Marzenia się spełniają na Wyspie Rottnest

 

Myślałam o odwiedzeniu Zachodniej Australii od 5 lat

 

Jeśli ktoś z Was nie zna geografii Australii, szybki rzut okiem na zdjęcie poniżej trochę przybliży o czym w ogóle mówię. Jest jeszcze Australijskie Terytorium Stołeczne, ale je omijam, bo mi się nazwa nie zmieści. Canberra i tak już powinna być przyzwyczajona, że wszyscy ją pomijają. Nawet nie wiem czy faktycznie istnieje. Nikt tam nigdy nie był, a ludzie nawet nie wiedzą, że to przecież stolica Australii 🙂 Rzutem na taśmę zmieścił mi się najmniejszy stan Australii, Tasmania. O zgrozo, Tasmania to nie jest to samo co Tanzania, jak już kiedyś usłyszałam.

 

 

15 miesięcy spędziliśmy mieszkając w Wiktorii, Melbourne. Na Tasmanii, w Nowej Południowej Walii oraz w tropikalnym Queensland byliśmy kilkakrotnie. Mnie jednak cały czas nurtowała ta nieodkryta, dalsza część kontynentu. Perth było dla nas przez kilka lat drogim kierunkiem, z horrendalnie wysoką ceną za przelot, mimo, że to przecież kraj „tuż obok” Nowej Zelandii. Już nie raz usłyszałam, że wakacje w Australii „pewnie są dla nas za darmo”, albo, że „do Australii latamy sobie za tanioszkę”. Za darmo, czy za drogo w zależności od punktu widzenia, szarpnęliśmy się w końcu na bilety lotnicze do odizolowanego od reszty kraju Perth, nabywając je w bożonarodzeniowej fantastycznej promocji za 1621$ z Air New Zealand.

 

Miałam trzy miesiące na przygotowanie planu podróży,

 

który tak naprawdę był już gotowy od kilku lat. Im było bliżej wyjazdu, tym mój Andrzej zaczął się interesować co nas czeka. Chwilę przed wynajęciem samochodu patrząc na mapę mówi:

to ile kilometrów dla nas zaplanowałaś? (dwa lata temu przejechaliśmy 3,500 przez wschodnie wybrzeże z czego on prowadził 40 godzin, a ja 40 minut)

1600

– (cisza; brak niezadowolenia czy grymasu na twarzy, więc ciągnę dalej)

Tak bardziej realistycznie to pewnie z 1800. A już w dwóch tysiącach to się spokojnie zmieścimy 🙂 Mniejsza o kilometry, mam nadzieję, że Ty wiesz, że mam odnośnie tego wyjazdu ekstremalnie wysokie oczekiwania?

Mój mąż w tym momencie zielenieje.

Jeszcze wyższe niż zwykle?

 

Żeby nie było, ja też akceptuję na co dzień takie jego wymysły, jakie się ludziom jeszcze nie śniły. Autentyk z tego tygodnia – mój Andrzej nie zasnął dopóki nie policzył „do jakiej potęgi musiałby podnieść 1.25, żeby otrzymać 10 miliardów”.

Ostatecznie przejechaliśmy 2,200 kilometrów – ogrom Australii przybliża zdjęcie poniżej.

 

Przylecieliśmy do Perth chwilę po 22, meldując się w hostelu w centrum miasta równo o północy. Idąc ulicami Perth tamtej nocy miałam wrażenie, że znowu jestem w Melbourne. Zwiedzając miasto na sam koniec wyjazdu poczułam to samo, co dawno temu spacerując po Sopocie, Berlinie czy właśnie Melbourne. Fajnie by było tutaj zamieszkać.

 

Marzenia się spełniają na Wyspie Rottnest

 

Następnego ranka po przylocie wsiedliśmy w metro w stronę Fremantle, by złapać prom na Rottnest Island. Zaczęliśmy wakacje z grubej rury, znajdując się po 45 minutach na małej, idyllicznej wysepce pozbawionej ruchu samochodowego z jednym sklepem i jedną piekarnią. Wynajęliśmy rowery i zwiedziliśmy ją plaża po plaży, zatoka po zatoce, robiąc dokładnie to o czym marzyłam. Człowiek kreuje sobie w głowie jakieś wyobrażenia odnośnie danego miejsca. Marzy o czymś latami, a później oszołomiony…dostaje miejsce, które w rzeczywistości okazuje się jeszcze lepsze.

 

 

Następnego dnia przebudziliśmy się bardzo wcześnie

 

Była czarna noc, kiedy Andrzej zapytał, czy miałabym ochotę pójść na wschód słońca. Póki wyszłam z łazienki zarys czerwonej kuli zaczął się już tlić na horyzoncie i powstał dylemat – co będzie pierwsze, słońce czy my?

Zaczęliśmy biec. Mieszkaliśmy 5 minut od najbliższej plaży. Możecie sobie wyobrazić dwójkę wariatów uśmiechniętych od ucha do ucha biegnących z aparatem po australijskich wydmach skoro świt. Byliśmy zachwyceni Rottnest Island i już robiło mi się przykro na samą myśl, że nazajutrz wyjeżdżamy.

Nie żałujesz, że zaplanowałam nam tu pobyt tylko na trzy dni?

Dłużej i tak byśmy się pewnie nudzili. Jedyne czego bym miał w życiu żałować, to tego, że nie spędziłem z Tobą więcej czasu.