Archiwum kategorii: Antypody

Czym jest house sitting w Nowej Zelandii?

 

Ostatnie 8 dni spędziliśmy żyjąc życiem naszych nowozelandzkich znajomych. Jeżdżąc ich samochodem, śpiąc w ich łóżku, gotując w ich kuchni. Całe szczęście nie wychowując ich dzieci, bo te zabrali ze sobą! 🙂 Czym jest i jak wygląda house sitting w Nowej Zelandii?

Nie wiem jak jest teraz, ale żyjąc w Polsce zjawisko to było mi obce. Pamiętam jak jeszcze w Melbourne byłam zaskoczona trafiając na ogłoszenia osób, którzy szukali ludzi do zamieszkania w ich domu. Nie rozumiałam dlaczego obcy człowiek miałby się wprowadzić do mnie pod moją nieobecność. Idea jest prosta.

Czytaj dalej Czym jest house sitting w Nowej Zelandii?

Zima w Nowej Zelandii, czyli co robić, kiedy ciągle pada

 

Zima w Nowej Zelandii trwa od czerwca do września. Zimy są ciepłe, ale deszczowe z temperaturą 15°C w dzień i 10°C w nocy. Czasami, jak zacznie padać w czerwcu, to z krótkimi przerwami na kilka dni słońca przestaje dopiero we wrześniu. O ile w tym roku pierwsze tygodnie dla Auckland były łaskawe, o tyle w sierpniu dostajemy za swoje. Pada całe dnie i całe noce. Czy to kiedyś się skończy? Aktualnie czekam na dwie rzeczy – wyjazd na Bali oraz na początek wiosny.

Czytaj dalej Zima w Nowej Zelandii, czyli co robić, kiedy ciągle pada

110 na liczniku, australijski busz i czerwona gleba po horyzont

 

Pierwszy kangur

 

jakiego zobaczyliśmy w Zachodniej Australii był martwy. Leżał biedaczek na poboczu, najprawdopodobniej potrącony przez samochód. Był wielki, postury dorosłego mężczyzny. Wyruszyliśmy z Perth późnym popołudniem, ponieważ nasz prom z Rottnest Island był przesunięty o 4 godziny. Chwilę po odbiorze samochodu w centrum Perth zastanawialiśmy się co robić, bo słońce w kwietniu zachodzi bardzo wcześnie, już około 18:30. Jednak ciekawość i chęć rozpoczęcia jazdy przed australijski busz zwyciężyła. Zjedliśmy obiad. Kupiliśmy zgrzewkę wody i mango, by o godzinie 17 wyruszyć 400 kilometrów na południe w kierunku Albany.

Czytaj dalej 110 na liczniku, australijski busz i czerwona gleba po horyzont

welcome to Australia!

 

Dlaczego podróżuję?”, zapytał siebie samego Marek Tomalik w książce „Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia”. „Gdybym chodził do pracy powiedzmy przez 20 lat codziennie tą samą trasą, w tych samych godzinach, to z tego czasu zapamiętałbym może kilka chwil. Awans, niespodziewaną premię, albo moment porażki. Reszta w mojej głowie pewnie zlałaby się w jeden długi dzień.” Czytając ten fragment 7 lat temu czytałam również o sobie. Nie chciałam chodzić codziennie w to samo miejsce. Do tej pory mam problem z usiedzeniem w jednej pracy i prawdopodobnie mogę już nigdy sobie z tym nie poradzić.

Czytaj dalej welcome to Australia!