Wszystkie wpisy, których autorem jest Natalia

Najlepsza i najgorsza rada jaką w życiu dostałam

 

Na nowozelandzką Wyspę Motuihe przypłynęłam oficjalnie po to, żeby ćwiczyć kondycję fizyczną przez trekkingiem po Himalajach, który robimy w przyszłym miesiącu, a mniej oficjalnie również dlatego, żeby uciec przed Auckland. Półtora milionowe miasto to czasem o półtora miliona ludzi za dużo. W czasie rejsu zatrzymaliśmy się na chwilę w jednej z zatok w Devonport, gdzie rybacy karmili płaszczki. Nie było nawet 9 rano, a płaszczki pływały tuż pode mną, śmiała mi się gęba. Mieszkam w raju!!! Ty lepiej daj sobie już spokój z tymi wycieczkami i zajmij się prawdziwym życiem, usłyszałam kilka lat temu jeszcze będąc w Polsce, co do tej pory jest oficjalnie najgorszą radą jaką kiedykolwiek dostałam, całe szczęście obyło się bez tłumaczenia jak to prawdziwe życie powinno wyglądać! Przecież nic nie daje takiego kopa endorfin mojemu organizmowi jak zwiedzanie świata, mogę wrócić do głośnego, zatłoczonego Auckland cudownie zmęczona, choć na chwilę nasycona widokami, szczęśliwa, że mam szansę mieszkać w Nowej Zelandii.

Czytaj dalej Najlepsza i najgorsza rada jaką w życiu dostałam

Gniew Oceanu, wersja nowozelandzka

 

Temperatura Morza Tasmana, obok którego jest położona Nowa Zelandia notuje od grudnia 2017 rekordowe temperatury – aktualnie będzie to 6°C powyżej średniej. Nie trzeba było długo czekać na efekty tej anomalii. Mimo technologii i sztabu specjalistów od meteorologii siła huraganu, która dotarła do Auckland we wtorek wieczorem 10 kwietnia zaskoczyła wszystkich. Najsilniejszy wiatr odnotowany w południowej dzielnicy miasta Manukau wyniósł pomiędzy 22 a północą 213/h. Co wtedy robiliśmy? Spaliśmy. O 23 męża obudziła eksplozja linii niskiego napięcia na naszej ulicy w wyniku której sąsiad z piętra został poparzony w swoim własnym łóżku, mnie najwyraźniej nie jest w stanie obudzić nic. Od tamtej pory przez kilka kolejnych dni 180 000 osobom pozostało żyć po ciemku. Po 40 godzinach bez prądu ku uciesze osiedla Morningside w którym mieszkamy powróciła do nas elektryczność, jednakże tylko na godzinę. Więcej było radości, niż faktycznego użytku, zdążyłam się napić kawy z ekspresu i zacząć szykować obiad. Po godzinie wróciła rzeczywistość – brak ogrzewania, brak ciepłej wody, ciemne mieszkanie i ulewa za oknem; obiady na wynos, kawiarniany Internet i ciepły prysznic w pracy.

Czytaj dalej Gniew Oceanu, wersja nowozelandzka

Jedyny weekend w roku, kiedy mogę być w 10 krajach jednocześnie

 

Mieszkając na Pacyfiku mamy ogromne szczęście mogąc otaczać się różnorodnością kulturową, a na jej cześć już po raz 26-sty została zorganizowana w Auckland „Pasifika”. Jak dla mnie jest to zarówno weekend wyzwań intelektualnych (bo kto do cholery by wiedział gdzie jest położone Tokelau?), jak i magii – Festiwal Wysp Pacyficznych to jedyny dzień w roku, kiedy mogę być w dziesięciu krajach niemalże jednocześnie. Wyspy Cooka, Niue, Fidżi, Hawaje, Nowa Zelandia, Kiribati, Samoa, Tahiti, Tuvalu i Tonga zapraszają!!!

 

1.  Aotearoa

Mój kraj, mój dom, moja codzienność. Wszystko się zaczyna i kończy właśnie tutaj, lecz mimo, że mieszkam w tym kraju od trzech lat, to spotkanie i rozmowa z Maorysem, rdzennym mieszkańcem Nowej Zelandii nie należy ani do codzienności, ani do rzadkości. Nadal nie wiem co mam myśleć o ludziach z wytatuowanymi twarzami, także chyba nie pozostaje nic innego, jak zaakceptować ich odmienność. Mijam hawajskie barbecue i docieram na Tuvalu.

Czytaj dalej Jedyny weekend w roku, kiedy mogę być w 10 krajach jednocześnie

Dziękuję, że jesteś

 

Kilka dni wolnego z rzędu nie zdarzają nam się w tym roku zbyt często, także w Wielkanoc postanowiłam zrobić mężowi niespodziankę – weekend na Wyspie Tiritiri Matangi. Wiedział, że coś robimy, gdzieś jedziemy, nie znał tylko szczegółów. Spakowałam plecaki, zabrałam kocyk, przygotowałam piknik ze wszystkim co lubi on i ja, bo oczywiście to nigdy nie jest to samo, sprawdziłam trzysta razy pogodę, aż wreszcie z samego rana pojechaliśmy na przystań i dałam mu bilety na prom. Myślą przewodnią w prowadzeniu tej strony było brak narzekania, także powiem tylko, że przez egzaminy państwowe z terminem na listopad, 2018 rok nie jest dla nas najłatwiejszy i widujemy się z mężem tak niewiele, że niedługo będę musiała sobie wydrukować jego zdjęcie w 3D, żeby nie zapomnieć jak wygląda.

Czytaj dalej Dziękuję, że jesteś