Archiwum kategorii: Świat

Jeśli miałabym żyć pod kogoś, to po co w ogóle zaczynać?

 

Ciekawi mnie dlaczego szczerość nagle zrobiła się wadą. Od kiedy zaczęłam całkowicie swobodnie wypowiadać swoje myśli poczułam tego konsekwencje. Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy zaczynasz z nimi postępować tak jak oni z Tobą. Może przynajmniej dzięki temu kiedyś będę miała święty spokój?

Czytaj dalej Jeśli miałabym żyć pod kogoś, to po co w ogóle zaczynać?

Jak nadrobić dwa lata w dwa tygodnie?

 

Niedługo widzę się z moją mamą. Rozmawiamy przez telefon, ale to przecież nie to samo. Ludzie pytają czy się cieszę. Jak przygotowania? Jesteś podekscytowana?! Nasze „spotkanie w połowie drogi” w Singapurze wydaje mi się takie nierealne, że uciesze się dopiero jak ją zobaczę. Ciekawe jak pójdzie nam odnaleźć się w kraju w którym żadna jeszcze nie była? Ja lecę przez Sydney, ona przez Londyn. Nasze samoloty mają wylądować na lotnisku Changi w Singapurze z różnicą 45 minut, ciężko mi uwierzyć, że wysiądę z samolotu, przejdę odprawę, a ona będzie tam na mnie czekać. Planujemy ambitną trasę jak na tak krótki czas – Singapur – indonezyjska Wyspa Bintan – Malezja. Ta kobieta przeleci pół świata tylko po to, żeby mnie zobaczyć, to dopiero jest szaleństwo! W Koszalinie nie ma lotniska, więc najpierw jedzie pociągiem do Szczecina, później busem do Berlina. Stamtąd samolotem do Londynu, potem kolejnym do Singapuru. Ja będę wracała do Nowej Zelandii z Kuala Lumpur w Malezji, ona do Europy z Singapuru. Jak widać argument „fajnie byłoby się spotkać, szkoda, że mieszkasz na końcu świata” w tym przypadku nie istnieje. Chcieć to móc, Mamuś, wiem to dzięki Tobie.

Czytaj dalej Jak nadrobić dwa lata w dwa tygodnie?

Spadająca gwiazda, pomyśl życzenie!

 

W naszym życiu nudziarzy na końcu świata miałam kilka tygodni adrenaliny. Jako jeden z wymogów dostania prawa jazdy kupiliśmy mężowi okulary w których musi prowadzić, ale jak się okazało szkła za 600$ nie były najgorszą wiadomością. Uświadomiłam sobie, że on mnie po raz pierwszy w życiu wyraźnie zobaczy i strasznie się zestresowałam. Przestanę być dla niego szczupłym kształtem z blond czupryną, a zacznę być… no właśnie. Stanęłam przed lustrem, zapaliłam najostrzejsze światło jakie mamy, zaczęłam się sobie przyglądać z bliska i już widziałam czarne chmury zbierające się nad moim małżeństwem. Próbowałam jednak myśleć racjonalnie. Zalety – on zobaczy przez szkło powiększające moje piersi. Wady – przez to samo szkło zobaczy moje wągry. Dodałam do tego niełatwy charakterek i plus minus uznałam, że rozwód murowany.

Czytaj dalej Spadająca gwiazda, pomyśl życzenie!

Od kiedy podróżowanie w pojedynkę stało się powodem do wstydu?

 

Czytam tekst opisujący między innymi współczucie i mieszane uczucia wobec kobiety jedzącej obiad bez towarzystwa i zadaję sobie pytanie – to o mnie też tak ludzie myślą? Od kiedy jedzenie, cieszenie się życiem albo podróżowanie w pojedynkę stało się powodem do wstydu?

On a recent trip to northern Italy, I was sitting at dinner with a few girlfriends. The restaurant was mostly filled with tables for two (honeymooners, babymooners, newlyweds, you get the picture), but a few tables to the right of us, there was a woman dining solo. She was enjoying a glass of red wine and feasting on pasta, and reading a rather lengthy book. „Awwww,” said one of my dining companions, with an expression of sadness on her face. „She’s alone!” (W czasie ostatniego pobytu w północnych Włoszech siedziałam z koleżankami w restauracji wypełnionej nowożeńcami, parami, rodzicami z dziećmi – możesz sobie wyobrazić. Kilka stolików obok siedziała samotna kobieta. Delektowała się winem, makaronem i książką. „Awwww,” powiedziała moja koleżanka ze smutnym wyrazem twarzy. Ona jest sama!)

Czytaj dalej Od kiedy podróżowanie w pojedynkę stało się powodem do wstydu?