10 powodów dla których warto pojechać do Nepalu

 

Zaraz za Nową Zelandią i Australią, Nepal znajduje się na podium krajów, które zapadły mi w pamięci. To jedno z tych nielicznych miejsc, do których powrót jest tylko kwestią czasu.

Mimo regularnych przerw w dostawie prądu, częstego braku ciepłej wody, choroby wysokościowej i tego, że nie mam zwyczaju wracać w te same miejsca, w przypadku Nepalu, miejmy nadzieję, nie było to zwykłe, szorstkie do widzenia. Dlaczego moim zdaniem warto pojechać do Nepalu?

 

1. Jedzenie

 

Nepal to raj dla wegetarian, może właśnie dlatego czuliśmy się tam tak dobrze. Warzywne pierożki momo z pikantnym sosem można kupić na każdym rogu, ale spokojnie. Jeśli lubisz mięso to też jest ogromny wybór. 

 

 

2. Wspaniali, uczciwi ludzie 

 

Tuż przed wylotem do Nepalu mój mąż zaskoczył mnie wracając do domu z trzema pojemnikami jedzenia. Jego kolega z biura, Nepalczyk, jak dowiedział się, że lecimy do jego kraju postanowił przynieść mu niespodziankę. Tradycyjne danie dal bhat + pikantny sos z rabarbaru (dal – soczewica, bhat – ryż).

Przeczytałam trzy przewodniki i w każdym pisali o gościnności, serdeczności, przyjaźni, szerokich uśmiechach i hojności Nepalczyków, mimo bycia w czołówce najskromniej żyjących mieszkańców Azji. Nie spodziewałam się tylko, że tę gościnność poczuję nawet nie przekraczając progu samolotu!

Na miejscu byłam wiele razy bardzo zaskoczona ich gościnnością i serdecznością. Nepalczycy są zawsze na „tak”, a załatwienie czegokolwiek nie jest dla nich problemem. Staną na głowie, żeby turysta wrócił do swojego kraju i opowiadał innym, że warto pojechać do Nepalu. W przeciwieństwie do Chin czy Indii, w Nepalu nigdy nikt nas nie próbował oszukać, a rachunki prawie zawsze się zgadzały. Czemu prawie zawsze? Bo to roztrzepany naród. Często zapominali dodawać różne rzeczy i na koniec trzeba im było przypominać, że to za mało. Przecież domówiliśmy jeszcze to, to i to…

 

3. Ceny

 

13 zł za dobę. Tyle kosztował nas mały domek z łazienką, nielimitowanym wifi i niewielkim tarasem w Sauraha. Jak tu nie mieć sentymentu do Nepalu?

 

 

4. Góry

 

80% kraju pokrywają góry o średniej wysokości 6 000 metrów nad poziomem morza. Aż 8 z najwyższych gór świata znajduje się właśnie tutaj, włączając najwyższy z nich wszystkich Mount Everest.

 

 

5. Różnorodność

 

Gdzie indziej na świecie dziś mogę iść z przewodnikiem przez dżunglę zamieszkującą 120 tygrysów na przestrzeni kilkuset kilometrów, a kilka dni później patrzeć na ośnieżony szczyt Mount Everest? Tylko w Nepalu!

 

 

 6.  Safari

 

Pobyt w Nepalu zakończyliśmy biorąc udział w zorganizowanym Safari w Parku Narodowym Chitwan. W Sauraha dzieliła nas jedynie dżungla od granicy z Indiami, a egzotyka była na wyciągnięcie ręki – zdarzyło się nam iść ścieżką dwa metry od nosorożca! 

Wzięłam udział w jednym jak dotąd safari w Kenii, więc będąc w Nepalu chciałam spróbować jeszcze raz. Byłam ciekawa co jeszcze mogą nam pokazać, skoro w Sauraha nosorożce ogląda się pijąc kawę, czy jedząc popcorn w knajpce przy rzece. Safari było podzielone na trzy części – pieszo, jeepem i kajakiem. Część na piechotę wyglądała tak, że poszliśmy do lasu zamieszkiwanego przez 120 tygrysów z dwójką mężczyzn uzbrojonych w kije. Jeden szedł z przodu, drugi obstawiał tyły. Nas trzymali w środku. Udało nam się zobaczyć ślady tygrysów i jednego niedźwiedzia.

Teraz, leżąc w łóżku, myślę sobie, że to była fantastyczna przygoda mogąc widzieć ślady łap tygrysa na ścieżce, czy te, które pozostawił po sobie ostrząc pazury na drzewie. Wtedy jednakże myślałam tylko o tym, że nikt normalny przecież nie wszedłby do lasu z tygrysami uzbrojony tylko… w czyjś kijek.

 

 7. Egzotyka

 

Tylko co dokładnie znaczy ta egzotyka? Dla mnie na przykład to będą rzeczy, ludzie, widoki i przeżycia, z którymi nie spotkałam się nigdzie indziej.

ps. Jeśli tygrysy Wam niestraszne, zawsze jest szansa na spotkanie z leopardem śnieżnym.

 

 

8. Kawa

 

I to uczucie po powrocie, kiedy kawa w Nepalu była lepsza, niż z ekspresu w Twoim własnym domu.

 

 

9. Adrenalina

 

Nepal to połączenie ekstremalnych wysokości, mocnej kawy i dzikich zwierząt. Lotnisko Lukla z którego startowaliśmy słynie z bycia w czołówce najniebezpieczniejszych na świecie. Himalaje i kiepska widoczność to nienajlepsze połączenie. Nie każdy kto wystartował z Katmandu bezpiecznie tam wylądował, są dwa ostatnie wypadki, które można zobaczyć w internecie. W jednym było przewożone cargo, także zginął „tylko” pilot. W drugiej katastrofie zginęli wszyscy poza pilotem. W naszym przypadku przygoda z lotniskiem w Lukla też nie poszła zgodnie z planem.

 

 

 

10. Widoki

 

Widoki, które zostają w pamięci, a ja przecież nawet nigdy nie lubiłam gór. Dzięki Nepalowi to się zmieniło.

 

 

 

Tak więc pytacie, czy warto pojechać do Nepalu? Ja wyjeżdżając byłam taka zdruzgotana, że zamiast „do widzenia” potraktowałam to rozstanie jako „pheri betaula” – do zobaczenia następnym razem!