Archiwum kategorii: Podróże marzeń

Nie powinieneś być teraz na Karaibach?

 

Tropikalny cyklon, który uformował się nad Pacyfikiem i szedł w naszą stronę ostatecznie zmienił w ostatniej chwili kurs i ominął Nową Zelandię pozostawiając za sobą kilka dni niegroźnego deszczu i wiatru w Auckland.

Leje się z nieba nieprzerwanie już któryś dzień i noc. Nasza sypialnia znajduje się na strychu, a nad nami tylko blaszany dach, więc zdarza się, że bombardowanie deszczu budzi mnie w środku nocy i przez chwilę nie wiem co się dzieje, bo tak dudni, że nie słychać własnych myśli. Czytaj dalej Nie powinieneś być teraz na Karaibach?

3..2..1.. przekroczyliśmy równik!

 

Chyba nie ma miejsca na świecie do którego nie chciałabym pojechać. No, może z wyjątkiem Syberii. Nie widzę nic urokliwego w byciu gdzieś, gdzie jest tak zimno, że człowiekowi zamarzają powieki…  

Budzik dzwonił jak opętany. Przecież jest czarna noc, co jest grane? Spojrzałam na zegarek, była nieludzka 3:45! To się nie dzieje na prawdę. Chociaż to sprawia fizyczny ból to czas wstawać, przecież samolot nie poczeka… Z roztrzepania w ostatniej chwili pakuję paszport.

Czytaj dalej 3..2..1.. przekroczyliśmy równik!

Jak pojechać do Chin i nie zwariować

 

Żeby pojechać do Chin na pewno trzeba mieć dobry powód. Jeśli myślisz sobie „lubię podróżować po Azji i świetnie się tam czuje” to uważaj, bo stąpasz po cienkim lodzie. Ja miałam tam spotkać się z mamą pierwszy raz po 1,5 roku co było na tyle silną motywacją, żeby w ogóle zasiąść do 4 stronicowego wniosku dwukrotnego wjazdu, który i tak za pierwszym razem został odrzucony.

Takie są dla mnie całe Chiny. Bierzesz głęboki oddech i próbujesz jeszcze raz.

Czytaj dalej Jak pojechać do Chin i nie zwariować

Jak ja Tobie zazdroszczę tych podróży…

Taka to pożyje… takiej to dobrze… Jak Ty to robisz, że masz takie możliwości? Z każdym wyjazdem słyszę to samo.

Ludzie ograniczają się do oglądnięcia „ładnych zdjęć” nie zastanawiając się jak czasami okropnie może wyglądać taka na przykład dwumiesięczna wyprawa „od kuchni”. Podróżowanie bywa ciężkie i męczące i nie ma nic wspólnego z leżeniem pod palmami popijając drinka jak się ludziom wydaje. To znaczy taka turystyka też istnieje, ale nie nazwałabym jej podróżowaniem. Ciekawe jakie by były komentarze, gdyby zainteresowani zobaczyli jak wygląda od środka taki wyjazd z założeniem pokonania 12 000 km transportem publicznym przez dwa kraje azjatyckie, często bez prysznica czy innych dogodności cywilizacyjnych. Wyjazdy które ja lubię tylko nieliczni nazwaliby „wakacjami”.

Czytaj dalej Jak ja Tobie zazdroszczę tych podróży…