Archiwum kategorii: Antypody

3…2…1…welcome to Australia!

Dlaczego podróżuję?”, zapytał siebie samego Marek Tomalik w książce „Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia”. „Gdybym chodził do pracy powiedzmy przez 20 lat codziennie tą samą trasą, w tych samych godzinach, to z tego czasu zapamiętałbym może kilka chwil. Awans, niespodziewaną premię, albo moment porażki. Reszta w mojej głowie pewnie zlałaby się w jeden długi dzień.” Czytając ten fragment 7 lat temu czytałam również o sobie. Nie chciałam chodzić codziennie w to samo miejsce. Do tej pory mam problem z usiedzeniem w jednej pracy i prawdopodobnie mogę już nigdy sobie z tym nie poradzić.

Czytaj dalej 3…2…1…welcome to Australia!

Proszę i dziękuję – dwa najczęściej używane słowa w Nowej Zelandii

Ja to jednak jestem bardziej ciekawa Nowej Zelandii”, piszą do mnie ludzie, kiedy opisuję wspomnienia z innych krajów. Ile można pisać o tej Zelandii odpowiadam, nie wystarczy, że mieszkam tu od trzech lat? Skoro ten kraj nadal ludzi ciekawi, to powiem parę słów, ale tak z przymrużeniem oka. Jak wygląda to życie w Nowej Zelandii?

1. Przede wszystkim proszę i dziękuję. Tutaj nawet znaki drogowe to robią!

Rozmawialiśmy sobie ostatnio z mężem. Jak skończyliśmy temat, powiedziałam „dziękuję”, wstałam i zaczęłam robić coś innego.

A za co Ty mi dziękujesz?

Aaa, tak jakoś chyba z przyzwyczajenia.

Ale ja nic nie zrobiłem.

Ja w pracy też nic nie robię, a wszyscy mi za wszystko dziękują.

Czytaj dalej Proszę i dziękuję – dwa najczęściej używane słowa w Nowej Zelandii

W poszukiwaniu ptaszków Kiwi

 

I jak, widzisz jakieś Kiwi?

 

Trzeci rok w Nowej Zelandii, a jedyne ptaszki Kiwi jakie widzieliśmy, to te w Zoo. I to ledwo. Kiwi prowadzą nocny tryb życia, co znaczy, że one są najbardziej aktywne wtedy kiedy ja jestem najmniej. Weszliśmy do zaciemnionego pomieszczenia w Auckland Zoo, stanęliśmy przy szybie wpatrując się w krzaki, w których podobno żyją Kiwi, a tam nic. Widzisz coś? Widzisz jakieś ptaszki? Nagle zrobiło się zamieszanie i my również poddaliśmy się fali ekscytacji tłumu, bo przed oczami przebiegł nam ptaszek.

To by było na tyle, całe doświadczenie z ikoną Nowej Zelandii potrwało może trzy sekundy, po czym poszliśmy dalej. Mieszkamy tu, pewnie zobaczymy je jeszcze nie raz. Ha ha ha, czyżby?

 

Czytaj dalej W poszukiwaniu ptaszków Kiwi

Australia – jeden dzień, dwa wschody słońca

Ostatnie 24 godziny przed wyjazdem do Australii to chaos

 

Co jeszcze zabrać? O czym zapomniałam tym razem – prawo jazdy, buty, mózg? Spakowałam nas wieczór wcześniej, tak żeby rano już tylko wypić kawę i móc ruszać. Wstaliśmy z cieplutkiego łóżka i wyszliśmy na czarną noc.

Dzisiaj spełniłam namiastkę marzenia, żeby przeżyć coś podwójnie, na przykład, żeby spędzić Sylwestra na Antypodach, a później wsiąść w samolot i spędzić go gdzieś ponownie – mogą być Hawaje, bo to najbliżej Nowej Zelandii. Różnica czasu wynosi 22 godziny, a lot zająłby zaledwie 15 godzin, więc byłby jeszcze mały zapas. Brzmi jak dobra zabawa, ale odłożyłam ten plan na za kilka lat – bezwizowy wjazd do USA z paszportem nowozelandzkim brzmi jeszcze lepiej, poza tym na dzień dzisiejszy mój mąż zablokował tę imprezę mówiąc, że jego noga nie postanie w USA dopóki króluje tam Trump.

Czytaj dalej Australia – jeden dzień, dwa wschody słońca