Archiwum kategorii: Fidżi

Uwielbiam mężczyzn, ale tak samo jak ich lubię tak samo nie rozumiem

 

Dzisiaj obudził mnie zeskakujący na podłogę szczur. Była 5 rano, a w pokoju panował półmrok, próbowałam przez chwilę namierzyć jego lokalizację, ale szczur miał nade mną przewagę – przytomniejszy umysł i wzrok przyzwyczajony do ciemności. Przypomniał mi się wtedy jeden wyjątkowo paskudny nocleg w Chinach, gdzie w pokoju było sporo robactwa. Idąc spać zostawiłam zapobiegawczo buty i plecak na szafce. W nocy wstałam do łazienki, a zapalając w niej światło zdążyłam zobaczyć podłogę aż brązową od karaluchów, które natychmiast rozprysły się uciekając na boki. Na Fidżi przynajmniej nie było tego paskudztwa.

Zamieszkałam na Wailoaloa Beach w zachodnim dystrykcie Wyspy Viti Levu. Mój pokój przy plaży nie był zbyt ciekawy, uwierzcie mi na słowo, ale za 30 zł za dobę i tak dostałam więcej niż oczekiwałam – najlepszą lokalizację na oglądanie zachodów słońca. Czytaj dalej Uwielbiam mężczyzn, ale tak samo jak ich lubię tak samo nie rozumiem

Bounty Island – smak raju?

 

Znałam już wiele przydatnych informacji, najważniejsze to wiedziałam gdzie kupić kawę, bo pierwszego dnia to nie byłam taka mądra i strasznie cierpiałam. Tylko kawopijca zrozumie jaki świat znowu robi się piękny po mocnym cappuccino. Kiedy byłam mała w każdy sobotni i niedzielny poranek moja mama krzyczała „kawa!!! kawa!!!” i dostawała kawę do łóżka. Nie rozumiałam. Dziwiłam się. Straciłam 25 lat życia żyjąc w niewiedzy i dopiero Melbourne zrobiło ze mnie człowieka.

Byłam na Wyspie Viti Levu na Fidżi trzeci dzień, to znaczy, że byłam już mniej więcej rozeznana co, gdzie, jak i za ile. Kupiłam tamtego ranka jednodniowy wyjazd na Bounty Island za 150 dolarów fidżyjskich (270 zł). To była najniższa cena jaką znalazłam.

Czytaj dalej Bounty Island – smak raju?

They’re going to rob you – i tak Cie oskubią!

 

Zamówiłam kokos do picia od starszego Pana na plaży Wailoaloa w zachodnim dystrykcie największej Wyspy Viti Levu na Fidżi. Nie chciał żebym zapłaciła i poszła, zapowiadała się więc cała ceremonia z siadaniem na macie i opowiadaniem o swoim życiu. Dopiero co przyleciałam do tego kraju, więc pomyślałam, że właściwie to czemu nie?

How much do I pay?, pytam pod koniec.

1 milion dollars.

Maybe tomorrow, hom much is it today? Już byłam rozdrażniona jego zachowaniem i zła na siebie, bo trzeba było zapytać o cenę na początku.

Daj ile chcesz, ale wczoraj pewien Nowozelandczyk zapłacił mi 7$.

Mieszkam na tej plaży, jeśli mi podasz prawdziwą cenę będę przychodziła do Ciebie codziennie.

– 5$

Czytaj dalej They’re going to rob you – i tak Cie oskubią!

Gdzie jest Twój mąż? Gdzie są Twoje dzieci?

 

Miałam na sobie T-shirt i dżinsy do kolan i jednak nie był to najlepszy wybór. Widać było moje ręce, szyję, łydki i twarz, a szłam ulicą czując się nago. Cmokanie, mlaski, gwizdy, krzyki. Wyjęłam z plecaka koszulę z długim rękawem i zapięłam pod samą szyję. Koszulę, która w zamyśle miała mnie chronić przed palącym popołudniowym słońcem, nie przed hej skarbie, może przeniesiesz się do mnie na kilka dni?

Młoda, szczupła blondynka, sama. Wiem jak świat wygląda, nie urodziłam się wczoraj. Mogę nie zgadzać się z wieloma rzeczami, ale gdy jestem w mniejszości, w tym przypadku w zdominowanym mężczyznami społeczeństwie, fidżyjskim miasteczku Lautoka, najlepiej jest zacząć marzyć o byciu niewidzialną, ewentualnie o powrocie do Nowej Zelandii.

Czytaj dalej Gdzie jest Twój mąż? Gdzie są Twoje dzieci?