Archiwum kategorii: Podróże

Wyspy Pacyfiku, którą wybrać?

Dokąd pojechać na wakacje?” to mój odwieczny dylemat i oby tylko takie troski w życiu pozostały. O ile łatwiej jest wymyślić pomysł na wyjazd pod siebie, o tyle trudniej jest doradzać Wam. Każdy człowiek ma zupełnie inne oczekiwania, inny budżet, inne wyobrażenia. „Tanio” czy „drogo” będzie znaczyć różnie. Dla mnie osobiście Australia kojarzy się z ogromem, przestrzenią i olbrzymimi odległościami między miastami, a w tym tygodniu usłyszałam, że „Australia jest klaustrofobiczna”. Każdy ma prawo do swojego zdania, tylko nie możemy oczekiwać, że nasze opinie zawsze będą się pokrywały. Moje opinie nie zawsze pokrywają się z tymi własnego męża, a co dopiero z tymi osób postronnych 🙂

Czytaj dalej Wyspy Pacyfiku, którą wybrać?

Vivid Sydney i najpiękniejsza… Australia

  

Chciałabym wiedzieć dlaczego

 

tak mnie tam ciągnie. Dlaczego akurat w Australii czuje się tak dobrze? Ostatnio często wracam myślami do pierwszych tygodni w Melbourne 6 lat temu.  O tym, że nam było ciężko to chyba nie muszę mówić, dlatego skupię się na tych miłych wspomnieniach. Pierwszego wieczoru po wylądowaniu w Australii,  rodzina u której zatrzymaliśmy się na kilka dni pokazała nam jak daleko jesteśmy od domu (wtedy za „dom” uważaliśmy Polskę). Po zachodzie słońca wyszliśmy na zewnątrz, żeby spojrzeć w niebo. Bezchmurne, gwieździste, po raz pierwszy australijskie, niebo. Pokazali nam obecny na flagach Australii i Nowej Zelandii Krzyż Południa – gwiazdozbiór charakterystyczny dla nieba południowego. Southern Cross. Wtedy dopiero dotarło do mnie, że faktycznie jestem na Półkuli Południowej. Dzisiaj, nadal mieszkając na Antypodach często patrzę w niebo i widząc Krzyż Południa uśmiecham się na tamto wspomnienie.

Czytaj dalej Vivid Sydney i najpiękniejsza… Australia

„Efekt Lonely Planet” i zwiedzanie Nowej Zelandii

 

Przejcie 19-kilometrowego Pouakai Crossing

 

zajęło nam 5 godzin w obie strony z uwzględnieniem kilku przerw. Stroma wspinaczka poszła mi gładko mimo tego, że nic się nie zmieniło od naszego pobytu w Nepalu w zeszłym roku. Wspinaczkowiec-himalaista ze mnie żaden. Naoglądałam się dziesiątek zdjęć i miałam konkretne wyobrażenia odnośnie szczytu. Myślałam, że będzie taki jak cała Nowa Zelandia – dziki i naturalnie piękny.

Czytaj dalej „Efekt Lonely Planet” i zwiedzanie Nowej Zelandii