Archiwum kategorii: Świat

Wegetariańskie wcale nie znaczy nudne!

 

Zostaw ziemniaki, ale zjedz mięso

 

Jak człowiek wypowiada swoją opinię, to musi liczyć się z tym, że nie każdemu ona przypadnie do gustu. O odżywianiu staramy się poza sobą nie rozmawiać, bo sporo z tym zachodu i najlepiej jak każdy żyje po swojemu. Nadal jesteśmy jednak tylko ludźmi i popełniamy błędy czasem w rozmowie z innymi wspominając, że od zeszłego roku nie jemy jajek, ryb, mięsa czy nabiału (masła, jogurtów, mleka, maślanki). Zdarzają się wyjątki zwłaszcza w przypadku ryb, szczególnie na wakacjach.

O Boooże, słychać lament w odpowiedzi. TO CO WY JECIE!? 

Wszystkie możliwe potrawy wegetariańskie! 

Czytaj dalej Wegetariańskie wcale nie znaczy nudne!

A może by tak rzucić wszystko?

 

Pewna para Nowozelandczyków w średnim wieku po 4 latach pracy w korporacji postanowiła rzucić wszystko… i zacząć na nowo. Skądś to znamy!!!

Im należy się szczególny szacunek, bo w złożeniu wypowiedzeń nie przeszkodziły im trzy córeczki w wieku przedszkolnym. Co zrobili? Poszli za głosem serca i postawili na ogrodnictwo, zakładając Farmster. Szkopuł w tym, że mają pasję i rękę do roślin, ale nie posiadają ziemi. Zaczęli więc szukać ludzi, którzy mają za domem kawałek przestrzeni oferując przekształcenie jej w ogrody warzywne (nadaje się każda ziemia o wielkości przynajmniej 12 metrów kwadratowych z dostępnością słońca), a jedyny obowiązek jaki należy do właścicieli to nawadnianie.

Czytaj dalej A może by tak rzucić wszystko?

Gniew Oceanu, wersja nowozelandzka

 

Temperatura Morza Tasmana, obok którego jest położona Nowa Zelandia notuje od grudnia 2017 rekordowe temperatury – aktualnie będzie to 6°C powyżej średniej. Nie trzeba było długo czekać na efekty tej anomalii. Mimo technologii i sztabu specjalistów od meteorologii siła huraganu, która dotarła do Auckland we wtorek wieczorem 10 kwietnia zaskoczyła wszystkich. Najsilniejszy wiatr odnotowany w południowej dzielnicy miasta Manukau wyniósł pomiędzy 22 a północą 213/h. Co wtedy robiliśmy? Spaliśmy. O 23 męża obudziła eksplozja linii niskiego napięcia na naszej ulicy w wyniku której sąsiad z piętra został poparzony w swoim własnym łóżku, mnie najwyraźniej nie jest w stanie obudzić nic. Od tamtej pory przez kilka kolejnych dni 180 000 osobom pozostało żyć po ciemku. Po 40 godzinach bez prądu ku uciesze osiedla Morningside w którym mieszkamy powróciła do nas elektryczność, jednakże tylko na godzinę. Więcej było radości, niż faktycznego użytku, zdążyłam się napić kawy z ekspresu i zacząć szykować obiad. Po godzinie wróciła rzeczywistość – brak ogrzewania, brak ciepłej wody, ciemne mieszkanie i ulewa za oknem; obiady na wynos, kawiarniany Internet i ciepły prysznic w pracy.

Czytaj dalej Gniew Oceanu, wersja nowozelandzka

5 powodów, przez które Auckland nie da się lubić

 

Największe miasto Nowej Zelandii

 

Mąż zaskoczył mnie ostatnio nazywając największe miasto Nowej Zelandii, a zarazem nasz dom – Auckland – „śmierdzącą kupą gówna”, dzięki czemu zdobył honorowe członkostwo w moim prestiżowym klubie „nie lubię Auckland” (szkoda tylko, że nadal uparcie nie chce dołączyć do klubu „wróćmy do Melbourne”). Za co Auckland nie da się lubić?

1. Za hałas

 

Trzy lata temu, czyli na początku naszego pobytu, samoloty przelatujące nad miastem 24 godziny na dobę były ekscytujące. „Patrz, to Air New Zealand! Patrz, to Emirates, witamy w Auckland!!!”. Dziś muszę mieć wyjątkowo dobry dzień, żeby krzyczeć do samolotów przelatujących nad głową. W ciągu dnia nie jest tak najgorzej, bo one znikają w ogólnym hałasie 1,5 milionowego miasta – klaksonów, helikopterów telewizyjnych, karetek, prywatnych awionetek, straży pożarnych, placów budowy i darcia ryja. Nocą to już inna historia. W zeszłym roku trasy uległy zmianom, dzięki czemu samoloty są jeszcze niżej i jest ich coraz więcej, nawet o 3 nad ranem.

Czytaj dalej 5 powodów, przez które Auckland nie da się lubić