a nie te, które się „dobrze sprzedają” w mediach.

Mam taki ulubiony moment, dzięki któremu codziennie budzę się z uśmiechem na twarzy. Mamy pod oknem drzewo, na którym między 4-5 rano pojawiają się ptaki budząc mnie swoim śpiewem. To jedyny czas w ciągu doby, kiedy w 1,5 milionowym Auckland poza śpiewem ptaków jest tylko martwa cisza. Nawet jak czasami nie uda mi się ponownie zasnąć, to nic się nie stanie. Zdarza się, że budzę męża, żeby też posłuchał, ale on jakoś nie zawsze podziela optymizm 🙂

Co roku słyszę, że żyję sobie w swojej własnej bańce mydlanej… i wiecie co? Całkiem mi z tym dobrze, dlatego nadal będę pisać o fajnych rzeczach. Ciekawostkach, podróżach, miłości, spełnianiu marzeń, jedzeniu i pięknie na co dzień. Miło jest codziennie móc się zachwycić śpiewem ptaków. Bo czym byłoby to życie bez tych wszystkich rzeczy? Zamiast „nie mam tego, nie mam tamtego” od kilku lat każdego dnia praktykuję wdzięczność. Szczególnie za te najmniejsze, często niedoceniane rzeczy – dobre zdrowie, promień słońca, kawę wypitą w łóżku, smaczny obiad we dwoje, wymienienie się z kimś uśmiechem na ulicy, albo to, że szybciej mi bije serce na widok mojego męża. Łatwiej się żyje zauważając te fajne rzeczy dookoła.

 

 

 

Dziękuję za wszystkie fantastyczne słowa, które mi w tym roku napisaliście. Spełnienia marzeń i do zobaczenia w 2019 🙂

 

Dziękuję bardzo za wspaniały blog, który uwielbiam czytać. Uważam, że jest to jeden z najlepszych blogów jaki znalazłam na temat życia na Antypodach. Pozdrawiam ze Szkocji.

Dzięki, że piszesz ten blog – super poczytać teksty na poziomie i jeszcze do tego dające sporo informacji.

Dziś go znalazłem, więc przeczytałem dopiero kilkanaście wpisów – będę kontynuował.

Dzięki za zapewnienie mi dziś dobrego humoru swoim blogiem!

Wspaniałe zdjęcia i sercem opisane.

Blog i zdjęcia, nie powiem, motywują.

Przy Twoich podróżach moje to bardzo skromniutkie wypady. Powodzenia w realizacji planów.

Dzięki za fantastyczny blog i info o NZ i wyspach Pacyfiku. Wiele miejsc widziałam i podziwiałam,

ale z przyjemnością czytałam. Zdjęcia przepiękne. Tak trzymać.

Bardzo mi się podoba wygląd Pani bloga, bardzo kolorowy i dynamiczny, równocześnie przejrzysty i uporządkowany,

trudno jest osiągnąć tak świetny efekt! Pozdrawiam gorąco.

Masz świetny styl pisania, powiedziałabym, że taki książkowy – lekko się czyta i nieraz pojawia się uśmiech na twarzy.

Podziwiam Twoje podróże i niemożliwie wybryki! Bardzo przyjemnie zwiedza się świat siedząc w domu i oglądając Twoje zdjęcia.

Dzielisz się także z nami, bliskimi nieznajomymi, dziękuję!!! Uwielbiam Twoje zdjęcia, relacje, ujęcia, opowieści – czekam zawsze na kolejne. Dzięki Tobie jest ciekawiej.