Archiwum kategorii: Fidżi

Jeśli nie piłaś kavy, nie byłaś na Fidżi

 

Zapytali, czy piłam już kavę.

Not yet. (Jeszcze nie.)

Would you like to try? (Chciałabyś spróbować?)

Now? Here? Tak przy wszystkich ludziach, o 15 po południu na markecie? Macie tu kavę?

Po 5 minutach mody chłopak przybiega z miską gospodarczą wypełnioną mętnym płynem i kilkoma połówkami kokosa mającymi służyć za szklanki. Nalewają mi do pełna, sobie jakoś nie.

Guys, do you know kava is illegal in Poland? (Wiecie, że pieprz metystynowy jest w Polsce nielegalny?)

Czytaj dalej Jeśli nie piłaś kavy, nie byłaś na Fidżi

Wailoaloa – zwiedzanie Fidżi

 

Wailoaloa Beach

 

Dzisiaj obudził mnie zeskakujący na podłogę szczur. Była 5 rano, a w pokoju panował półmrok, próbowałam przez chwilę namierzyć jego lokalizację, ale szczur miał nade mną przewagę – przytomniejszy umysł i wzrok przyzwyczajony do ciemności. Przypomniał mi się wtedy jeden wyjątkowo paskudny nocleg w Chinach, gdzie w pokoju było sporo robactwa. Idąc spać zostawiłam zapobiegawczo buty i plecak na szafce.

W nocy wstałam do łazienki, a zapalając w niej światło zdążyłam zobaczyć podłogę aż brązową od karaluchów, które natychmiast rozprysły się uciekając na boki. Na Fidżi przynajmniej nie było tego paskudztwa.

Zamieszkałam na Wailoaloa Beach w zachodnim dystrykcie Wyspy Viti Levu. Mój pokój przy plaży nie był zbyt ciekawy, uwierzcie mi na słowo, ale za 30 zł za dobę i tak dostałam więcej niż oczekiwałam – najlepszą lokalizację na oglądanie zachodów słońca.

Czytaj dalej Wailoaloa – zwiedzanie Fidżi

Bounty Island – smak raju?

 

Będąc na Fidżi trzeci dzień

 

znałam już wiele przydatnych informacji, najważniejsze to wiedziałam gdzie kupić kawę, bo pierwszego dnia to nie byłam taka mądra i strasznie cierpiałam.

Tylko kawopijca zrozumie jaki świat znowu robi się piękny po mocnym cappuccino. Kiedy byłam mała w każdy sobotni i niedzielny poranek moja mama krzyczała „kawa!!! kawa!!!” i dostawała kawę do łóżka. Nie rozumiałam. Dziwiłam się. Straciłam 25 lat życia żyjąc w niewiedzy i dopiero Melbourne zrobiło ze mnie człowieka.

Byłam na Wyspie Viti Levu na Fidżi trzeci dzień, to znaczy, że byłam już mniej więcej rozeznana co, gdzie, jak i za ile. Kupiłam tamtego ranka jednodniowy wyjazd na Bounty Island za 150 dolarów fidżyjskich (270 zł). To była najniższa cena jaką znalazłam.

Czytaj dalej Bounty Island – smak raju?

They’re going to rob you – i tak Cie oskubią!

 

1 million dollars

 

Zamówiłam kokos do picia od starszego Pana na plaży Wailoaloa w zachodnim dystrykcie największej Wyspy Viti Levu na Fidżi. Nie chciał żebym zapłaciła i poszła, zapowiadała się więc cała ceremonia z siadaniem na macie i opowiadaniem o swoim życiu. Dopiero co przyleciałam do tego kraju, więc pomyślałam, że właściwie to czemu nie?

How much do I pay?, pytam pod koniec.

1 milion dollars.

Maybe tomorrow, hom much is it today? Już byłam rozdrażniona jego zachowaniem i zła na siebie, bo trzeba było zapytać o cenę na początku.

Daj ile chcesz, ale wczoraj pewien Nowozelandczyk zapłacił mi 7$.

Mieszkam na tej plaży, jeśli mi podasz prawdziwą cenę będę przychodziła do Ciebie codziennie.

– 5$

Czytaj dalej They’re going to rob you – i tak Cie oskubią!