110 na liczniku, australijski busz i czerwona gleba po horyzont

 

Pierwszy kangur

 

jakiego zobaczyliśmy w Zachodniej Australii był martwy. Leżał biedaczek na poboczu, najprawdopodobniej potrącony przez samochód. Był wielki, postury dorosłego mężczyzny. Wyruszyliśmy z Perth późnym popołudniem, ponieważ nasz prom z Rottnest Island był przesunięty o 4 godziny. Chwilę po odbiorze samochodu w centrum Perth zastanawialiśmy się co robić, bo słońce w kwietniu zachodzi bardzo wcześnie, już około 18:30. Jednak ciekawość i chęć rozpoczęcia jazdy przed australijski busz zwyciężyła. Zjedliśmy obiad. Kupiliśmy zgrzewkę wody i mango, by o godzinie 17 wyruszyć 400 kilometrów na południe w kierunku Albany.

Czytaj dalej 110 na liczniku, australijski busz i czerwona gleba po horyzont

Marzenia się spełniają na Wyspie Rottnest

 

Myślałam o odwiedzeniu Zachodniej Australii od 5 lat

 

Jeśli ktoś z Was nie zna geografii Australii, szybki rzut okiem na zdjęcie poniżej trochę przybliży o czym w ogóle mówię. Jest jeszcze Australijskie Terytorium Stołeczne, ale je omijam, bo mi się nazwa nie zmieści. Canberra i tak już powinna być przyzwyczajona, że wszyscy ją pomijają. Nawet nie wiem czy faktycznie istnieje. Nikt tam nigdy nie był, a ludzie nawet nie wiedzą, że to przecież stolica Australii 🙂 Rzutem na taśmę zmieścił mi się najmniejszy stan Australii, Tasmania. O zgrozo, Tasmania to nie jest to samo co Tanzania, jak już kiedyś usłyszałam.

 

Czytaj dalej Marzenia się spełniają na Wyspie Rottnest