Archiwum kategorii: Świat

W poszukiwaniu Andromedy

 

Back to reality

 

Ciekawie było tak się wyzerować, tak zapomnieć o tym, co się dzieje dookoła, wyłączyć telefon i nie mieć dostępu do Internetu. Po tygodniu bez technologii po powrocie z Samoa, wchodząc na jakieś stronki wyglądałam, jakbym od nowa uczyła się stukać w klawiaturę. Wszystko było takie dziwne, a literki takie malutkie, jak nie w moim laptopie, tylko sprzęcie, który widzę pierwszy raz na oczy. Wchodząc na fejsa po tygodniu zdajesz sobie sprawę, że tam wszystko wygląda tak samo. Takie same zdjęcia, Ci sami ludzie robiący te same rzeczy co zawsze. Jakby tak chcieć to wszystko przeglądać, to zajmowałoby to ocean czasu każdego dnia. Dopiero kiedy się odpuści na jakiś czas można nabrać dystansu i zapytać siebie, że właściwie… po co?

Czytaj dalej W poszukiwaniu Andromedy

Los na loterii zwany życiem

 

W Polsce mamy przerwę świąteczną, jedne ferie i dwumiesięczne wakacje, a w Nowej Zelandii są trzy dwutygodniowe przerwy i jedna sześciotygodniowa, co oznacza, że w Nowej Zelandii dzieciaki ciągle mają jakieś wakacje. Kiedy centra handlowe i place zabaw pękają w szwach o 11 rano to wiadomo, że znowu są wakacje. Jaki układ jest lepszy? W wielu krajach są różne rozwiązania i jakoś wszystko na tym świecie funkcjonuje, więc ciężko powiedzieć.

Czytaj dalej Los na loterii zwany życiem

Ile by człowiek nie miał, zawsze jest „za mało”!

 

Wieczne narzekanie

 

Wczoraj przeczytałam, że 705 euro to polskie średnie miesięczne wynagrodzenie netto, co mnie zdziwiło, bo zapamiętałam większą kwotę.

Wszyscy wiemy jak jest w Polsce i kiedy tam mieszkałam usprawiedliwiałam niekończące się narzekanie ludzi właśnie niskimi zarobkami, brzydką pogodą, wiecznym ciułaniem i wyczekiwaniem na coś. Na podwyżkę, na piątek, na lato, na urlop, na chuj wie co. 

Czytaj dalej Ile by człowiek nie miał, zawsze jest „za mało”!

Made in PRC

 

Poszłam do sklepu po mokre chusteczki (wiem, zapowiada się fascynująco). Pierwsza, druga, trzecia paczka – made in China. Odpada. Różne firmy, różne ceny, szukam dalej. Kolejna – made in PRC.  Gdzie to jest do cholery? Nie mam pojęcia. No dobra, niech będzie. 

Wracam do domu. PRC, czyli People’s Republic of China. Zgodny z prawem chwyt marketingowy. Wkurwiłam się. Czytaj dalej Made in PRC