Wszystkie wpisy, których autorem jest Natalia

O tym jak zgubić turystę w 45 minut. Rajskie Aitutaki!

 

Paul to świetny gość w średnim wieku,

 

któremu los nie szczędził na poczuciu humoru. Twierdzi, że przez tyle lat pracy jako przewodnik jeszcze nigdy nie zgubił żadnego turysty. Śmiem w to wątpić! 🙂

Po jednym dniu po przylocie na Wyspy Cooka uciekłam na chwilę z Rarotonga, żeby zobaczyć drugą z 15 wysp, słynną ze swego piękna Aitutaki. Zdaję sobie sprawę, że jednodniowa wycieczka samolotem to dość ekstrawagancki prezent, ale w końcu nie codziennie kończy się 30 lat.

Czytaj dalej O tym jak zgubić turystę w 45 minut. Rajskie Aitutaki!

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że obudziłam się w raju

 

Na Wyspach Cooka wylądowałam 40 minut po północy

 

Póki umówiony transport z hostelu podwiózł mnie pod drzwi budynku był już środek nocy, a moje szanse na porządne wyspanie się powoli odchodziły w zapomnienie. Zapłaciłam gotówką, bo takie są zasady. Dostałam klucz i dziewczyna zaczęła mi tłumaczyć gdzie jest mój pokój.

Pójdziesz schodami na pierwsze piętro, przejdziesz długim korytarzem, miniesz toalety i to będzie trzeci pokój na lewo.

Powiedziałam jej, że tak naprawdę już nawet nie pamiętam co powiedziała na początku. Najłatwiej by było, gdyby podała mi numer pokoju. Ona na to, że tu nie ma numerów i zaczęła mówić jeszcze raz. Czytaj dalej Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że obudziłam się w raju

Jeśli uciekać, to tylko na bezludną wyspę – Motutapu Island

 

W gąszczu pracy, zakupów, obiadów

 

i czasu przelatującego przez palce miło jest czasem móc rzucić wszystko. A może tak kupić bilety na prom i popłynąć w nieznane? Niestety nie do końca już takie nieznane, bo w końcu mieszkamy w Auckland czwarty rok.

W języku Maorysów „motutapu” oznacza „sacred” – „święty”. Bezpośredni prom na Motutapu Island płynie zaledwie dziesięć razy do roku. To wcale nie oznacza jednak, że nie można się tam dostać częściej! Wyspa Motutapu jest połączona wąskim przesmykiem z Rangitoto, 600 letnim wulkanem w okolicy Auckland, na który promy odpływają regularnie. Czytaj dalej Jeśli uciekać, to tylko na bezludną wyspę – Motutapu Island

Przyszło mi żyć w wariatkowie!

 

1. Po pierwsze rugby

 

Każda nacja ma swoje „odmienne stany świadomości” i wariatkowo w którym mieszkam nie jest wyjątkiem. Rugby jest narodowym sportem w Nowej Zelandii. Co to dla mnie oznacza w praktyce? Ano to, że żeby przetrwać w tym kraju nie mogę udawać, muszę się nim interesować choć minimalnie. Przy ostatniej wizycie mój dentysta tłumaczył mi co się dzieje w mojej jamie ustnej na przykładzie meczu rugby, gdzie uwaga! Kieł to lewy skrzydłowy, zęby trzonowe to prawi skrzydłowi, a siekacze to łącznicy. Przyszło mi żyć w wariatkowie!

Co by nie mówić, to była ciekawa wizyta. Czytaj dalej Przyszło mi żyć w wariatkowie!