Najpiękniejsze ujęcia 2019

Rok 2019 był dla mnie jednym z najszybciej mijających w życiu. Czy to musi tak zasuwać? 

Miał być również rokiem spełniania marzeń, ale tych największych i najskrytszych. W końcu miałam zrealizować plan zwiedzenia fragmentu Australii Zachodniej, który czekał na ujrzenie światła dziennego przez kilka lat. Od dawien dawna chciałam bowiem zobaczyć Wyspę Rottnest, gdzie żyją australijskie torbacze, kuoki krótkoogonowe. Wystarczy spojrzeć na ich pyszczek by zrozumieć, dlaczego są nazywane najszczęśliwszymi zwierzątkami na świecie. Jak się pewnie domyślacie z nawiązką udało mi się wszystko zrealizować.

Za nami Filipiny, Australia, Nowa Zelandia, Bali oraz Borneo. Czas na najpiękniejsze ujęcia 2019!

Filipiny

 

1. Dojazd z Manili na Tarasy ryżowe w Batad zajął 11 godzin autokarem. Chciałyśmy tam pojechać z moją mamą, by zobaczyć grupę etniczną Ifugao żyjącą w odizolowanych górskich wioskach. Marzyłyśmy o spotkaniu filipińskich wojowników z włóczniami, czy prawdziwych łowców głów w tradycyjnych strojach.

Na miejscu zastała nas górska wioska oraz piękne tarasy ryżowe liczące sobie 2 tysiące lat. Ustalając plan wycieczki na następny dzień wspomniałyśmy wynajętemu kierowcy jak bardzo nam zależy na zobaczeniu tradycyjnego ludu Ifugao. A on… Młody gość w dżinsach nierozstający się z telefonem, w białym T-shircie Nike’a i czerwonej bejsbolówce patrzy na nas z rozbawieniem i mówi… ale przecież ja jestem Ifugao! 

Całe szczęście, że tarasy były piękne, po więcej zdjęć odsyłam tutaj.

 

2. Pierwszy snorkeling na filipińskiej Wyspie Balicasag okazał się fenomenalny. Wskakuję do wody z maską i rurką, zaglądam pod wodę, żeby zobaczyć co się dzieje… a tam żółw!

Cała galeria z Filipin znajduje się tutaj. 

 

Nowa Zelandia

 

3. Najpiękniejsze ujęcia 2019 nie mogą się obejść bez ujęć z kraju, w którym mieszkam. Poniżej Blue Springs – czyste źródła zaopatrujące 60% wody butelkowej w kraju.

 

4. Niemieccy turyści na tle Góry Egmont w Nowej Zelandii. Najwidoczniej nie tylko my przyjechaliśmy tam wtedy z nadzieją na dobre widoki!

 

5. Grupka Azjatów i ich „taniec robota” na tle Góry Taranaki (inaczej Mount Egmont). O tym dlaczego siedząc na szczycie zamiast aparatu  wyjęłam wtedy lunch, przeczytacie tutaj. 

 

Bali, Indonezja

 

6. Ktoś z Was poradził mi, żebym korzystała z wakacji na Bali jak tylko się da i naprawdę wzięłam to sobie do serca. To był totalnie hedonistyczny tydzień jaki tylko mógł istnień, kiedy jedynym planem było skakanie po resortach i cieszenie się życiem. 

 

Brunei, Borneo

 

7. Meczet Sultan Omar Ali Saifuddin wznosi się na 52 metry i jest widoczny z większości miejsc w mieście. Główne kopuły są pokryte czystym złotem. Przepięknie mieni się o każdej porze dnia i nocy. Jedyna pocztówka jaką przywiozłam z Borneo przedstawia właśnie Meczet Sultan Omar Ali Saifuddin na tle zachodzącego słońca.

 

Australia

 

8. Najpiękniejsze ujęcia 2019 kończę na Australii Zachodniej. Poniżej Park Narodowy Torndirrup. Trasa do końca cyplu i z powrotem wynosi 6 godzin. Jacyś chętni?

 

9. Na Wave Rock w Zachodniej Australii trafiliśmy przez przypadek jadąc 720 kilometrów z Esperance do Perth przez Outback – odizolowane wnętrze kontynentu. „Skalne fale” o długości 100 metrów zostały ukształtowane w wyniku erozji około 60 milionów lat temu. Najpiękniejsze w podróży są właśnie takie przypadki!

 

10. Była czarna noc, kiedy Andrzej zapytał, czy miałabym ochotę pójść na wschód słońca. Póki wyszłam z łazienki zarys czerwonej kuli zaczął się już tlić na horyzoncie i powstał dylemat – co będzie pierwsze, słońce czy my?

Zaczęliśmy biec. Mieszkaliśmy 5 minut od najbliższej plaży. Możecie sobie wyobrazić dwójkę wariatów uśmiechniętych od ucha do ucha biegnących z aparatem po australijskich wydmach skoro świt. Byliśmy zachwyceni Rottnest Island i już robiło mi się przykro na samą myśl, że nazajutrz wyjeżdżamy.

– Nie żałujesz, że zaplanowałam nam tu pobyt tylko na trzy dni?

– Dłużej i tak byśmy się pewnie nudzili. Jedyne czego bym miał w życiu żałować, to tego, że nie spędziłem z Tobą więcej czasu.

 

11. Różowe Jezioro Hillier to jeden z tych przykładów, kiedy w podróży nie zawsze jest tak miło. Czasami marzenia są bolesne, a ich spełnianie to wyboisty roller coaster na wysokości tysiąca metrów nad poziomem morza.

 

12. Dziękujemy wraz z quoką i kangurkiem za poświęcenie kilku minut na obejrzenie zdjęć do samego końca. W przyszłym roku również nie zabraknie Australii, od której ludzie zarzucają mi uzależnienie. I mają rację 🙂