Archiwum kategorii: Pacyfik

O tym jak zgubić turystę w 45 minut. Rajskie Aitutaki!

 

Paul to świetny gość w średnim wieku,

 

któremu los nie szczędził na poczuciu humoru. Twierdzi, że przez tyle lat pracy jako przewodnik jeszcze nigdy nie zgubił żadnego turysty. Śmiem w to wątpić! 🙂

Nazajutrz po przylocie na Wyspy Cooka uciekłam na chwilę z Rarotonga, żeby zobaczyć drugą z 15 wysp, słynną ze swego piękna Aitutaki. Zdaję sobie sprawę, że jednodniowa wycieczka samolotem to dość ekstrawagancki prezent, ale w końcu nie codziennie kończy się 30 lat.

Czytaj dalej O tym jak zgubić turystę w 45 minut. Rajskie Aitutaki!

Moka, starsza Pani, która zmieniła mój pobyt na Niue

 

Moka. Już chyba tak zostanie, że moim pierwszym skojarzeniem z Niue pozostanie Moka

 

Podróżując można poznać przelotnie multum ludzi, z których zapamiętamy co najwyżej garstkę. Moka jednakże, wbiła się w moją pamięć, mimo, że znałyśmy się tydzień, a dzieli nas 50 lat różnicy. Kiedy opowiadam mężowi o Niue i o tym, że chciałabym pojechać tam ponownie, ale tym razem już we dwoje, każda historia kończy się na … no i poznałbyś Mokę.

Czytaj dalej Moka, starsza Pani, która zmieniła mój pobyt na Niue

Nie boisz się tak sama jeździć?

 

Czy ja na serio mam malarię?

 

Lata mijają, moje priorytety się nie zmieniają, a ludzie nadal przed każdym wyjazdem pytają – nie boisz się? Bo oni by umarli ze strachu! Plus, standardowo – I co Ty tam będziesz robić sama? Jeszcze 3 lata temu z góry zakładali, że zawsze latamy we dwoje, teraz już wielokrotnie zaskoczeni pytają – czy mąż leci z Tobą? 🙂

Pewnie, że się boję. Boję się psów, wścieklizny i malarii. Coraz rzadziej, ale nadal mam taki powracający sen, że koszmar staje się rzeczywistością i zaczynam brać chininę. Kiedy rano wstaję potrzebuję chwilkę, żeby sobie odpowiedzieć – czy ja na serio mam malarię? Do czołówki moich irracjonalnych lęków należy też anakonda, ale powiedzmy, że mieszkając aktualnie na środku Pacyfiku mogę spać spokojnie. Czytaj dalej Nie boisz się tak sama jeździć?

Wieloryby na Niue i magia Pacyfiku!

Dzień dobry z Kawiarni zwariowanego kraba!

 

Nie musiałam długo czekać na wieloryby. Następnego ranka poszłam na kawę do Crazy Uga Cafe, która swego czasu była jedyną w kraju, która posiada ekspres do kawy. Lecąc na Niue czytałam wpisy z blogów zagranicznych i byłam utwierdzona w przekonaniu, że nadal tak jest. Na miejscu było miłe zaskoczenie!

Kawiarnia zwariowanego kraba jest czynna 6 dni w tygodniu, czyli wstając o 7 rano muszę czekać dwie godziny na otwarcie. W niedzielę, radź sobie człowieku bez kofeiny!

Czytaj dalej Wieloryby na Niue i magia Pacyfiku!