Południowa Wyspa Nowej Zelandii to zawsze dobry sposób na udane lato

 

Przez ostatni rok polecieliśmy na Południową Wyspę Nowej Zelandii trzy razy. W grudniu wracamy po raz kolejny.

Tym razem lecimy do Invercargill, by spędzić przerwę świąteczną na Stewart Island, a w pierwszy tydzień Nowego Roku do Nelson by zobaczyć, czy Region Abel Tasman jest faktycznie taki cudny jak go zdjęcia malują. Po co? Opętało Was, że ciągle tam latacie, może ktoś zapyta? To bardzo proste. Po pierwsze, za każdym razem odkrywając ten kraj szczęka nam opada z wrażenia. Po drugie, Południowa Wyspa Nowej Zelandii to zawsze dobry sposób na udane lato. Żeby nie było, Północna Wyspa Nowej Zelandii też jest niczego sobie. Dowody poniżej!

Czytaj dalej Południowa Wyspa Nowej Zelandii to zawsze dobry sposób na udane lato

Brunei – największa niespodzianka wypadu na Borneo

 

Dawno nie byłam w tak przygnębiającym miejscu jak Borneo. Kto by pomyślał? Lecąc do Chin nie spodziewałam się fajerwerków, ale na Borneo? Dostawałam tyle wiadomości od ludzi, którzy zazdrościli mi tego wyjazdu. Pisali o egzotyce, wspaniałych krajobrazach, które widzieli na National Geographic, bujnych lasach deszczowych Borneo, które znają tylko z książek i telewizji.

Jeszcze miesiąc temu opowiadałam wszystkim, którzy chcieli słuchać, że lecę na Borneo dla fauny i flory właśnie. Nie wiedziałam tylko, że spóźniłam się o jakąś dekadę, bo bardzo niewiele już jej zostało.

Czytaj dalej Brunei – największa niespodzianka wypadu na Borneo