Zima w Nowej Zelandii, czyli co robić, kiedy ciągle pada

 

Zima w Nowej Zelandii trwa od czerwca do września. Zimy są ciepłe, ale deszczowe z temperaturą 15°C w dzień i 10°C w nocy. Czasami, jak zacznie padać w czerwcu, to z krótkimi przerwami na kilka dni słońca przestaje dopiero we wrześniu. O ile w tym roku pierwsze tygodnie dla Auckland były łaskawe, o tyle w sierpniu dostajemy za swoje. Pada całe dnie i całe noce. Czy to kiedyś się skończy? Aktualnie czekam na dwie rzeczy – wyjazd na Bali oraz na początek wiosny.

Kiedy przestaje padać deszcz, w powietrzu w końcu czuć wiosnę. Wyłania się nieznacznie, powoli widać ją na horyzoncie, a osiedla z każdym tygodniem różowieją. Papugi zaczynają przelatywać nad głową, a  co najważniejsze – można pożegnać się ze swetrem na kolejne miesiące.

Na przetrwanie zimy najlepiej sprawdza się zasada 3xS, czy sauna i sushi. Trzecie „s” pozostawię Wam do rozszyfrowania!

 

Pod „sushi” kryje się każda kulinarna rozkosz na jaką tylko macie ochotę. My nie próżnowaliśmy tej zimy!

Po pierwsze, Bali

 

Położona w archipelagu Małych Wysp Sundajskich, nazywana Wyspą Bogów lub Klejnotem Tropików. Jest to również jedno z najsłoneczniejszych miejsc na Ziemi, ze średnią ilością 300 bezchmurnych dni w roku  I tak, w tą deszczową niedzielę, którą można spędzić tylko przy ciastach i winie zaczęłam już oficjalnie skreślać dni w kalendarzu. Został nam równy miesiąc do wylotu na BALI!!! 

 

Po drugie, etiopska

 

Zachłystując się po raz pierwszy życiem w 4,5 milionowym Melbourne w 2014 roku wszystko było dla nas nowe. Mieszkaliśmy na 8 piętrze w ścisłym centrum, a otwierając okno w mieszkaniu było czuć tylko… jedzenie. Tonęliśmy w mieszaninach kuchni koreańskich, greckich, chińskich, malezyjskich, hinduskich i australijskich, które to znajdowały się na naszej ulicy. Szybko zaczęliśmy poznawać nowe smaki i to własnie wtedy po raz pierwszy spróbowaliśmy między innymi kangura, którego mięso w Australii jest do kupienia w… każdym sklepie.

Kiedy znudziła nam się kuchnia azjatycka zaczęliśmy szukać dalej, odkrywając przypadkowo restaurację etiopską. I tak, płaskie pieczywo na zakwasie chlebowym a zarazem narodowe danie Etiopii, indżerę, wspominamy do dziś, dlatego tym razem już celowo, wylądowaliśmy w etiopskiej w Auckland. Oprócz nowych smaków, jedzenia palcami i dzielenia się posiłkiem zaskoczył nas za pierwszym razem sam sposób podania dania na chlebie, który występuje w roli „podłoża”.

 

Rozmiar ma znaczenie

 

Ci co mówią, że szczęścia nie da się zmierzyć, najwidoczniej nigdy nie jedli metrowej pizzy. Auckland style i Restauracja Toto!

 

„The Snugs”, czyli wypożycz sobie „przytulne igloo”

 

Zima w Nowej Zelandii to czas na Auckland Winter Festival, który miał miejsce w lipcu. Wieczorami, magii i uroku dodają świeczki oraz kolorowe lampiony, a za dnia można mieć dokładnie ten sam efekt już po kilku lampkach wina! A tak bardziej na serio, to poszliśmy tam głównie w jednym celu, czyli degustacji deserów dla dwojga.

 

Czarne burgery

 

Wegetariańskie, dziwnie wyglądające, ale pyszne w smaku. Kawiarnia Vudu w Queenstown na Południowej Wyspie Nowej Zelandii. Kolor bułki to zasługa wyciągu z ośmiornicy. Albo byłam taka głodna, albo nie miało to specjalnego wpływu na smak.

 

Life is good

 

Co dokładnie świętowaliśmy w tamto sobotnie popołudnie przy pizzy i szampanie zostawię dla siebie. Powiem tylko, że po raz pierwszy spróbowaliśmy wtedy sosu z trufli, który może nie prezentuje się atrakcyjnie, ale był tak dobry, że tydzień później wróciliśmy po więcej. Jeśli czasami myślicie, że my tylko jemy, to macie rację 🙂