Archiwum kategorii: Podróże

Bali – plan wyjazdu w pigułce

 

Bali jest jedną z tysięcy wysp Archipelagu Malajskiego. Występują tam liczne wygasłe i czynne wulkany, oraz regularne trzęsienia Ziemi, które na mieszkańcach Nowej Zelandii nie robią specjalnego wrażenia. Statystycznie w moim kraju występuje 20,000 wstrząsów rocznie, co daje niecałe 55 trzęsień dziennie. Spokojnie, większość jest nawet niezauważalna. To te nieliczne, konkretne wstrząsy są problemem.

Czytaj dalej Bali – plan wyjazdu w pigułce

Nowa Zelandia turystycznym okiem

 

Nigdy specjalnie nie miałam szansy

 

być w Nowej Zelandii jako turystka. W 2015 roku przylecieliśmy z mężem z Melbourne do Auckland na rozmowę o pracę. Lecieliśmy 3 godziny samolotem w jedną stronę na rozmowę od której miała zależeć nasza przyszłość. Jak się uda to zostajemy, a jak nie, to wracamy do Europy. Zaczęłam nawet myśleć o rozpoczęciu poszukiwań pracy w Niemczech. W końcu moja ukończona Germanistyka na coś by się przydała 🙂

Czytaj dalej Nowa Zelandia turystycznym okiem

Wyspy Pacyfiku, którą wybrać?

 

Dokąd pojechać na wakacje?” to mój odwieczny dylemat i oby tylko takie troski w życiu pozostały. O ile łatwiej jest wymyślić pomysł na wyjazd pod siebie, o tyle trudniej jest doradzać Wam. Każdy człowiek ma zupełnie inne oczekiwania, inny budżet, inne wyobrażenia. „Tanio” czy „drogo” będzie znaczyć różnie. Dla mnie osobiście Australia kojarzy się z ogromem, przestrzenią i olbrzymimi odległościami między miastami, a w tym tygodniu usłyszałam, że „Australia jest klaustrofobiczna”. Każdy ma prawo do swojego zdania, tylko nie możemy oczekiwać, że nasze opinie zawsze będą się pokrywały. Moje opinie nie zawsze pokrywają się z tymi własnego męża, a co dopiero z tymi osób postronnych 🙂

Czytaj dalej Wyspy Pacyfiku, którą wybrać?

Vivid Sydney i najpiękniejsza… Australia

  

Chciałabym wiedzieć dlaczego

 

tak mnie tam ciągnie. Dlaczego akurat w Australii czuje się tak dobrze? Ostatnio często wracam myślami do pierwszych tygodni w Melbourne 6 lat temu.  O tym, że nam było ciężko to chyba nie muszę mówić, dlatego skupię się na tych miłych wspomnieniach. Pierwszego wieczoru po wylądowaniu w Australii,  rodzina u której zatrzymaliśmy się na kilka dni pokazała nam jak daleko jesteśmy od domu (wtedy za „dom” uważaliśmy Polskę). Po zachodzie słońca wyszliśmy na zewnątrz, żeby spojrzeć w niebo. Bezchmurne, gwieździste, po raz pierwszy australijskie, niebo. Pokazali nam obecny na flagach Australii i Nowej Zelandii Krzyż Południa – gwiazdozbiór charakterystyczny dla nieba południowego. Southern Cross. Wtedy dopiero dotarło do mnie, że faktycznie jestem na Półkuli Południowej. Dzisiaj, nadal mieszkając na Antypodach często patrzę w niebo i widząc Krzyż Południa uśmiecham się na tamto wspomnienie.

Czytaj dalej Vivid Sydney i najpiękniejsza… Australia