7 rzeczy, które warto spróbować na Bali

 

1. Kawa Kopi Luwak

 

Czy są tu jacyś smakosze kawy? Kopi Luwak to kawa, której amatorom tego aromatycznego czarnego napoju nie muszę przedstawiać. Kopi Luwak jest znana z trzech rzeczy – łagodnego i bardzo aromatycznego smaku, z bycia najdroższą kawą na świecie oraz ze „sposobu produkcji”.

Jej ziarna są pozyskiwane z odchodów zwierzęcia widocznego na zdjęciu, łaskung muzang, potocznie cyweta. Przechodzące przed przewód pokarmowy ziarna kawy nie są trawione. Wydalone, zostają dokładnie umyte, a następnie suszone, prażone i mielone. Później mogą trafić do Twojej filiżanki. Kto by się skusił? Próbowaliśmy trzy razy – bardzo dobra kawa. A same zwierzęta aż nazbyt ciekawskie!

ps. chwilę później dostaliśmy zamówione ciasta, a łasung muzang, który powinien się nazywać łasuch muzang, wskoczył mi na kolana. Musiała interweniować obsługa 🙂

 

2. Joga

 

Wiele osób kojarzy Bali z filmem „Jedz, módł się i kochaj” z Julią Roberts. W jego tle przewijają się soczyście zielone tarasy ryżowe, Ubud, w którym mieszkaliśmy oraz joga właśnie. Bali słynie z najlepszych i najpiękniejszych szkół jogi na świecie, więc pomyślałam, że jeśli mam próbować, to właśnie tam. 

Jeśli nie planujecie odwiedzenia Bali w najbliższym czasie, polecam Wam Małgosię, z którą możecie zacząć jogę w zaciszu własnego domu.

 

3. Lokalna kuchnia

 

Kocham podróże podobnie mocno, jak kocham jeść, dlatego udamy wyjazd nie mógłby dla mnie istnieć bez dobrego jedzenia. Jakie było na Bali? Zróżnicowane, smaczne, aromatyczne i ciekawie doprawione, najczęściej kurkumą i trawą cytrynową. Jedno opakowanie trawy cytrynowej przywieźliśmy ze sobą, ale nadal zbieram się na odwagę, żeby ją zacząć używać!

Kupiliśmy również słoiczek lokalnego miodu kawa & mango, który musieliśmy zjeść przed powrotem do domu, jako że obowiązuje bardzo restrykcyjny zakaz wwożenia miodu do Nowej Zelandii. Pychota!

 

4.  Masaż

 

Masaż balijski to jedna jedna rzeczy, które warto spróbować na Bali. Ma on za zadanie sprawić, że poczujemy całkowitą harmonię duszy i ciała. Aby to osiągnąć, masażysta uciska konkretne części ciała, co usprawnia krążenie krwi i limfy w organizmie, umożliwiając tym samym swobodny przepływ energii. 

Będąc na Bali poszłam na masaż trzy razy, dwa razy z kobietą, raz z mężczyzną.  Za każdym razem było inaczej.

Masaż balijski nie może odbyć się bez relaksacyjnej muzyki, najczęściej są to tradycyjne pieśni z tej indonezyjskiej wyspy. Wspaniałe doświadczenie, ogromnie polecam!

 

5. Dryfujące śniadanie 

 

To opcja dla tych, którzy chcą przeżyć coś nowego i nie boją się wskoczyć do orzeźwiającej wody o poranku. Więcej szczegółów tutaj.

 

6. Odwiedzenie tarasów ryżowych

 

Podstawą kuchni balijskiej jest ryż, który jest spożywany przy każdym posiłku. Julia, nasza przewodniczka po tarasach ryżowych opowiadała jak bardzo cenny jest dla nich ryż. W zależności od wielkości domostwa, jego średnia zjadana ilość to 2-3 kg dziennie (rodziny często mieszkają ze sobą wielopokoleniowo).

Przez dwie noce mieszkaliśmy w resorcie Puri Sunia, położonym tuż obok tarasów ryżowych, dlatego już nie wybraliśmy się na żadne inne. Bali to „tarasowa” wyspa, zwyczajnie dlatego, że ryż jest tam uprawiany na każdym kroku.

 

 

 

7. Pływanie z żółwiami

 

O tym jakie kolejne rzeczy warto spróbować na Bali oraz jak samemu zorganizować pływanie z żółwiami napiszę następnym razem. Przede wszystkim jednak opowiem jak mój mąż odmówił wejścia do wody z żółwiem 🙂